Otworzyłam oczy, jednak szybko zamknęłam je z powrotem usiłując znów zasnąć. Nadszedł dzień, którego cholernie się stresuję. Dzień egzaminu na prawo jazdy. Po dwóch tygodniach codziennych lekcji, co jak uważam dla mnie jest za mało, mam się zjawić w szkole jazdy. Moi rodzice z tej okazji nie poszli do pracy by móc mnie osobiście zawieść i odebrać z egzaminu, czego w ogóle nie rozumiem. W ten sposób będę się tylko bardziej stresować, ale im nie da się tego przetłumaczyć. Jest to jeden z niewielu dni kiedy wolę żeby byli w pracy.
Mruknęłam z niezadowolenia wychodząc z łóżka. Usiadłam na materacu i przetarłam twarz rękoma. Utrzymałam się w takiej pozycji jeszcze przez chwilę, by oprzytomnieć. Założyłam ciepły szlafrok i ruszyłam na dół. Schodząc po schodach już słyszałam głosy rodziców i szelesty krzątania się po kuchni. Stanęłam w framudze drzwi i przyglądałam się rodzicom. Po chwili tata wystawił głowę zza gazety, którą czytał i zauważył moją osobę.
-Dzień dobry, księżniczko!-powiedział z zapałem w głosie tata.
-Dzień dobry.-mruknęłam.
-Kawy czy herbaty?-spytał wstając od stołu, by przygotować dla mnie napój bogów, który ma mi pomóc wrócić do żywych.
-Herbaty.- odpowiedziałam i usiadłam na wcześniej zajmowanym przez tatę miejscu.
-Stresujesz się?-spytała mama.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-odpowiedziałam.
Po skończonym śniadaniu włożyłam talerz do zlewu i po sobie pozmywałam.
-Która godzina?-spytałam.
-Dziesięć po ósmej.- powiedział tata zerkając na zegarek.
-O mój Boże- krzyknęłam- Tak późno? Znowu się spóźnię.
-Dzisiaj nie idziesz do szkoły.- powiedział tata.
-Em... dlaczego?-zdziwiłam się.
-Nie będziesz się stresować jeszcze w szkole-stwierdził- Posiedzisz sobie w domu i poprzypominasz coś do egzaminu.
-Tato nie...
-Nie dyskutuj.-przerwał mi.
Wspomniałam już, że jestem tak zwaną córeczką tatusia? Gdy miałam sześć lat tata nie pozwalał mi samej nalewać sobie picia, bo bał się, że dostanę przepukliny od ciężaru butelki.
* * *
Wzięłam telefon do ręki by sprawdzić, która jest godzina. Miałam jeszcze trochę czasu, ale wolałam w spokoju się przygotować niż robić wszytko na ostatnią chwilę. Wstałam z wygodnego materaca i odłożyłam książkę na biurko. Ruszyłam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Wróciłam do pokoju i skupiłam się na makijażu oraz swoich włosach. Po wszytkim musiałam wybrać odpowiednie ubrania i tu jest problem. Co na siebie założyć? W końcu zdecydowałam się na czarne rurki z dziurami i do tego dużą czerwoną bluzę z kapturem i czarnymi sznurkami. Na nogi wsunęłam czarne vansy, które były w szafie i ruszyłam na dół. Rodzice stali w korytarzu i na mnie czekali. Byli zestresowani, chociaż nie wiem czym.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę szkoły jazdy. Po kilkunastu minutach byliśmy już pod budynkiem. Rodzice zostali w samochodzie, a ja weszłam do środka. Niska, sympatyczna brunetka kazała mi się ustawić pod salą, gdzie będziemy pisać egzamin teoretyczny. Po upływie około dziesięciu minut wpuścili nas do środka.
Egzamin nie był trudny, tak mi się przynajmniej wydaje. Po skończonym teście mieliśmy zaczekać przed salą na wyniki. I w tym momencie znowu odwiedził mnie stres. Chodziłam po korytarzu w tę i z powrotem, aż doczekałam się wysokiego blondyna który wyczytywał nazwiska osób, które zdały teorię. Na szczęście moje nazwisko też się tam znalazło. Odetchnęłam z ulgą, ale nie na długo, bo zaraz kazali mi iść na parking za budynkiem, gdzie czeka na mnie egzaminator. Po drodze powtarzałam sobie cały czas jedno zdanie:
,, Pamiętaj, pasy, lusterka i fotel"
-Dzień dobry.- przywitałam się z mężczyzną.
-Dzień dobry. Zaczynajmy!- powiedział.
Wsiadłam do samochodu i przysunęłam fotel, by móc spokojnie dotykać pedałów. Następnie ustawiłam odpowiednio lusterka i zapięłam pasy.
* * *
Jak do tej pory wydaje mi się, że szło mi naprawdę dobrze.
-Na tym skrzyżowaniu skręć w lewo i wracamy.-poinformował mnie.
Dojeżdżając do zakrętu zobaczyłam stojący na czerwonym świetle na przeciwko samochód, który od razu zwrócił moją uwagę. Harry miał taki samochód. Po chwili dojrzałam też jebane brązowe loki. Wrócił.
-Panno McOwn!-krzyknął egzaminator, używając swojego hamulca. Na czerwonym świetle wjechałam na połowę pasów.
-Pieprzony Styles!-krzyknęłam i uderzyłam ręką w kierownicę.
-Słucham?
-Nic, przepraszam.
* * *
Hejka :*
Macie Harry'ego z powrotem.
Jak mijają wakacje?
Podbijam do 20 głosów i 15komentarzy. Powodzenia!
YOU ARE READING
,,I was always alone" H.S
Fiksi PenggemarJeden ruch potrafi zmienić cały scenariusz. Przez zwyczajny mały gest może powstać nowa historia. Ale jest wiele ról, w tym te zazdrosne, które zrobią wszystko by zmienić zakończenie. Jedynym logicznym wyjściem z sytuacji jest gra, zwyczajne udawani...
