rozdział 2

764 73 13
                                        

Zerwałam się na równe nogi słysząc huk spadającego przedmiotu na podłogę. Był to mój budzik, który  ,,przez przypadek" zrzuciłam z szafki, gdy dzwonił informując mnie, że najwyższa pora wstawać. Zeszłam na dół coś zjeść. Na lodówce wisiała różowa karteczka z napisem

Śniadanie masz w lodówce, wrócimy późno, Kochamy cię
Mama i Tata

Co dzień taka sama karteczka i codziennie to samo. Wychodzą do pracy zanim w stanę i wracają jak już śpię. Podeszłam do półki w salonie i wzięłam do ręki zdjęcie, na którym siedziałam uśmiechnięta z rodzicami, było z czasów gdy taty firma nie była aż tak rozwinięta jak teraz. Mieli jeszcze czas dla mnie i dla siebie nawzajem. Usiadłam przy stole w jadalni i chwilę patrzyłam na fotografię. Gdy jedną łza spadła na szklaną ramkę zorientowałam się, że płaczę . Nie winiłam rodziców za nic. Dzięki nim mi niczego nie brakowało. Szybko wytarłam krople płynące mi po policzkach i wróciłam zjeść śniadanie, które przygotowała dla mnie mama. Usiadłam przy stole, wyjęłam telefon z kieszeni i zaczęłam przeglądać Instagrama. Po zjedzonym posiłku poszłam się umyć. Z łazienki wyszłam czysta, pachnąca i naga, więc od razu skierowałam się do garderoby. Ubrałam się w wygodną szarą bluzkę i dżinsowe porwane spodnie. Na rękę założyłam zegarek i zorientowałam się że mam pół godziny żeby znaleźć się w szkole. Więc szybko pobiegłam do mojego pokoju gdzie zrobiłam sobie lekki makijaż żeby podkreślić duże niebieskie oczy i rozczesałam jeszcze wilgotne, długie blond włosy. Wzięłam plecak i zeszłam na dół. Założyłam na siebie czarną bomberke i białe conversy, wzięłam do ręki klucze i wyszłam z domu. Przerzuciłam plecak przez jedno ramię i kierowałam się w stronę szkoły. Słońce suszyło moje jeszcze delikatnie wilgotne włosy. Po dziesięciu minutach znalazłam się przed szkołą i zobaczyłam biegnąca w moją stronę podekscytowaną Ally.

-Hej mała- powiedziała przerzucając mi rękę przez ramię. Byłam przy niej naprawdę mała, przez jej metr siedemdziesiąt przy moich stu pięćdziesięciu centymetrach wzrostu czułam się jak skrzat.

-Hejka, czemu jesteś taka szczęśliwa?

- Już w poniedziałek nowa dupa w klasie.... chyba.- też byłam podekscytowana faktem, że za dwa dni poznam nowego chłopaka, ale nie ze względu na jego wygląd, a raczej charakter i podejście do ludzi. Moją ekscytacje potrafiłam ukryć.
-Aj przeżywasz, wiesz?
-Wiem- odpowiedziała stanowczo po czym wybuchła śmiechem.

Siedziałyśmy na ławce przed wejściem do szkoły i rozmawiałyśmy, Ally oczywiście cały czas zmieniała temat mówiąc coś o nowym, jeszcze nie poznanym koledze.

- Skoro ty jesteś blondynką to jeśli będzie blondyn to jest twój, a jeżeli brunet to mój, ok?- powiedziała z powagą w głosie.

-Oki- zachichotałam cicho na jej słowa, pomimo że to ja byłam blondynką w tej znajomości to i tak przewyższałam ją inteligencją.

Z rozmowy wyrwał nas dzwonek na lekcję. Wstałyśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę klasy. Pierwszą miałyśmy biologię.

-Kurwa, zapomniałam zeszytu- zaklnęła pod nosem brunetka.

-Ojej, pani Watson będzie zła, a ktoś dostanie kolejną już jedynkę- powiedziałam z ironią.

-Oh zamknij się- usłyszałam szorstką odpowiedź na co zaśmiałam się.

Weszłyśmy do sali biologicznej i usiadłyśmy razem w ławce. Pani jak zwykle przynudzała całą lekcję.

***

,,I was always alone" H.SStories to obsess over. Discover now