-Lily Ross.- powiedział, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-Poczkaj, co?- nie byłam pewna czy powiedział to co usłyszałam.
-Lily Ross.- powtórzył.
-Możesz ją opisać?-powiedziałam podnosząc się.
-Brunetka, niebieskie oczy...
-Czy chodzi ci o tą?- przerwałam mu pokazując zdjęcie w telefonie, na którym byłam z Lily. Zrobiłyśmy je wczoraj. Brunet spojrzał na ekran zdezorientowany.
-Ty ją znasz?- pisnął ze zdziwienia.
-Już sama nie wiem- westchnęłam. Lily, którą znałam nie była taka. Niby czas zmienia ludzi, ale aż tak?
-Kiedy rozbiłaś to zdjęcie?- spytał zdezorientowany.
-Wczoraj.- odpowiedziałam.
-Ona jest w Londynie?!- krzyknął, a ja kiwnęłam przytakująco głową- Skąd ją znasz?- ciągnął.
-Przyjaźniłam się z nią kiedyś, ale wyjechała. Wczoraj się spotkałyśmy.-mówiła.
-Na długo tu zostaje?-spytał.
-Nie mam pojęcia-odpowiedziałam- Nie wierzę, że zrobiła coś takiego.- westchnęłam.
-Mery, to serio nie jest ważne. Było minęło.- powiedział przeczesując dłonią moje włosy za ucho.
-Jest mi tak cholernie głupio.- powiedziałam i złapałam się ręką za głowę.
-Przestań już, proszę.- mówił cicho, a jego głos był głębszy niż zwykle.
Położyliśmy się na kocu. Między nami zapadła cisza, ale nie była jedną z tych niezręcznych cisz, ona była przepełniona naszymi myślami, uczuciami.
Położyłam głowę na klatce piersiowej Harry'ego i spojrzałam w jego szmaragdowe oczy. Tęskniłam za nimi.
-Jak wczoraj spędziłeś dzień?- spytałam.
-Chujowo-zaśmiał się- Nie było cię w nim.- jego słowa były naprawdę kochane, a ja delikatnie się uśmiechnęłam-A ty?
-Najpierw przyjechał Louis, ale ty pewnie nic nie wiesz o jego wizycie, prawda?- spytałam ironicznie- A potem napisała Lily. Czemu cię nie poszedłeś do szkoły?
-Byłem w szkole, ale ciebie nie było, więc od razu tu przyjechałem- mówił z uroczym uśmiechem na twarzy- A i wypadałoby, żebyś poinformowała Ally, że żyjesz. Martwi się.- stwierdził.
-Zadzwonię do niej dzisiaj.
-Cholera!-krzyknął- Mam godzinę kary. Muszę wracać do szkoły.- zaśmiałam się z jego zdenerwowania.
-Już zdążyłeś dostać karę?- zapytałam zdziwiona.
-Spóźniłem się dziesięć minut.- powiedział, a ja zaczęłam się śmiać.
-Uciekaj do szkoły.
Brunet wstał i złożył ze mną koc. Wzięłam do ręki książkę i położyłam wszytko na tarasie, po czym przeszliśmy dookoła domu w stronę jego samochodu.
-Pa Harry.- przybliżyłam głowę do jego policzka by złożyć na nim czuły pocałunek. Gdy moje usta były blisko skóry jego twarzy, loczek przekręcił głowę i wpił się w moje usta. Załączyliśmy się w namiętnym pocałunku. Moje dłonie zatopiłam w lokach bruneta, za które delikatnie pociągnęłam, chłopak jęknął mi prosto w usta i przejechał ręką po mojej talii.
Gdy oderwaliśmy się od siebie, Harry spojrzał mi głęboko w oczy i przygryzł dolną wargę.
-Tęskniłem za tym.- stwierdził.
YOU ARE READING
,,I was always alone" H.S
FanfictionJeden ruch potrafi zmienić cały scenariusz. Przez zwyczajny mały gest może powstać nowa historia. Ale jest wiele ról, w tym te zazdrosne, które zrobią wszystko by zmienić zakończenie. Jedynym logicznym wyjściem z sytuacji jest gra, zwyczajne udawani...
