Zeszliśmy na dół i wysunęłam białe buty na nogi. Harry stał na przeciwko mnie. Podeszłam do bruneta i przeczesałam palcami niesforne loki opadające mu na twarz, po czym wspięłam się na palcach i złożyłam czuły pocałunek na jego policzku. Na jego usta wkradł się mały uśmieszek.
-Pa, Harry- powiedziałam i nacisnęłam klamkę.
-Gdzie się wybierasz?- spytał blokując mi drzwi nogą.
-Yyy... do domu?- moja odpowiedź brzmiała bardziej jak pytanie.
-Tyle to ja akurat wiem, ale dlaczego na mnie nie czekasz?-spytał.
-Mam zaraz autobus. Nie musisz mnie odwozić, naprawdę.- stwierdzam. Do twarzy bruneta przyklejony jest uśmiech. Nachylił się nad moją głową.
-Ale chcę.- odpowiedział pewnym tonem, a ja nie chciałam się z nim kłócić, bo i tak bym przegrała. Wziął swoją kurtkę z wieszaka i założył buty. Zlustrował mnie spojrzeniem, odwrócił się i zniknął za ścianą. Po chwili wrócił z wielkim uśmiechem na twarzy- Będzie Ci zimno.- stwierdził i wręczył mi ciepłą, czerwoną, rozsuwaną bluzę.
-Dzięki.- przyjęłam od niego ubranie i założyłam na bomberke. Wyglądam co najmniej śmiesznie. Harry sięgnął po portfel, dokumenty i kluczyki do samochodu.
-Możemy iść.- powiedział i otworzył mi drzwi. Przekroczyłam próg domu i wyszłam na podwórko. Zmierzałam w kierunku furtki. Styles nagle teatralnie zakaszlał. Szybko odwróciłam się w jego stronę.
-Samochód mam tam.- powiedział z rozbawieniem i wskazał ręką za dom. Zaśmiałam się i ruszyłam za nim. Cisza wypełniła powietrze dookoła nas. Stwierdziłam, że jest nudno, dlatego wzięłam rozbieg i wskoczyłam mu na plecy. Zaśmiał się z mojego zachowania i złapał swoimi dużymi dłońmi za moje uda, poprawiając tym moją pozycję na nim. Oplotłam rękoma jego szyję i mocno się w niego wtuliłam. Rozkoszowałam się zapachem jego perfum. Oparałam głowę na ramieniu bruneta, a loki delikatnie łaskotały moje policzki. Było mi wygodnie.
-Dziewczyny często szukają rycerza na białym koniu, a nie rycerza, który będzie ich koniem.-stwierdził ze śmiechem. Nachyliłam się bardzo blisko jego ucha.
-Ja jestem wyjątkowa.-szepnęłam. Harry pod wpływem ciepła mojego oddechu, który dotknął wrażliwej skóry pod uchem, skrzywił głowę. Czyżbym znalazła czułe miejsce Stylesa?
-Nie wątpię.- powiedział bardzo cicho.
W końcu doszliśmy do samochodu, a Harry odstawił mnie na ziemię. Wyjął z kieszeni kluczyki do swojego Range Rover'a i otworzył go guzikiem na pilocie. Podeszłam do drzwi i pociągnęłam klamkę. Z trudem wspięłam się na czarne siedzenie, a loczek zajął miejsce kierowcy obok mnie. Wyjechaliśmy z podwórka i przez kilka minut, między nami trwała cisza. Styles sięgnął ręką do pokrętła obok radia, by je podgłosić. Nagle nasze głowy gwałtownie odwróciły się do siebie. Z głośników zaczęła lecieć melodia piosenki ,,stitches".
-Zaczynasz.- powiedziałam rozkazującym tonem i chłopak zaczął śpiewać. W końcu była moja część,a potem wspólna i tak minęła cała piosenka.
-Uczyłeś się gdzieś śpiewać?- spytałam, a wzrok Harrego skupił się na drodze.
- Nie, po prostu śpiewam od małego. Muzyka była moją odskocznią od... tego co się działo w moim życiu.-stwierdził z widocznym bólem na twarzy, który wywołały wspomnienia.
-Co się działo?- spytałam i od razu skarciłam się w myślach. Zdecydowanie jestem zbyt ciekawska. Chłopak zastanowił się chwilę nad odpowiedzią.
-No wiesz, rozwód rodziców, przeprowadzka.- zaczął.
-Rozumiem.- odpowiedziałam, chociaż dobrze wiedziałam, że to nie chodzi o to. Ten chłopak o złotym sercu obok mnie, był w przeszłości zraniony. Nie przez rozwód czy zmianę otoczenia, przez coś innego, ale nie wiem co. Ugryzłam się w język, by nie wypytywać bruneta o szczegóły. Czekaj, co?!-Przeprowadzka?!- pisknęłam ze zdziwienia.
YOU ARE READING
,,I was always alone" H.S
FanficJeden ruch potrafi zmienić cały scenariusz. Przez zwyczajny mały gest może powstać nowa historia. Ale jest wiele ról, w tym te zazdrosne, które zrobią wszystko by zmienić zakończenie. Jedynym logicznym wyjściem z sytuacji jest gra, zwyczajne udawani...
