Część 31

15.3K 646 21
                                        

Odkąd dziewczyna wyszła, zdążyłam zjeść śniadanie, wziąć leki i wypakowałam jedną walizkę ciuchów. Nie wyciągałam wszystkiego ponieważ uważam, że to nie ma sensu, chcę stąd odejść, a te ciuchy rozpakowałam aby nie wzbudzać podejrzeń. Aktualnie siedzę na łóżku i robię to co zwykle, czyli oglądam telewizję. Moją nudę przerwało otworzenie drzwi, znudzona odruchowo spojrzałam w tamtą stronę, przekonana że to Alfa, jednak moje zainteresowanie wzrosło, gdy zobaczyłam, że w drzwiach stoi Molly 

- Hej i co masz?

Zapytałam od razu 

- Tak udało mi się załatwić, jednak wiedz, że nie popieram tego co robisz. Jeżeli Alfa się dowie, nie chce być w twojej skórze, jednak nie będę się wtrącać, trzymaj

Wyciągnęła rękę z opakowaniem w moją stronę, a ja zadowolona wzięłam je od niej.

- Dziękuje, nawet nie wiem jak ci dziękować.

Podeszłam do dziewczyny i ją przytuliłam 

W tym momencie drzwi od pokoju się otworzyły, a do środka wszedł Alfa, wystraszona szybko oddałam pudełko Molly. 

- Co wy tu robicie? Co to jest?!

Zapytał podejrzliwie podchodząc do nas, spojrzał na opakowanie w rękach Molly, po czym wyrwał jej je z rąk. 

- Po co wam to?

Zapytał zły 

- yyy...

Próbowałam coś powiedzieć, ale za bardzo nie wiedziałam co, popatrzyłam błagalnie na dziewczynę. 

- Molly po co ci te tabletki? Przecież ty jesteś w ciąży, więc do czego wam one? 

- To nie dla nas- Odezwała się dziewczyna- Znasz moją koleżankę Emmę, jest człowiekiem, podobno ma chłopaka no i wiesz o co chodzi...prosiła mnie abym jej kupiła

Powiedziała spokojnie, a on popatrzył na nią podejrzliwie 

- Skoro to dla Emmy to po co ci one tutaj? 

- Bo właśnie chce do niej jechać i tak pomyślałam, że Sky mogłaby jechać ze mną, oczywiście bym ją pilnowała, wyjście na dwór dobrze jej zrobi 

- Nie ma mowy, ona nigdzie nie wyjdzie

- Ale bracie, nie możesz trzymać jej w zamknięciu, ona tu zwariuje, obiecuje że się nią zajmę i wrócimy najpóźniej do dwóch godzin, jeżeli bym coś źle zrobiła, poddam się najgorszej karzę 

- Molly, dobrze wiesz, że nigdy bym ci tego nie zrobił, szczególnie kiedy jesteś w ciąży, nie wybaczył bym sobie tego, za bardzo cię kocham.
Powiedział i pogłaskał ją po ramieniu 

- Jedźcie, ale za dwie godziny macie być z powrotem
Westchnął i przetarł ręką twarz, patrzyłam na niego z niedowierzaniem, czy on właśnie pozwolił mi wyjść?  Chciałam skakać ze szczęścia. 

- Molly wyjdź na chwilę

- Będę czekać na ciebie na dole

Przytaknęłam, a dziewczyna wyszła 

- Wiedz, że nie podoba mi się to że wychodzisz, pamiętaj jednak żebyś nie próbowała uciekać, znajdę cię, a w tedy wszystko się zmieni, więc lepiej dla ciebie jeśli będziesz grzeczna. Przytaknęłam, to chyba jasne, że i tak będę próbowała uciec, albo chociaż jakoś skontaktować się z mamą, jednak wolałam mu tego nie mówić. 

Poszłam do garderoby, ubrałam jeansy z wysokim stanem, biały sweterek w czarne gwiazdki, założyłam jeszcze ciepłą kurtkę z kożuszkiem, wzięłam w rękę jeszcze czarne botki na niskim, grubym obcasie i wyszłam z pomieszczenia. Erick dalej stał na środku pokoju 

- Zanim wyjdziesz, chciałbym abyś zgodziła się na jedną rzecz.  
Popatrzyłam na niego, nie wiedząc co powiedzieć i czekałam aż będzie kontynuować.

- Pocałuj mnie

Popatrzyłam na niego zdziwiona, czy go już do reszty pojebało? Jednak teraz wolałam się nie kłócić, mam szanse wyjść, więc zrobię to o co prosi. Podeszłam do niego i wspięłam się lekko na palcach, musnęłam jego wargi, a chłopak lekko zdziwiony na początku nie wykonał żadnego ruchu. Jednak po chwili złapał mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie, zaczął mnie zachłannie całować, a ja poddałam się przyjemności. 

Właśnie tego się bałam, że przez to będzie mi gorzej stąd odejść. 

Odsunęłam się delikatnie od chłopaka, łapczywie nabierając powietrza, całowaliśmy się dobre kilka minut. Moje ręce spoczywały oparte o jego klatkę piersiową, nie podniosłam głowy, wpatrzona byłam w jego szarą koszulkę, dalej ciężko oddychałam i próbowałam wyrównać oddech,przyjemne ciepło rozchodziło się po całym moim ciele. Czułam pod palcami jak jego klatka piersiowa wibruje, a z gardła wydobywa się warkot zadowolenia. Po chwili poczułam jak jego wargi stykają się z moim czołem, zostały tam trochę dłużej, a ja przymknęłam powieki. 

Biegłam w dół schodów, dalej lekko oszołomiona tym co się stało na górze. Ciężko mi to przyznać, ale podobało mi się, jego pełne, miękkie wargi idealnie pasowały do moich, jego ręce na moim ciele, próbujące poznać najmniejszy jego skrawek, to przyjemne ciepło, które czuje do tej pory. Było cudownie. On jest cudowny. Potrząsnęłam głową, nie mogę tak myśleć, to był jeden pocałunek dla dobra sprawy, który więcej się nie powtórzy. Nie może się powtórzyć.

Jego ciało jest takie idealne, bardzo dobrze czułam każdy jego mięsień na klatce piersiowej. Chodź w małej części poznałam je podczas pocałunku. Niestety to musi mi wystarczyć, nie mogę mu ulec, muszę uciec, muszę stąd odejść, muszę w jakiś sposób powiadomić o wszystkim mamę, muszę wiele rzeczy, ale nie mogę mu ulec. Wszystko, ale nie to. 

Nie wiedząc kiedy, znalazłam się już na dole, przy drzwiach zobaczyłam dziewczynę, której teraz powinnam stopy całować, za to co dla mnie zrobiła. Dosłownie. Gdyba nie ona dalej siedziała bym w tym przeklętym pokoju. Podeszłam do niej i po prostu mocno się przytuliłam, byłam jej na prawdę wdzięczna, siłą powstrzymywałam łzy. Odsunęłam się od niej i spojrzałam na nią, byłą w szoku, chyba nie spodziewała się, że zwykłe wyjście wywoła we mnie takie emocje. Sama się  tego nie spodziewałam. Rozejrzałam się i spostrzegłam, że kilka osób się nam przygląda, w zasadzie to bardziej mi, zobaczyłam nawet jak kilka osób zaciąga się powietrzem, a potem ich oczy robią się jak pięciozłotówki i od razu spuszczają głowy. Zdezorientowana popatrzyłam na Molly, a ona nic ni powiedziała tylko wskazała na drzwi za nią. Ubrałam buty i wyszłam za dziewczyną. Wsiedliśmy do jej samochodu, a dziewczyna ruszyła. 

- Możesz mi wyjaśnić o co chodziło? 

- Wyczuli od ciebie Alfę, jesteś ich Luną i muszą mieć do ciebie szacunek. 

- Ale przecież nie jestem z nim sparowana, ani oznaczona, więc skąd czuć jego za pach na mnie 

- Po prostu, nie musisz  być w pełni oznaczona, czuć go od niego, za pewne dlatego, że doszło między wami do zbliżenia, nie wiem, przytulenia, pocałunku, z resztą śpisz z nim i mieszkacie w jednym pokoju, to wystarczy. Dobra, a tak zmieniając temat, to co chcesz robić? Mamy dwie godziny. 

- Mogę uciec i spotkać się z mamą?

Dziewczyna zgromiła mnie wzrokiem 

- Posłuchaj mnie, jeśli to zrobisz ucierpi na tym cała wataha, Alfa wpadnie w szał, zawładnie nim wilk i zacznie go niszczyć, wataha osłabnie aż wszyscy po kolei zaczną umierać. 

- To jest szantaż- przerwałam dziewczynie- Jestem zmuszona tu mieszkać, zostałam pozbawiona wyboru, zabrana od rodziny, przyjaciół, przez kogo? Przez waszego pierdolonego Alfę. Nie będzie mi go szkoda, zrobię wszystko by się stąd wynieść, mu nie jest mnie szkoda, więc mnie też go nie będzie. 

- Zabiorę cię gdzieś, tylko proszę nie rób nic głupiego 

Ludzka mateOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz