Część 6

21.8K 789 89
                                        

Rano obudziła mnie mama

- wstawaj, zbieraj sie do szkoły
Co?! Czy ona oszalała?! Przyjchaliśmy tu o drugiej w nocy, a ona już każe mi iść do szkoły, miałam nadzieję, że ten tydziń będę miała wolny

- no już,dwa dni temu zapisałam cię tu do szkoły. Wszystko jest załatwione, masz tylko odebrać potrzebne rzeczy z sekretariatu

Powiedziała, a ja nie dowierzałam, czyli ona planowała to od dawna, tylko dlaczego mi o tym nie powiedziała?

Z niechęcią wstałam i podeszłam do szafy, na dworze nie było zbyt ciepło więc postanowiłam ubrać coś w czym nie zamarznę. Czarne jeansy, biała zwykła bluzkę z długim rękawem, która włożyłam w spodnie, a na to zarzuciłam jasno pudrowy, rozpinany, długi sweter.

Spojrzałam na zegarek 7:15, do szkoły mam jakieś 10 minut piechotą, więc mam dużo czasu. Poszłam do łazienki ubrałam ciuchy, umyłam się, zrobiłam cienką kreskę, wytuszowalam brwi i delikatnie podkreśliłam rzęsy. Gotowa zeszłam na dół, na stole leżała kartka od mamy informująca mnie o tym, że wróci wieczorem bo ma nową pracę i będzie wracać później. Zgniotłam kartkę i wyrzuciłam do kosza, nastawiłam wodę i zrobiłam sobie kawę. Nie lubię jeść śniadań, więc piję tylko kawę. Ubrałam czarny płaszczyk, który zostawiłam odpięty, a na szyję ubrałam jasno szary komin. O 7:45 wyszłam z domu zamykając go na klucz i chowając je do torebki. Ruszyłam w stronę szkoły, znałam tą okolicę bo często przyjeżdżałam tu do Andrei i Chrisa, kilka osób na pewno mnie kojarzyło, ale raczej z nikim innym się nie zadawałam. Po kilku minutach marszu byłam na miejscu, do budynku odprowadziły mnie ciekawskie spojrzenia innych uczniów, zignorowałam je i dumie kroczyłam przed siebie. Nie byłam szarą myszką, która wszystkiego się boi, a wręcz przeciwnie zawsze byłam pyskata i lubię to w sobie.

Rozglądnęłam się po korytarzu pełnym uczniów, postanowiłam podejść do dwóch dziewczyn stojących pod ścianą, Oby dwie miały blond włosy i były do siebie dosyć podobne, chyba siostry.

- hej, powiecie mi gdzie jest sekretariat?

Zapytałam uprzejmie.

- a jak nie to co?

Zapytałam jedna z chytrym uśmiechem, to chyba była ta starsza, druga blondynka walnęła ją łokciem w brzuch i uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie

- to znajdę sobie sama.

Wysyczałam.

- spoko,luzuj tylko żartowałam, widzę że jesteś nowa.

- dobra, powiecie w końcu gdzie znajduje się sekretariat?

Zapytałam poirytowana jej zachowaniem.

- chodź zaprowadzę cię.
Odezwałam się druga blondynka i szybko chwyciła mnie za rękę, ciągnąc w jakąś stronę

- przepraszam cię za nią, moja siostra nie jest skora do poznawania nowych osób.

- spoko, nie tłumacz się.

Powiedziałam

- a tak, w ogóle jestem Em, a ty?

Zapytała

- Sky

Stanęliśmy właśnie przed właściwym pomieszczeniem, dziewczyna powiedziała, że na mnie zaczeka, a ja sama poszłam do środka, w pomieszczeniu przywitała mnie starsza kobieta z wielkim uśmiechem. Przywitałam się z nią i poprosiłam o potrzebne rzeczy, dała mi plan lekcji i numer oraz klucz do szafki. Miałam numer 236.

Na korytarzu zobaczyłam, że Em czeka na mnie pod oknem, ruszyłam w jej stronę, ale zatrzymał mnie czyjś głos...

Ludzka mateOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz