Gdy drzwi się otworzyły zobaczyłam wielki pokój gier. Było tam pełno różnego rodzaju gier, dla dzieci jak i dorosłych. Cała sala jednak ucichła gdy zobaczyli kto właśnie wszedł do środka.
- Wyjść!
Powiedział stanowczym głosem Alfa, a wszyscy bez żadnych protestów zaczęli wychodzić z sali. Rodzice wraz z dziećmi, jak i normalna młodzież. Niektóre dzieci płakały, bo rodzice zabierali ich i kazali wyjść.
- Dlaczego kazałeś im wyjść?
Zapytałam gdy drzwi zamknęły się za ostatnią osobą.
- Bo teraz my tu będziemy.
- I co z tego, w czym oni ci przeszkadzali?
- To mój dom i ja będę rozkazywać kto ma tu przebywać,a kto nie. Teraz jesteśmy tu my i nikt inny nie ma prawa tu wejść.
Nie odzywałam się, nie było sensu. Usiadłam na fotelu i oglądałam pomieszczenie. I co mam tu tak siedzieć? Bardzo kreatywne, to samo robiłam na górze i chociaż nie psułam zabawy innym.
- Muszę do toalety.
Powiedziałam i wstałam, Alfa westchnął po czym otworzył mi drzwi. Skierowaliśmy się do łazienki na dole. Wchodząc do niej, oczywiście sama, spojrzałam na drzwi wyjściowe i znów zobaczyłam tego małego chłopca, który również mi się przyglądał. Ciekawe kto to i dlaczego tak tu stoi. W łazience załatwiłam swoje potrzeby, umyłam ręce i wyszłam. Przy drzwiach czekał oczywiście Erick.
- Co to za chłopiec?
Zapytałam cicho.
- Nie wiem, wile jest tu dzieci.
- A dlaczego on tu tak stoi?
- On czeka
Odpowiedział spokojnie
- Czeka? Na kogo?
- Na rodziców
- A gdzie oni teraz są?
Denerwowały mnie już jego odpowiedzi
- Nie żyją
Popatrzyłam na niego osłupiała, jak to nie żyją? I co teraz z tym chłopcem? On tu stoi cały czas?
- A dlaczego on się tak na mnie patrzy?
- Ponieważ jesteś Luną mojego stada, on to czuje. A jako Luna jesteś matką wszystkich dzieci żyjących w tym stadzie.
Wyjaśnił krótko. Nic z tego nie rozumiałam, ale wiedziałam że muszę się tym chłopcem zaopiekować. Wyminęłam Alfę i podeszłam do dziecka, kucając obok niego.
- Witaj Luno
Odezwał się pierwszy.
- Cześć, jak się nazywasz?
- Jestem David Luno, moi rodzice już długo nie wracają, zaopiekujesz się mną?
Nie wiem dlaczego, ale wzruszyły mnie jego słowa, wyciągnęłam ręce i mocno przyciągnęłam chłopca do siebie, tuląc. Wstałam z chłopcem na rękach, po czym poszłam z nim do pokoju zabaw. Erick patrzył na moje poczynania ze zdziwieniem. Usiadłam z chłopcem na fotelu sadzając go na kolanach
- Oczywiście, że się tobą zaopiekuje
Powiedziałam do chłopca, a oczy Alfy się powiększyły
- Dziękuje Luno, a wiesz, jak moi rodzice byli to często przychodziliśmy tutaj się bawić i najbardziej lubiłem zjeżdżać ze zjeżdżalni do basenu z kolorowymi kulkami.
Powiedział wesoło
- Takkk, to chodź się trochę pobawimy, co ty na to?
Chłopczyk z entuzjazmem pokiwał głowa, po czym zszedł z moich kolan i złapał mnie za rękę ciągnąć do zabawek.
*
Bawiłam się z chłopcem z dwie godziny, a Alfa ciągle się nam przyglądał. Teraz trzymam małego na rękach i wspinam się po schodach, nie jest to łatwe, bo mały trochę waży.
- Sky, gdzie ty idziesz?
Usłyszałam głos Alfy z tyłu za sobą
- Do sypialni, ktoś musi się nim zająć
- Ty chyba nie myślisz, że to my się mamy nim zajmować?
- Tak, właśnie tak myślę, ty nie musisz się nim zajmować, ale ja go tu nie zostawię
Powiedziałam i dalej wchodziłam na górę. Zasapana postawiłam chłopca przed drzwiami sypialni, a on bezczelnie się ze mnie śmiał, jego humor dopisał się również mi i też zaczęłam się uśmiechać.
- Poczekaj musimy pogadać
Powiedział Alfa, stając obok mnie
- Wejdź do środka i zaczekaj, ja zaraz przyjdę.
Powiedziałam otwierając chłopcu drzwi, a ten wszedł do środka
- Czego chcesz?
- Co ty robisz? Jak ty to sobie wyobrażasz?
Krzyknął
- O co ci chodzi? Sam powiedziałeś, że jestem matką wszystkich dzieci w tym stadzie
- Tak, ale to nie znaczy, że masz je przygarniać
- Co ty sobie wyobrażasz, nie zostawię tego chłopca! Jest sierotą, co on ma niby ze sobą zrobić? Myślisz trochę?
- W dupie mam to co on ze sobą zrobi! Na pewno nie będę się zajmować czyimś bachorem!
W tym momencie nie wytrzymałam, uniosłam rękę i przywaliłam mu z pięści w twarz! co on sobie wyobraża
- Jak śmiesz tak mówisz! Jeszcze raz coś takiego powiesz, a nie ręczę za siebie! Ludzie nie są twoimi zabawkami, którymi możesz pomiatać! Zastanów się nad tym co mówisz i robisz, bo w końcu stracisz wszystkich na których ci zależy. A teraz uspokój się, a ja idę zająć się nim, czy ci się to podoba czy nie!
Odwróciłam się i zostawiłam na środku korytarza zaszokowanego chłopaka, weszłam do pokoju gdzie w koncie zobaczyłam skulonego chłopczyka, który szlochał. Szybko do niego podbiegłam i mocno przytuliłam siadając na podłodze.
- Co się dzieje? Dlaczego płaczesz?
Zapytałam chłopca
- Bo prze ze mnie Alfa jest zły i na ciebie krzyczy.
Wyszlochał w moją pierś
- Ohh nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze, nie płacz już. Chodź do łazienki, pójdziemy się wykąpać i spać, już późno. Okej?
Chłopczyk pokiwał głowa i otarł swoją zapłakaną twarz piąstkami. Wzięłam chłopca za rączkę i zaprowadziłam do łazienki.
- Erick!
Krzyknęłam, nie minęła minuta, a chłopak już był w łazience
- Co się stało?
- Nic, wiem, że jesteś wielkim panem egoistą, ale proszę cie, załatw jakieś ciuszki dla dziecka
- Skąd ja mam ci to niby wytrzasnąć?!
- Nie wiem, to ty tu jesteś Alfą i ty rządzisz wszystkimi, więc problemem nie powinno być dla ciebie znalezienie kilku ciuszków i jakieś piżamy dla dziecka bo nie mam w co go ubrać.
Chłopak wyszedł z pomieszczenia bez słowa, westchnęłam i napuściłam wody do wanny. Rozebrałam chłopca i jak woda się już nalała wsadziłam go do wanny. Wykąpałam go a w między czasie Erick przyniósł mi kilka ciuszków. Wykąpałam małego po czym, ubrałam. W sypialni nie było Alfy, więc położyłam się z małym na łóżku i przytuliłam do siebie. Po chwili mały usnął, a ja poszłam się wykąpać i także położyłam się spać.
CZYTASZ
Ludzka mate
WerewolfCzy ludzka dziewczyna może być być, mate najgroźniejszego i najpotężniejszego Alfy na świecie? Czy może być Luną największego i najliczniejszego stada? Czy w ogóle ona będzie chciała być nią? Może będzie miała też swoje zdanie na ten temat? wszyst...
