24.Skarra x Shaker

2.7K 51 42
                                        

Dedykowane : Weronika_Mokena
         ... Bezlitosna noc zdawała się trwać wieki, a ja zanurzony w marzeniach nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo najbliższe wydarzenia odmienią moje życie, jak wiele doznam radości, by potem resztę życia spędzić w bólu i cierpieniu, które niczym obślizgłe płazy nieznające litości niszczą wszystko co piękne i życiodajne, wszystko co cieszy i daje sens naszemu życiu, wszystko co sprawia, że nie jesteśmy jak zombie, które nie zna nic więcej prócz bezmózgiej żądzy mordu i pragnienia krwi...

Choć to były dopiero pierwsze dni marca, za oknem była fantastyczna pogoda na przechadzkę brzegiem rzeki. Siedziałem w szkole i nie mogąc doczekać się ostatniego już w tym dniu dzwonka, patrzyłem  jak za oknem promienie słońca śmiało migoczą na bezlistnych jeszcze gałęziach drzew kusząc by ruszyć na łono natury. Uwielbiałem spędzać czas na wędrówkach daleko od miasta, tam gdzie niedosięgał zgiełk ludzi pędzących gdzieś, niewiadomo gdzie. Dlatego serce pałało nieprzeniknioną radością kiedy widziałem jak z dnia na dzień zima ustępuje wiośnie, by w końcu mogło nadejść upragnione lato.

Tego dnia zaplanowałem, że prosto po lekcjach udam się nad rzekę, miałem tam swoje miejsca, w których mogłem pobyć sam na sam ze sobą. Z charakteru jestem samotnikiem, w szkole nie mam zbyt wielu przyjaciół, wcale mi nie zależy, aby być popularnym i lubianym przez wszystkich, być może dlatego uwielbiam samotnie spędzać czas na łonie natury. Jest też inny powód, który zaczął mnie ostatnio niepokoić, zauważyłem, że podczas gdy koledzy zalecają się do dziewczyn, moją uwagę przyciągają chłopcy. Na początku myślałem, że to hormony - dorastam i stąd to wszystko, ale tej wiosny zrozumiałem, że jestem gejem. 

Szedłem brzegiem rzeki, wsłuchując się w śpiew zachwyconych wiosenną aurą ptaków. Obserwowałem budzącą się do życia przyrodę, która zdawałoby się lada dzień wystrzeli niczym wulkan ostygły przez wiele stuleci, by już nigdy nie pozwolić by zapanowała zima. Wraz z nią ja budziłem się do życia, jednak nigdy bym nie przypuszczał, że ten dzień odmieni moje życie.

Słońce chyliło się już ku zachodowi, kiedy w blasku jego tarczy dostrzegłem jakąś postać. Na początku wyglądała jak cień, widziałem tylko kontury, po których mogłem poznać, że to mężczyzna. Kiedy podszedłem bliżej, słońce przysłonił obłok, dostrzegłem, że to młody mężczyzna, właściwie chłopiec w moim wieku, może nieco starszy. Miałem zamiar przejść obok niego i udać się do domu, gdyż nagle przypomniałem sobie, że rodzice mogą się martwić. Zbliżyłem się nieco i wtedy dojrzałem piękną twarz tego chłopca, miał brązowe  oczy, które od razu przyciągnęły moją uwagę, nasze spojrzenia spotkały się na chwilę, po czym w onieśmieleniu poszedłem dalej. Trwało to kilka sekund a miałem wrażenie,  że bardzo długo patrzymy sobie w oczy, wydawało mi się nawet, iż ów nieznajomy delikatnie się uśmiechnął. Niechciałem tak odchodzić, ale byłem zbyt nieśmiały, aby zawrócić i upewnić się czy to aby nie anioł. Poszedłem do domu, rodzice oczywiście zdenerwowani, mnóstwo pytań i pretensji. Poszedłem prosto do swojego pokoju, nie odczuwałem nawet głodu, bez przerwy w pamięci miałem to spotkanie i te oczy. Położyłem się na łóżku i oddałem się utopijnym marzeniom, nawet nie wiem kiedy trafiłem w objęcia morfeusza. Spałem do rana, po porannej toalecie i śniadaniu, które pod przymusem mamy skubnąłem, udałem się do szkoły. Ciągle myślałem o nieznajomym, myślami byłem daleko od tego co się wokół mnie działo, pragnąłem jak najszybciej wybiec ze szkoły by udać się na miejsce spotkania. W końcu nadeszła ta chwila, ostatni dzwonek przed weekendem, udałem się nad rzekę, modląc się całą drogę aby go tam spotkać. Pogoda była równie piękna jak dnia poprzedniego, szedłem w pośpiechu coraz bardziej wątpiąc w to, że on tam będzie, że on w ogóle tam był, że to niebyło złudzenie. Kiedy dotarłem na miejsce poczułem wielkie rozczarowanie, niebyło nikogo, żal nieprzenikniony ogarną moje serce, duszę i całego mnie. Nie wiem czego się spodziewałem, szedłem zapatrzony w ziemię, a myśli kłębiły się niczym potężne tumany dymu. Nagle usłyszałem głos dobiegający z zza pleców:

One Shoty /Supa StrikasOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz