Dedykowane: Weronika_Mokena
Ospale wpatrywałem się w sunące po szybie krople deszczu przy okazji obstawiając zakłady, która z nich spadnie i rozbije się na tysiące kolejnych kropelek wody o parapet. Lepsze takie dziecinne zabawy niż słuchanie wykładu starej nauczycielki o bezpiecznym współżyciu. Jaka to logika? Chcesz się pieprzyć to zakładasz gumkę bądź bierzesz tabletki. Ale nie! Bo my mamy po siedemnaście lat i według tych staruszków nadal jesteśmy dziećmi, które trzeba uchronić przed niechcianą ciążą.
Odetchnąłem z ulgą, gdy tylko sobie pomyślałem, że ja nie mam i nie będę mieć takich problemów. Bo po pierwsze – nie mam dziewczyny. Po drugie - El Matador'a , wiecznego dzieciaka żyjącego we własnym świecie z grupką oddanych przyjaciół nie interesują dziewczyny. No cóż, bywa. Mimo że jestem przystojny (przynajmniej tak mówi mama!) nie mam nikogo. Jeszcze nikt dostatecznie nie zainteresował się moim kucykiem , który tak uwielbia damska część mojej rodziny. Nie ma dnia żeby jeden z moich policzków nie został wytarmoszony przez moją kochaną siostrę czy mamę.
-Hej, El – ocknąłem się i spojrzałem w stronę dobiegającego delikatnego głosu mojego przyjaciela. - Zamyśliłeś się.
Shaker delikatnie uśmiechnął się do mnie i oparł się na swojej dłoni udając, że słucha nieudolnej instrukcji pani Meyer, która usiłowała wytłumaczyć jak zakłada się prezerwatywę. Parsknąłem pod nosem, gdy zobaczyłem jak żywiołowo gestykuluje dłońmi przy okazji nabawiając się wielkich rumieńców na okrągłych polikach. Trąciłem delikatnie chłopaka, który od razu skojarzył o co mi chodzi i zaśmiał się tłumiąc dźwięk dłonią.
Z Shakerem rozumieliśmy się bez słów, praktycznie znaliśmy się od dzieciństwa, więc to może dlatego.
Szczerze mówiąc, przyznam się Shaker mi się cholernie podoba! Może nie jestem w nim zakochany, ale może po prostu zauroczony. No ja po prostu nie wiem kto by się nie oparł jego wyglądowi. Kasztanowe włosy, które zaczesywał do góry. Zwykle chodził w wąskich kolorowych rurkach, które idealnie opinały jego pośladki i obowiązkowo koszulki w paski, na które zarzucał swój ulubiony workowaty plecak, który nie chwaląc się kupiłem mu na jego szesnaste urodziny.
Od monotonnego głosu wyrwała mnie wibracja. Nie, nie taka wibracja zboczeńce. Szybko wyciągnąłem telefon i chowając go pod ławką by mi go nie skonfiskowano odczytałem wiadomość.
Od: Zastrzeżony
Cześć Matador ;)
Jesteś strasznie zamyślony tego dnia, nie sądzisz? Tak bardzo chciałbym
wiedzieć o czym lub o kim myślisz. Ale wiesz, jeśli okazałaby to się osoba
byłbym strasznie zazdrosny. Wybacz, taka moja natura. Pewnie zastanawiasz
się kto okazał się tak niekulturalny i pisze z zastrzeżonego numeru? Przepraszam, ale
nie mogę Ci tego zdradzić. Powiem tylko tyle, że strasznie seksownie dziś wyglądasz
i gdyby nie to, że mógłbym się zdradzić moim zachowaniem rzuciłbym się na ciebie
na przerwie i zgwałcił.
Aha, i jeśli pozwolisz będę nękać Cię takimi wiadomościami. Jeśli Ci się to nie spodoba – przestanę.
Wiedz, że widzę Cię cały czas i obserwuję Twoje zachowanie. Jeśli coś będzie nie tak poznam to.
Może niedługo Ci się ujawnię? Kto wie? Nie żegnam się, bo pewnie jeszcze dziś do Ciebie napiszę.
Moja pierwsza myśl? O Boże, mam tajemniczego wielbiciela! Moja druga myśl? O mój Boże, on mnie widzi! Trzecia? To jest...chłopak. Szczerze mówiąc prędzej spodziewałbym się takiego czegoś po ślepo zakochanej we mnie dziewczynie, a nie po chłopaku, który najwidoczniej tak dobrze mnie zna, że ma mój numer telefonu! A ma go bardzo mało osób, nie rozdaję go od tak byle komu. Tylko najważniejsi. Pewnie ten ktoś nieźle musiał się namęczyć by go zdobyć. Gdy tylko ochłonąłem zablokowałem klawiaturę i schowałem telefon do kieszeni. Kątem oka zauważyłem, że ten sam gest wykonuje Shaker , który siedział ze mną ramię w ramię. A może... Nie Harry, nie bądź naiwny.
