Dedykowane : Rastaytee
Niby wszystko było w porządku. Kochali się , szanowali i nie mieli żadnych tajemnic przed sobą. Do czasu . Od kilku dni Shaker wracał do domu coraz później , nie miał na nic ochoty i niezauważał nawet Rasty. Z początku Skosana myślał, że jego partner jest wykończony dodatkowymi treningami z El Matadorem . I faktycznie miało to jakiś sens.
Siedziałem spokojnie pijąc kawę i jedząc moje ulubione rogaliki. Sprawdziłem co dzieje się na świecie , a potem przyszła pora by przejrzeć Facebooka. W wiadomościach od nieznanej osoby . Otworzyłem wiadomość , a moim oczom ukazało się zdjęcie Shkaer'a i El Matadora całujących. Nie wierzy się w plotki dlatego zapytam go o to kiedy wróci do domu.
Dziś Mokena wrócił wcześniej niż zwykle. Usiadłem obok niego na kanapie. Dlaczego ciężko jest zapytać o coś co wcale nie musi być prawdą ? Głęboki wdech i wydech .
- Shaker czy mógłbyś mi to wytłumaczyć? - Pokazałem mu zdjęcie.
- Rasta ja...ja tak ja i El Matador czujemy coś do siebie. Kapitanie to co jest między nami wypaliło się już dawno i w tedy pojawił się Matador. To była tylko jedna noc , ale dla mnie bardzo dużo znaczyła.
Jamajczyk spakował swoje rzeczy i opuścił kawalerkę Mokeny. Nie zabolała go zdrada , ale sam fakt , że nie zauważył że między nimi się wypaliło. Wrócił do swojej posiadłości.
Miesiąc później
Shaker i Matador bardzo się ze sobą zbliżyli. Resta tu czasem miał problemy by znów komuś zaufać. Wycowyfał się z życia towarzyskiego , gra w piłkę też nie szła mu najlepiej , a wspinaczki nie sprawiały tyle radości co kiedyś.
On już nic nie czuł stał się zimny , bezwzględny. Jego osoba załamała się kiedy trzy dni później otrzymał zaproszenie na ślub Shadora.
Życie - pojęcie względne. Jedni mówią, że jest to coś wspaniałego, coś pięknego, coś, czego nie można zmarnować. Drudzy natomiast woleli by umrzeć. Dla nich życie to czarna dziura bez dna. Uważają, że nie mają po co żyć. Bo, po co tak na prawdę żyjemy? No tak, żeby się " rozsiewać " po całym świecie. Tylko po co? Po co mamy istnieć? A co najważniejsze, dla kogo? " Bo czym jest życie bez drugiej połówki. Niczym. Życie zaczyna się dopiero, gdy znajdziemy tą jedyną osobę"
- Nienawidzę Cię!
Wrzasnął w stronę telewizora gdzie Ben miał wywiad z El Matadorem.
- To ty rozbiłeś mój związek! To ty powieneś cierpieć. Ty i tylko Ty.
Dwa miesiące później
W kościele ksiądz zaczął od serca.
Kochać kogoś, to przede wszystkim pozwalać mu na to, żeby był, jaki jest."
Siedział z drużyną w drugiej ławce . Bacznie obserwował to co dzieje się przed nim . Kiedy miało dojść do pocałunku Rasta opuścił kościół niezauważony.
Był już blisko swojego domu kiedy przez łzy nic nie widział przez co wpadł pod rozpędzony samochód. Ktoś zadzwonił po kartkę, ale jedyne co on teraz czuł to ulga . Nigdy nie spotka już bólu, cierpienia ani zdrady . Zanim ta pieprzona karetka zdarzyła dojechać on zdąrzył odejść.
W tym samym czasie w kościele młoda para już wychodziła kiedy Shakerowi zaczęło robić się duszno i ciemno przed oczami. Kiedy byli już na schodach Shaker spadł ze schodów i stracił przytomność. Shakerowi nic nie było oprócz lekko podniesionego ciśnienia. Jednak kiedy dowiedział się o śmierci Rasty sam nie wiedział co ze sobą zrobić. Kręcił się po parku . Nic nie cieszyło go tak samo jak wcześniej. Tak naprawdę w dniu śmierci Rasty jego połowa odeszła razem z nim .
Dlaczego wcześniej nie przejżał na oczy,że kocha tylko Rastę, że tylko z nim jest szczęśliwy, że tylko przy nim był wolny .
Dziś ten dzień dzień pogrzebu.
Trumna była coraz niżej i niżej. Nikt nie powstrzymywał łez i tylko jedna osoba z tłumu była blada jakby ducha zobaczyła. Shaker patrzył na drewnianą skrzynię. Kiedy była już na dole i można było układać płytę betonową Shaker chciał wrzucić tam czerwone róże." Znak miłości " - pomyślał. Kiedy był już blisko rzucenia kwiatów przed oczami zrobiło mu się ciemno i wpadł do tego samego dołka gdzie spoczywa jego miłość. Chcieli wezwać kartkę zrobić co kolwiek. Tyle , że było już za późno za późno na co kolwiek. Obaj odeszli i mimo swojego uczucia nigdy więcej ich dwie zagubione duszę się nie spotkały
