29.Rasta x Duba

765 19 2
                                        

Dedykowane :Rastaytee

Był to środek lata, ale dla mnie początek wiosny zwiastującej nowe życie. Wszystko we mnie na nowo budziło się do życia, niczym obumarła przyroda po ciężkiej zimie – śmierci powstawała by znowu żyć. Miłość potrafi odmienić człowieka, wyrwać go z głębokiego snu i sprawić by na nowo uwierzył w jutro, by uwierzył w sens swojego życia i zaakceptował każdą złą chwilę, która otworzyła mu drzwi do innego życia. Doświadczony przez los, odrzucony przez ludzi, porzucony przez ukochanego nie widziałem już dla siebie światełka nadziei, widziałem za to mrok i drogę usłaną kolcami, aż ktoś staną na tej drodze, wypalił ciernie i usłał różami. Bałem się nawet pomyśleć, że to dla mnie, że ktoś mógł mnie pokochać i czarno-biały świat pokazać w kolorach.

Duba  nie dał za wygraną po tym jednym spotkaniu. Z jego inicjatywy widywaliśmy się codziennie i co raz bardziej  zbliżaliśmy   się do siebie. Za każdym razem zaskakiwał mnie swoją oryginalnością i błyskotliwością. Sprawił, że tego lata na nowo poczułem się kochany i ważny dla kogoś. Mimo moich oporów Duba  nie rezygnował, wymyślał nowe preteksty aby się spotkać następnego dnia, z nim zwiedziłem całą Jamajkę  i okolice.

Mimo iż wakacje piłkarza  są krótsze  to  zawsze żałowałem, że dobiegają końca. Nadszedł ostatni tydzień tego błogiego okresu, Dubaz chcąc podsumować całe wakacje zaprosił mnie na trzydniową wycieczkę na jedną z pobliskich plaż , oczywiście  zgodziłem się i pojechaliśmy. Nie musze oczywiście pisać, że czas tam spędzony był jednym z najlepszych w moim życiu. Jednak wydarzyło się tam także coś niespodziewanego…- a może spodziewanego???

Otóż po całym dniu spędzonym na różnorakich atrakcjach jakie proponują Jamajczycy , siedzieliśmy na werandzie wynajmowanego domku kempingowego pijąc kolejne piwo. Na owej werandzie była ławeczka, którą teraz zajmowaliśmy ja i on . Noc była gwieździsta, księżyc rozpędzał mrok ale było dość chłodno więc poprosiłem przyjaciela aby przyniósł koc. Siedząc tak razem pod kocem i pijąc piwo zabrało się nam na sentymenty, każdy powiedział coś ze swojego życie, a na pocieszenie obdarowaliśmy się pocałunkiem, potem drugim i trzecim, aż wylądowaliśmy w łóżku. Uderzający do głowy alkohol i wzajemna miłoś potęgowały nasze pożądanie. Duba  najpierw delikatnie swymi pocałunkami pieścił moje ciało, potem ja robiłem to samo , choć trwało to długo przyjemność jaką mi sprawiał powodowała, że wydawało się trwać jedną chwilę. Bkondyn robił to powoli, za każdym razem sprawdzają moją reakcję, dałem mu się posiąść i pozwoliłem aby robił wszystko co jemu sprawia przyjemność, przez co  doznałem rozkoszy, jakiej już nie pamiętałem. W tę noc kochaliśmy się do świtu, nasze ciała były rozpalone do granic możliwości i chociaż było zimno czułem żar naszych ciał. Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie, aby on  obejmujący mnie swymi ramionami zawsze był przy mnie i nie pozwolił mi cierpieć jak cierpiałem kiedyś. Bałem się tego, bałem się, że jak wszystko się kończy tak i to się skończy, ale wtedy kiedy tak usilnie przyzywałem w swej pamięci mą przeszłość, usłyszałem:

-kocham cie i zawsze tak już będzie

-ja ciebie też.- odpowiedziałem

Przez krótką chwilę miałem wrażenie, że Duba  słyszy moje myśli, że chce abym zapomniał o tym co było i zaczął żyć tym co jest. Ja też tego chciałem, pragnąłem z całego serca i ze wszystkich sił, ale to nie było proste, nie wystarczyło powiedzieć sobie koniec,On  był częścią mojego życia i nie łatwo tę część tak po prostu wyrzucić. Jednak miałem nadzieję, że Duby i moja miłość do niego, a jego do mnie pozwoli mi na odzyskanie własnego życia

One Shoty /Supa StrikasOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz