27.Shaker x Reader

1.1K 40 16
                                        

Dedykowany Nicole_Lupin123

Siedziałam w parku na ławeczce i przyglądałam się biegającym dzieciom. Żeby tylko gdzieś nie uciekły.

- Anabello! - dziewczynka odwróciła się do mnie, a ja pokiwałam głową z dezaprobatą. - Przestań kłócić się o tę lalkę! - blondynka spuściła głowę.

- Ale proszę pani...ona mi ją zablała! - uniosła głos. Podeszłam do dziewczynek i ukucnęłam przed nimi. Uniosłam lekko podbródek sześciolatki tak, że teraz patrzyła mi w oczy. Dostrzegłam w nich dziwny błysk. Anabell to dość niska, ciemna blondynka o ślicznych czekoladowych oczkach. Zazwyczaj włosy upięte ma w dwa kucyki. Uwielbiam ją. Jest niezwykle bystra i słodka. Zawsze kiedy na nią patrzyłam kąciki moich ust unosiły się ku górze. Ta było i tym razem. 

- Skarbie... - zaczęłam łagodnie. Przetarła rączkami oczka co było wręcz rozczulające. - ...nie każę ci się podzielić lalką, bo to nie możliwe. Może pobawicie się w chowanego? - obie pokiwały z dezaprobatą głowami. 

- To jest nudne. - przyznała Amy, ciemnowłosa koleżanka blondynki. Podrapałam się po podbródku i zrobiłam "minę myśliciela" jakby to ujęła młoda. 

- Hmmm. No dobrze. - wstałam z kucka i zaklaskałam żywo dłonie. - Dzieciaki!!! Chodźcie!!! Mam dla was zabawę!!! - czwórka chłopaków przybiegła do mnie jak wystrzeleni z procy. Z zawodu byłam przedszkolanką. Lubiłam zajmować się dziećmi i bardzo się z nimi zżyłam. - Co wy na to, żeby pobawić się w liska? - spytałam. Nagrodzona zostałam krzykami i wrzaskami zadowolonych wychowanków. Uśmiechnęłam się pod nosem.

***

Musiałam wrócić z dziećmi do przedszkola, bo robiło się już późno i rodzice mieli je odebrać. Bawiłam się teraz w dziewczynkami w krainę kucyków. Ale nie trwało to długo, ponieważ mama Amy przyszła po córkę. Zdziwiłam się, że Anabell jeszcze tu jest. Zazwyczaj odbierała ją Sara , wysoka blondynka z urody bardzo przypominająca córkę. Ale dziś jej nie było. Jak na zawołanie do sali wpadł spóźniony opiekun. Ale nie była to Sara , ale jakiś brunet, który jest straszną niezdarą, bo potknął się o dywan i 

upadł twarzą na ziemię. Wstałam z podłogi i podeszłam do chłopaka. Na ramieniu przewieszoną miał torbę z siłowni. Ale co mnie to właściwie obchodziło.

- Nic panu nie jest? - spytałam patrząc na niego z góry. W odpowiedzi uniósł do góry dłoń z podniesionym kciukiem. Odetchnęłam. Byłam teoretycznie za niego odpowiedzialna, bo uczułam w tym miejscu. Po chwili zobaczyłam jak chłopak 

chwyta się jakiejś półki i wstaje. Podszedł do mnie zawstydzony. Spojrzałam na niego krzyżując ręce.

- Przyszedłem po dziecko. - oznajmił uśmiechając się do mnie. Nadal pozostawałam nieugięta.

- Kim pan dla niej jest? I dlaczego nie przyszła Sara jak zwykle? 

- Jestem jej wujkiem, a Sarka ma dzisiaj wizytę u fryzjera. - cierpliwie odpowiadał na pytania. Uniosłam brew.

- A skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz? - popatrzył na mnie jak na idiotkę.

- An...znasz mnie prawda? - schylił się do blondyneczki, która obdarzyła do słodkim uśmiechem, po czym z miną zwycięzcy wlepił we mnie gały. 

- Dobra. Podpisze pan dokumenty i możesz pan ją zabrać. - podeszłam do biurka i wzięłam katalogi.

- Wujek Shaker zabieze mnie do domu? - upuściłam kartki na podłogę i spojrzałam na dziewczynkę pytającym wzrokiem. 

- Co powiedziałaś? 

- Że wujek Shaker  zabieze mnie do domu. - odparła jak gdyby nigdy nic.

One Shoty /Supa StrikasOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz