Dedykowane :
Była sobie 16 - letnia dziewczyna imieniem T.I T.N . Była to urocza, niska / wysoka ciemno/jasno włosa o brązowych/innych oczach. Miała ona najlepszego przyjaciela - Skrętnego Tygrysa. Był to średniego wzrostu czerwonowłosy chłopak o pięknych brązowych oczach. Połączyła ich pasja - miłość do piłki , a może nawet do siebie. Kto wie? Rozumieli się bez słów, a ich przyjaźń trwała przez lata. Uwielbiali się razem wygłupiać i pisać do późnej nocy. Każdy mówił, że do siebie pasują, ale oni tak nie uważali. Może i mieli takie same charaktery, zainteresowania i w wyglądzie byli podobni, ale nigdy nie pomyśleli nawet, że mogliby kiedyś być razem. Było tak przynajmniej do pewnego dnia. Wtedy wszystko zmieniło się już na zawsze. T.I siedziała w swoim pokoju i jak co dzień pisała z Tygrysem.Ich rozmowa niczym nie różniła się od poprzednich, poleciały serduszka i czułe słówka, ale w pewnej chwili chłopak napisał coś co złamało dziewczynie serce, choć jeszcze o tym nie wiedziała. "Słuchaj, zakochałem się. Wcześniej to wypierałem, ale teraz już wiem, że było to błędem. Jestem zakochany na zabój." T.I , gdy to przeczytała poczuła jak łzy napływają jej do oczu. Nie wiedziała dlaczego, ale zaczęła płakać z bólem i rozpaczą. Napisała, że to świetnie i musi kończyć po czym z żalem rzuciła się na łóżko. Przypomniały jej się wszystkie chwile spędzone z Tygrysem , to uczucie jak się przytulali, jak go zauważała, jak z nim pisała. To było wręcz nie do opisania. Przed oczami wciąż miała sceny z ich wspólnych spotkań i wyjść we dwoje lub w większym towarzystwie. W tej chwili wszystko stało się jasne - dziewczyna zakochała się na zabój w swoim najlepszym przyjacielu. Przestraszyła się. Jej największym strachem była utrata tego chłopaka, który znaczył dla niej cholernie dużo, zniszczenie tej mocnej więzi przez to uczucie, które w tej chwili nazwała "głupim". Płakała całą noc, najbardziej bała się spojrzeć chłopakowi w oczy, powstrzymać łzy i powiedzieć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Bała się tego, że nie da rady i zniszczy wszystko wyznając prawdę. Postanowiła jednak kłamać, okłamywać chłopaka i samą siebie. W końcu uważała to za najlepsze wyjście i jedyny sposób, aby go nie stracić. Następnego dnia, dziewczyna od rana unikała chłopaka, nie chciała spojrzeć w jego hipnotyzujące ją brązowe oczy. Nie chciała też, aby zauważył, że coś się dzieje, więc w ogóle z nim nawet nie miała kontaktu wzrokowego. Udawało jej się to do zakończenia lekcji. Dziewczyna szybko wyszła ze szkoły i szła w kierunku swojego domu. On od początku wiedział, że coś jest nie tak, ale za każdym razem jak chciał podejść ona uciekała i udawała, że go nie zna. Chciał wiedzieć o co chodzi, czuł, że to coś poważnego, bo T.I nigdy się tak nie zachowywała. Poszedł, więc za nią. Dogonił ją po kilku minutach, złapał delikatnie za biodra i odwrócił w swoim kierunku, po czym spojrzał jej głęboko w oczy. - Co się stało? Czemu się tak zachowujesz? - Zapytał, ale nie otrzymał odpowiedzi. - Jak? - Zapytała po kilku minutach ciszy. - Unikasz mnie, nie rozmawiasz, nie patrzysz, udajesz, że mnie nie znasz. O co chodzi? - Rzekł ze zmartwieniem. - To wszystko zniszczy. Nie chcę tego. Nie chcę zniszczyć naszej przyjaźni. Zbyt wiele dla mnie znaczy, ona jak i ty. - Powiedziała po chwili, a pojedyncza łza spłynęła po jej delikatnym poliku. Tygrys starł ją opuszkiem palca i kontynuował. - Nie ma takiej siły, która zniszczy naszą przyjaźń. Nie pozwolę na to. - Dziewczyna już wiedziała co zrobić. Musiała powiedzieć chłopakowi prawdę, przecież na nią zasługiwał. Nie chciała go stracić, ale uważała, że zasłużył na szczerość. Wzięła głęboki wdech i wyrwała się z objęć chłopaka. - Ty nic nie rozumiesz!!! - Wykrzyczała mu prosto w twarz. - Kocham cię, ale ty kochasz inną. Nie chcę niszczyć tego, ale jak widać nie ma innego wyjścia. Cześć. - Dokończyła i odwróciła się do chłopaka plecami. Znów kilka pojedynczych łez spłynęło po jej delikatnej skórze. Tygrysio nie dał za wygraną i gwałtownie odwrócił ją z powrotem łapiąc za nadgarstki. Od razu wpił się w jej usta z miłością i pożądaniem. Ona na początku zdezorientowana, po chwili odwzajemniła pocałunek. On czuł do niej to samo i gdy się oderwali powiedział jej te magiczne słowa „Kocham cię.".......... I żyli długo i szczęśliwie........ Morał z tego taki: „Nigdy nie okłamuj samego siebie, bo to tylko sprawia, że przestajesz ufać innym."
