Rozdział VIII

2K 133 6
                                        

San Diego,
California, USA.

Dwa dni później...

          Patrycja po dwóch dniach wolnego mocno wypoczęła. Wraz z Rose spędzały dużo czasu. Na trzy dni przed wyjazdem Polka postanowiła pojechać na dwie noce do Imperial Beach. Z samego rana czekała pod swoim hotelem na Amerykankę, która miała razem z nią pojechać do tej miejscowości. Patrycja była bardzo podekscytowana. Pierwszy raz miała okazję zobaczyć ocean. Przez trzy lata swojej pracy w LA, nie miała czasu na taki wypad. Zawsze liczyła się tylko praca i to, żeby zarabiać pieniądze. Była zadowolona z faktu, że w końcu zrobiła coś dla siebie i pojechała na urlop, aby wypocząć. Musiała to zrobić, bo wszystko zaczęło ją powoli przytłaczać. Robert, Paul i jej zachowanie spowodowały chaos w poukładanym życiu Polki. Nie lubiła tego. Jednak pobyt na Zachodnim Wybrzeżu pozwolił jej na ochłonięcie. Od Beaty dowiedziała się, że Paul Prada za wszelką cenę chciał wyciągnąć od niej informację gdzie jest na urlopie. Miał podobno ważne sprawy do omówienia. Myśląc o tym kobieta cicho prychnęła pod nosem. Prada nie przyjął do wiadomości, że Patrycja nie chce mieć z nim nic wspólnego. Nie dawał za wygraną. W końcu nie był przyzwyczajony do odmowy i lekceważenia jego osoby. Z relacji Beaty wiedziała także, że Robert kazał życzyć miłego wyjazdu i nic więcej. Patrycja była zawiedziona jego zachowaniem. Im więcej myślała o tym, co się między nimi wydarzyło, tym bardziej przychylała się do tego, że jemu zależało tylko żeby ostro ją przelecieć. Nie potrafiła w logiczny sposób wytłumaczyć sobie jego zachowania. Obiecała sobie, że przestanie o nim myśleć i skupi się na swoim szczęściu.

            Droga do Imperial Beach szybko minęła. Patrycja z Rose podjechały pod malutki hotelik. Budynek znajdował się sto metrów od plaży. Był urokliwy, z małą ilością pokoi. Przed wejściem czekała na nich kobieta, wieku koło czterdziestu lat. Byłą tęższej budowy i dosyć niska. Jednak jej uśmiech i wyraz twarzy dawał gwarancję, że jest życzliwą osobą.

- Witam, jestem Rachel, właścicielka hoteliku- powiedziała na powitanie.

- Dzień dobry Patrycja, ale to już Pani wie. Bardzo się cieszę, że miała Pani jeszcze wolny pokój.

- Mów mi proszę po imieniu. Jest po sezonie, więc mam mały ruch. Zapraszam za mną, pokaże pokój.

- Oczywiście. Moja koleżanka może iść z nami?- zapytała Polka.

- Jasne.

           Kobiety ruszyły po schodach. Pokój Patrycji znajdował się na piętrze. Po wejściu do środka w oczy rzuciło się duże łóżko. W rogu stała mała szafa, a z drugiej strony stolik i krzesła. Polka podeszła do okna, a jej oczom ukazał się piękny widok oceanu. Kobieta stała jak zaczarowana i wpatrywała się piękno wody.

- Widzę, że widoki za oknem przypadły do gustu- powiedziała Rachel.

- Jest cudownie! Dziękuję za ten pokój, na pewno kiedyś tutaj jeszcze przyjadę.

- Cieszę się. Wracam do swoich obowiązków. Śniadania są od siódmej do dziesiątej. Możesz zapłacić przy wyjeździe.

- Dziękuję Rachel- mówiła Patrycja- to co Rose? Idziemy się przejść nad ocean?

- Pati... Właśnie dostałam sms-a, że Frank dzisiaj wraca. Zrobił mi niespodziankę i jest wcześniej. Muszę jechać. Nie widziałam go dwa tygodnie. Przepraszam- mówiła smutno Rose.

- Coś Ty! Leć, ja sobie poradzę. I tak dużo dla mnie zrobiłaś. Jesteś cudowna- mówiła Patrycja przytulając Rose.

- Ty też jesteś wspaniała. Lecę, ale obiecuję, że odwiozę na lotnisko. Tak jak się umawiałyśmy.

It's only HollywoodOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz