Rozdział XVI

1.9K 129 3
                                        

San Diego,
California, USA.

            W czwartkowe przedpołudnie padał deszcz. Patrycja i Rose postanowiły wybrać się do galerii handlowej na zakupy. Polka nie miała ochoty iść na imprezę, ale wiedziała, że musi pójść. Pakując walizki nie przewidywała takich okoliczności, a co za tym szło nie miała odpowiedniego stroju.

          Kobiety skierowały się do butiku, który miał w swojej ofercie jedynie sukienki na różne okazje.

- Pati, musisz wziąć jakąś krótką- zarządziła Mulatka- Będziemy tańczyć, więc nie może być za długa.

- Przecież nie kupię mini- odpowiedziała Polka- Nie mam nóg modelki na takie suknie.

- Nie każę ci brać takiej, w której będzie widać pośladki, ale z drugiej strony... Mark byłby zadowolony.

- Znowu sobie coś ubzdurałaś?

- Mówiłam już, że widzę jak na ciebie patrzy. Oprócz tego, że się ciągle kłócicie, to podobacie się sobie. Jedno nie ma związku z drugim.

- Rose...- westchnęła Polka- Czemu nie dasz sobie przetłumaczyć, że ja nie jestem nim zainteresowana w ten sposób? To dupek.

- Skarbeńku- zaczęła swój wywód Amerykanka- Ja nigdy nie powiedziałam, że jesteś. Po prostu stwierdzam fakt, że on ma na ciebie oko, a ty na niego. Jest przystojnym facetem.

- Jest, ale na tym kończą się jego mocne strony. Zabierzmy się za szukanie kiecki, co?

- Jaki kolor?

- Sama nie wiem. Doradź mi coś.

- Masz ciemne włosy, więc musisz wziąć jakiś mocny kolor. O! Tam wiszą- wskazała na wieszak- Turkus albo pomarańcz.

- Nie! Pomarańcz odpada. Turkus, to jest to! Popatrz jaki ma ładny krój- cieszyła się Patrycja- Wezmę ją do przymierzalni.

- Jasne. Jaki masz rozmiar stopy? Trzeba zabrać jakieś buty do przymiarki, żeby zobaczyć jak wygląda z eleganckimi.

- 39. Weź te czarne czółenka, co stały przy manekinie.

- Zaraz przyniosę- uśmiechnęła się Rose. Chwilę później, Patrycja stała w przymierzanej sukience. Kreacja podobała się, ale ona czuła się niezręcznie. Turkusowa sukienka bardzo ładnie podkreślała jej atuty, a także odsłaniała nieco uda. Kobieta nie potrafiła odczuwać komfortu. Miała ciągłe stany lękowe, bała się. Nie miała komu się zwierzać, bo Rose o niczym nie widziała, a ciągłe rozmowy z Beatą męczyły ją. Cieślikowska ciągle dopytywała o jej samopoczucie i o stan zdrowia. Patrycja miała tego dość, bo miała wrażenie, że rozmawia z mamą- Cudownie! Pięknie wyglądasz. Mam nadzieję, że się zdecydujesz na tą sukienkę?

- Rose, ja ją muszę kupić- oznajmiła brunetka- Jest idealna.

- Wyglądasz prześlicznie. Uszyta specjalnie dla ciebie. Założysz sobie czarne czółenka i będziesz jak królewna- dodała Amerykanka.

- Królewna po zderzeniu z samochodem... Ale to nie ważne. Bierzemy ją.

- Nie ma innego wyjścia. Wezmę do kasy, niech zaczną pakować.

-  Rose... Nie wiem czy chcę pójść na tą imprezę...

- Pati... Ja widzę, że coś jest nie tak. Nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi, twoja sprawa. Ja nie będę się narzucała, ale nie możesz pozwolić na to, żeby kłopoty pozbawiły cię chęci do życia. Musisz wyjść do ludzi i nie zamartwiać się. 

- Rosie... To nie tak... To jest bardzo trudne...

- Dlatego nie możesz się tym zamartwiać- uśmiechnęła się łagodnie Mulatka- Zabieram ten zestaw do kasy, a Ty się ubierz.

It's only HollywoodOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz