Rozdział XL

1.5K 118 37
                                        

Los Angeles,
California, USA.

Patrycja i Rose usiadły przy stole, obok siebie, a Judd po przeciwnej stronie. Mężczyzna był zmieszany, co było widać. Telefon Beaty ich zaskoczył, bo żadne z nich nie spodziewało się tego. Polka zastanawiała się nad tym po co kobieta zadzwoniła do byłego partnera. Judd dał jej wyraźnie do zrozumienia, że między nimi wszystko skończone.

- Mała- szepnęła Rose- co masz taką skupioną minę?

- Nie daje mi spokoju telefon od Beaty. Dlaczego teraz zadzwoniła? Przecież rozstali się miesiąc wcześniej. To wszystko jest jakieś dziwne- mówiła Polka, patrząc na Rose.

- Grubymi nićmi szyte... Pogadamy w hotelu. Muszę Ci coś powiedzieć, coś bardzo ważnego.

- Wiedziałam, że coś się stało. Mów natychmiast!

- Nic złego się nie stało. To są dobre wiadomości, ale nie mogę powiedzieć w tej chwili- powiedziała Rose, łapiąc Patrycję za dłoń.

- Ok... Co zamawiasz?- Patrycja wzięła do ręki kartę, przeglądając menu.

- Zapytamy kelnera jak przyjdzie, może on coś poleci. W sumie to nie wiem na co mam ochotę.

- Dobry pomysł.

Chwilę później do stołu podszedł kelner. Mężczyzna polecił trzy dania, które były specjalnością szefa kuchni. Patrycja wybrała to samo danie co Rose, czyli pieczeń z kurczaka z chipsem z ziemniaka. Męska część grupy zdecydowała się na żeberka. Mulatka obserwowała zachowanie swoich przyjaciół. Uwielbiała ich towarzystwo, mimo, że czasem zachowywali się jak duże dzieci. Matt z Juddem opowiadali banalne dowcipy, a Miguel i Jared komentowali. Co chwilę było słychać salwę śmiechu. Patrycja przysłuchiwała się wszystkiemu, nic nie mówiąc. Na Rose czekała trudna rozmowa z przyjaciółką. Musiała jej ogłosić, że mężczyźni, którzy ich śledzą to są jej porywacze. Policja zidentyfikowała samochód, po dwóch cyfrach z tablic rejestracyjnych. Komisarz Nill, szykował na nich prowokację, chciał ująć przestępców jak najszybciej. Sprawa porwania Patrycji długo się ciągnęła, a policja byłą bezsilna. Rose liczyła, że po ujęciu mężczyzn wszystko ruszy z miejsca i sprawa się rozwiąże.

Dwadzieścia minut później na stole pojawiły się zamówione dania. Jedzenie było pięknie przystrojone, a czarne talerze były czymś niespotykanym. Wszystko wyglądał bardzo apetycznie. Wszyscy chwycili za sztućce i zabrali się do jedzenia. Pożywienie szybko znikało z talerzy, a w niedługim czasie talerze były już puste.

- Świetna restauracja- zagadnął Miguel- niesamowite jedzenie.

- Najlepsza w LA. Mój znajomy zatrudnia najlepszych kucharzy- Judd lekko się uśmiechnął- kolacja jest na jego koszt. W zamian dałem mu dwa bilety na miejsca VIP na jutrzejszą galę. Musicie mnie jakoś przemycić, bo inaczej nie wejdę.

- Żaden problem. Randa miała przyjechać, ale Hector jest chory i musiała z nim zostać. Dam Ci jej wejściówkę.

- Super, za nic nie mógłbym przegapić tej gali.

- Dobra, zbierajmy się- zarządził Matt- w hotelu czeka na nas Jaś Wędrowniczek.

- O nie! Więcej z Tobą nie piję!- zaprotestował aktor- niedawno przestała mnie boleć głowa po wczorajszej popijawie.

- Jest jedna butelka. Siądziemy wszyscy, to wyjdzie po dwa drinki. Patrycja i Rose też przyjdą- zawyrokował Jared.

- A czy ktoś Nas pytał o zdanie?- fuknęła Rose.

- Właśnie. Zadecydowaliście za Nas- dodała Polka.

- Skarbie...- zaczął Jared- Sands jutro walczy, więc dzisiaj nici ze spotkania a tym bardziej z seksu.

It's only HollywoodOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz