Rozdział XIX

1.7K 108 6
                                        

Imperial Beach
California, USA

            W poniedziałkowy wieczór, po pierwszym dniu obozu treningowego Mark Sands wraz ze swoim przyjacielem i zarazem dietetykiem- Mattem siedział na dużym narożniku, w salonie. Mężczyźni znali się od lat szkolnych i od zawsze trzymali się razem. Podobnie jak z Jaredem, rozumieli się bez słów. Była to prawdziwa przyjaźń, dlatego mogli rozmawiać na każdy temat.

- Mark, co będzie z Meg? Wróciliście do siebie? W sobotę wieczorem widziałem, jak szliście do niej- przerwał ciszę Matt.

- Miałem ochotę na ostre pieprzenie, a Meg tylko na to czekała. Nie jesteśmy razem, sypiamy ze sobą. Nie chcę na razie wałkować tego samego, pretensji, że mnie ciągle nie ma w domu- mówił Mark.

- Ok, co ona na to? Przecież wiadomo, że jest po rozstaniu nie przestała cię kochać. Pasuje jej taki układ?

- Nie ma innego wyjścia. Może do siebie wrócimy, ale nie teraz, nie przed walką. Na razie ona akceptuje taki układ.

- Stary, wiesz, że ja nie prawię nigdy kazań, ale wiesz, że to nie jest w porządku. Ona liczy na poważny związek- mówił dietetyk.

- Wiem, na co liczy. Ja jej tego na tą chwilę nie mogę dać. Jeżeli chce może czekać, ale ja jej nie dam gwarancji. Z jednej prostej przyczyny, nie mam pewności, czy chcę.

- Rozumiem stary. Dlaczego wylądowaliście w łóżku?

- Nie pytaj nawet- mówił zawodnik, patrząc na ekran swojego telefonu.

- Mów!

- Mówiłem ci, że spotkałem Patrycję i że się całowaliśmy.

- Jaki to miało związek?- pytał Matt.

- To, że po tym jak się całowaliśmy miałem twardo i nie dało rady przestać myśleć o niczym innym jak o seksie.

- Czyli przeleciałeś Meg, bo musiałeś rozładować ciśnienie, które spowodowała inna laska?

- Coś w tym rodzaju.

- Wiesz, że jesteś skończonym fiutem?

- Spadaj Matt!- podniósł głos.

- Co z tą Polką?

- Widziałem ją dzisiaj rano w akademii, przyszła po Rose. Miały jechać na lotnisko po jakąś jej koleżankę.

- Rozmawialiście?- dopytywał Matt.

- Nie było jak. W recepcji stał Chris i Miguel. Przywitaliśmy się tylko.

- Weź ją na kawę albo obiad.

- Jasne. I co jej powiem? Patrycja, jak tylko myślę o tym jak się lizaliśmy to od razu mi staje i mam ochotę cię pieprzyć- mówił poirytowany.

- Jakoś do tej pory nie miałeś oporów, żeby otwarcie mówić kobiecie, że chcesz się dobrać do jej majtek. Boisz się jej!

- Pojebało cię stary! Nie boję, tylko nie jest miło jak ktoś ciągle cię wyzywa od aroganckich i bezczelnych dupków. Nawet jeżeli to jest prawda.

- Przyznasz, że podnieca cię to, że nie leci na ciebie i nie skacze dookoła na dwóch łapkach?

- W pewnym sensie, bardzo. Z drugiej strony mnie bardzo mnie wkurza. Nie jestem przyzwyczajony, żeby kobiety tak się wobec mnie zachowywały.

- Na ogół to ty możesz sobie na dużo pozwolić. Ale wiesz, skoro już wsadziłeś jej język do gardła to znaczy, że też się jej podobasz- powiedział blondyn.

It's only HollywoodOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz