Rozdział XX

1.7K 114 1
                                        

Imperial Beach,
California, USA.        

           Za plecami Patrycji i Beaty stał Matt, kolega Marka. Mężczyzna mocno skanował twarz trenerki.

- Dziękujemy. Przyda się pomoc- powiedziała zakłopotana brunetka.

- Jasne, chętnie zaniosę- odparł i ustawił się tak, że Polki musiały przejść obok stolika Marka. Po chwili, Patrycja podniosła wzrok i spotkała się z oczami mężczyzny.

- Cześć Patrycja- powiedział zawodnik.

- Witaj Mark. Nie spodziewałam się ciebie tutaj spotkać.

- Dlaczego?

- Jest środek tygodnia, a ty jesteś w trakcie przygotowań...

- Nic nie piję, tylko woda i sok- powiedział i podniósł szklankę z sokiem pomarańczowym.

- A wy się znacie?- zapytał z udawanym zaskoczeniem Matt- To może się do nas dosiądziecie?

- Jesteśmy tutaj...- Patrycja próbowała odmówić. Jej wypowiedź przerwała Beata.

- Chętnie! Zawołam tutaj swojego faceta.

- Czekamy. Siadaj Pati- mówił blondyn- Poznaj to jest Jared, przyjaciel mój i Marka. Znamy się jeszcze z czasów szkolnych.

- Cześć, miło mi- Jared podał dłoń kobiecie.

- Mi również- dodała Polka.

- Nie wierzę, że twoja koleżanka spotyka się z Warnerem- wypalił Jared.

- Tak, od miesiąca są razem. Zauważyliście go?

- Pytanie?! Jasne, ja bardzo lubię jego filmy. Oglądałem całą serię- chwalił się dietetyk. Patrycja tylko się uśmiechnęła i sięgnęła po kieliszek wina. Kiedy przyłożyła szkło do ust, do rozmowy włączył się Mark.

- Kiedy ściągają ci gips?

- W przyszły czwartek. W środę wracam do LA,a w czwartek idę do lekarza. Miejmy nadzieję, że wszystko się zagoiło i będzie dobrze. Mam już tego dosyć- odpowiedziała Patrycja.

- Gips to nic ciekawego. Nie dziwię się, że cię denerwuje- wrzucił Jared- Co się stało?

- Miałam wypadek. Auto mnie potrąciło.

- Jesteśmy!- powiedziała Beata, stając przy stoliku razem z Juddem.

- Zapraszamy. Jestem Matt, a to Mark i Jared- pokazywał kolejno na mężczyzn.

- Witam. Miło poznać. Judd.

- To nam jest miło!- wypalił Jared.

- Nie żartujcie! Jestem normalnym facetem, jak każdy z Was. Wszystko mam takie samo i napić się też muszę- uśmiechnął się szeroko Judd, a reszta wybuchła śmiechem- Udało mi się zagrać w paru filmach i od razu mam miliony fanów. To bez sensu.

- Takie życie stary! Ja też mam czasem z tym problem- dodał Mark.

- Tak to jest. Ja jestem z kolei twoim fanem. Od momentu jak stłukłeś Stocktona to jesteś u mnie numerem jeden- mówił Judd do Marka.

- Dzięki, to miłe. A wy gdzie się przygotowywaliście do roli w filmie?

- W American Champions. Było ciężko, jak diabli. Najgorzej miał Robert. Jako główny bohater, miał dużo ujęć ze scenami walki. Strasznie narzekał, non stop był posiniaczony.

- No tak, to nie jest łatwy kawałek chleba. Ale po pewnym czasie to jest normalne i nic nikogo nie dziwi. Taka jest nasza praca- uśmiechnął się Sands. Ten szczery i naturalny uśmiech był wyjątkowy.

It's only HollywoodOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz