Rozdział XXV

1.7K 136 10
                                        

Los Angeles,
California, USA.

          Przyjaciółki weszły do restauracji i zaczęły rozmawiać. Po chwili przyszedł kelner z kartami. Patrycja wybrała danie główne, a Beata stek. W czasie oczekiwania na posiłek telefon Patrycji zaczął dzwonić. Na wyświetlaczu pojawi się numer Miguela. Kobieta odebrała połączenie. Po chwili prowadziła wesołą rozmowę z Amerykaninem.

         Godzinę później, szara Toyota podjechała po ogromny dom Judda, który mieścił się w Hollywood. Patrycja była pod wielkim wrażeniem willi i jej położenia. Kobiety wysiadły z samochodu i skierowały się w stronę bramy. Beata wpisała kod, a ogromne drzwi otworzyły się. Długa alejka prowadziła w stronę trawnika, za którym znajdowało się wejście do domu. Na podjeździe stał Aston Martin i czerwone Ferrari.

- Becia, Judd kupił sobie drugie auto?- zapytała brunetka.

- Nie. Pewnie ktoś u niego jest.

- To ja nie będę szła.

- Judd się ucieszy, że cię przywiozłam. Stęsknił się za tobą.

- Dobra, chodźmy- zgodziła się trenerka. Chwilę później kobiety podeszły pod drzwi wejściowe. Beata wpisała kod i przyłożyła palec do czujnika. Drzwi otworzyły się.

- Kochanie, przywiozłam gościa!- krzyknęła od progu.

- Już do was idę- powiedział Judd- Cześć Pati. Widzę, że nie ma gipsu.

- Tak, dzisiaj mi zdjęli. Zajebista ulga- mówiła brunetka.

- Może wejdziemy do salonu?- proponowała Beata.

- Robert przyjechał- mówił cicho Judd.

- Kurwa... Ja stąd wychodzę- oznajmiła Patrycja.

- Nie możesz uciekać- powiedziała Beata.

- Nie uciekam. To dla jego dobra. Jak tylko się do mnie odezwie to nie ręczę za siebie. Nie mam zamiaru sobie psuć humoru.

- Spokojnie... Rozumiem....Ja do Was przyjadę, jak on stąd wyjdzie.

- Witam- w hallu pojawił się Robert z pewnością siebie wyrysowaną na twarzy.

- Cześć Robert- odpowiedziała obojętnie Beata.

- )atrycja nie przywitasz się?

- Beatka, ja czekam w domu- powiedziała brunetka- Daj kluczyki.

- Jasne- blondynka sięgnęła do torebki i podała je przyjaciółce.

- Do zobaczenia Judd.

         Patrycja szybkim krokiem szła w stronę bramy frontowej. Resztkami sił opanowała się przed wybuchem gniewu. Widok Roberta doprowadził ją do białej gorączki. Wsiadła do samochodu, zamknęła od środka drzwi i odetchnęła z ulgą. Po chwili usłyszała dzwoniący telefon. Na ekranie wyświetlił się nieznajomy numer.

- Halo- powiedziała do telefonu.

- Siemano, tutaj Chris- usłyszała.

- Chris! Jak super, że dzwonisz.

- Obiecałem, to dzwonię. Wbijamy jutro do LA. Jesteśmy po dziewiątej na lotnisku- mówił.

- To świetnie. Mam Was odebrać?

- Nie potrzeba. Z MBF przyjadą po nas i zabiorą do hotelu. Dostaliśmy dzisiaj program- tłumaczył zawodnik.

- Ok, to spotkamy się jakoś czy nie bardzo?- dopytywała kobieta.

- Jasne, że się spotkamy! Zaraz dostaniesz MMSa z programem. My jesteśmy trochę luźniejsi z Miguelem, ale Mark ma multum rzeczy.

- Wiadomo, przecież ma media day. Poza tym po to przyjeżdża.

It's only HollywoodOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz