***

19 8 0
                                        

     Nasz sąsiad, który był najlepszym sąsiadem na świecie, prowadził gospodarstwo. Mleko od jego krów było smaczne, a z jajek od kur mama robiła najlepszą jajecznicę i piekła pyszne ciasta!

     Była też i świnia – różowa, z kilkoma szarymi plamkami na grzbiecie i zawsze z umorusaną mordką. Nazywała się Świnka Karolinka. Kiedy pojawiła się w gospodarstwie pana Jędrka, byłyśmy nią oczarowane! Była taka słodka! Przychodziłyśmy wtedy na podwórko naszego sąsiada i pytałyśmy się, czy możemy ją nakarmić albo zwyczajnie na nią popatrzeć? Nigdy nie usłyszałyśmy słowa „nie". I Świnka Karolinką stała się naszą podwórkową maskotką.

     Panu Jędrkowi, zawsze mówiłyśmy „dzień dobry!". Tak nas nauczono, żeby witać się z osobami, które znamy. Stałyśmy wtedy za płotem i czekałyśmy, aż odpowie. Jednak często się zdarzało, że nas nie słyszał, więc z Marzenką i Zosią z uporem maniaka powtarzałyśmy: - Dzień dobry! Dzień dobry! Dzień dobry! Dzień dobry! – Tak długo, aż usłyszałyśmy odpowiedź. Gdy pewnego dnia zdarzyła nam się znów taka sytuacja, pan Jędrek odpowiedział nam: - Cześć, sąsiadki! – I uśmiechnął się figlarnie. Ależ było nasze zaskoczenie! Stanęłyśmy na baczność, nie wiedząc, co się dzieje. Ktoś starszy od nas powiedział nam „cześć"! Byłyśmy tak dumne z tego, że długo, długo rozpamiętywałyśmy tę sytuację.

     Następnego dnia, gdy spotkałyśmy pana Jędrka, już stanowczo, stojąc oczywiście za płotem, wołałyśmy: - Cześć! Cześć! Cześć! – Mama domyślając się, że owo „cześć" jest skierowane do sąsiada, podeszła do nas i powiedziała, że tak nie wolno, że starszym osobom należy mówić „dzień dobry". Na nic się zdało nasze tłumaczenie, że przecież to nie my zaczęłyśmy się tak witać. Trzeba było powrócić do tego, co było, czyli grzecznie mówić „dzień dobry".

     Tak, to bardzo ważne, żeby mówić ładnie „dzień dobry".

Osobliwe przypadki InkiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz