Vincent
Nie ma jak to wizyta kochanej mamusi w niedzielny poranek.
Zobaczyłem jej twarz nad moją głową zaraz po przebudzeniu, co nie należało do najlepszych w szczególności po ciężkiej nocy jaką spędziłem w swoim gabinecie przy papierach.
- Niemożliwe, że ty jeszcze śpisz synku.
Powiedziała swoim lekko piskliwym głosem, który od zawsze działał mi na nerwy rano. Zerknąłem kątem oka na zegarek. 9:21. Faktycznie rzadko można mnie ujrzeć śpiącego o tej porze jednak przemęczenie, na które nie zwracałem uwagi robiło swoje.
- Zaraz zajdę na dół.
Mruknąłem przecierając oczy.
- Ten pracoholizm Ci wychodzi, zamiast zrobić sobie przerwę to ty nie... po co... na starość będzie jeszcze gorzej mój drogi.
Mówiła odsuwając grube zasłony wpuszczając promienie słoneczne do pomieszczeń, które mnie oślepiły.
- Przestań wykładać te swoje mądrości i wyjdź mamo.
Warknąlm. Fuknęła i po pomieszczeniu rozniósł się stukot jej najprawdopodobniej dwunasto centymetrowych szpilek, które nosiła zawsze. Zamknęła drzwi a ja odetchnąłem. Lepiej nie mogłem sobie tego wymarzyć. Wstałem i ubrałem się w miarę przyzwoicie. Przemyłem swoją twarz zimna wodą. Zamknąłem oczy słysząc z dołu głos mojej młodszej siostry Andrei. Przeczesałem swoje włosy i zszedłem po schodach na boso ubrany w granatowe spodnie dresowe i biały t-shirt.
- Dzień dobry braciszku
Uśmiechnęła się do mnie promiennie siedząc na kanapie.
- Dzień dobry.
Powiedziałem ponuro. Jej idealnie wyprostowane czarne włosy opadały na ramiona, przyozdobione białą sukienką z koronkowymi, bufiastymi rękawami.
- Ktoś tu dzisiaj nie w humorze.
Powiedziała rozbawionym tonem. Przewróciłem oczami przechodząc obok niej i przeszłam do kuchni, gdzie nalałem sobie czarnego płynu do granatowego kubka ze złotym uchem.
- Pracoholicy tak mają Andrea, w takim tempie to chyba nigdy nie doczekam się synowej od pierworodnego syna, a o wnukach nie wspomnę.
Machnęła ręką siadając na fotelu przy oknie. Boże daj mi litość. Przewróciłam oczami i zignorowałem to. Mimo wszystko ona kontynuowała.
- Może w końcu się pofatygujesz Vintencie, znajdź w końcu jakąś kobietę, a nie nadal zabawiasz się z dziwkami, a Camilla wcale by nie odmówiła, gdybyś zaprosił ją na randkę, masz swoje lata kochaniutki już najwyższa...
- Przestań mi zatruwać ten ranek dobrze? Dopiero otworzyłem oczy a ty już mi mówisz swoje mądrości na temat rodziny i kobiet, nie potrzebuje takich wskazówek.
Przerwałem jej. Zastygła w miejscu z otwartymi ustami, idealnie wyrysowanymi czerwoną szminką. Zamknęła je oburzona i warknęła zakładając ręce na piersi.
- To ja już się wcale do Ciebie nie odzywam.
Ta... ile razy to już słyszałem i nadal tu przychodzisz. Pomyślałem popijając kawę. Camilla Kelly, to córka przyjaciela mojego nieżyjącego ojca, Williama Kelly, który jest znany z produkcji prestiżowych jachtów. Camilla jest młodsza ode mnie o trzy lata, znamy się od najmłodszych lat, a wszyscy łączyli nas w parę od samego początku naszej znajomości. Jej jakoś nigdy to nie przeszkadzało. Co prawda urody nie mogła sobie odmówić, była piękną kobietą z niebieskimi oczami i długimi blond włosami, wyglądała niemal identycznie jak matka. Kiedyś nawet pieprzyliśmy się parę razy, ale to było na studiach i byłem pijany. Dawno i nieprawda.
CZYTASZ
Perfect Angel [+18]
RomancePierwsza część trylogii „Perfect" 21-letnia Melania Rogers, jest córką znanego właściciela sieci hotelarskiej. Studentka prawa przez przypadek poznaje największego konkurenta jej ojca. Vincent Zelliri, czyli 35-letni Profesor Nauk Prawnych i właści...
![Perfect Angel [+18]](https://img.wattpad.com/cover/354685303-64-k74438.jpg)