Rozdział 20

4.7K 111 15
                                        

Vincent

Świadomość tego, że kiedy otworzę oczy od razu zobaczę jej twarz przyprawiała mnie o dziwne uczucie w brzuchu. Podniecenie? Otworzyłem zatem swoje oczy i uśmiechnąłem się delikatnie widząc jak słodko śpi.
Jak aniołek...
Twarz była spokojna, oddech miarowy, a mocno kręcone włosy delikatnie nachodziły na jej gładką buźkę. Idealne usta były niczym jak stworzone przez najwybitniejszego stwórcę. Pełne, symetryczne, delikatnie zaróżowione. Jest najpiękniejszą kobietą z jaką kiedykolwiek miałem styczność... pod każdym względem. Jej piękne oczy i ciało onieśmielała każdego faceta, na którego tylko spojrzała. To było widać. Była mokrym snem każdego z nich. Włącznie ze mną. Wyjątkiem jest to, że to właśnie ja ją pieprzyłem zeszłej nocy, to moje imię krzyczała podczas orgazmu i to pod moim ciałem wyginała się jak struna.
Kurwa już czułem jak mój kutas jest w pełni gotowości. Westchnąłem ciężko dobrze wiedząc, że to wszystko właśnie tak się potoczy, między innymi właśnie dlatego byłem zły wczoraj.

Zły na siebie, że sam zaproponowałem coś takiego.
Znam siebie i wiedziałem o tym, że nie będę w stanie się powstrzymać aby jej nie dotknąć a kiedy upiekła te babeczki... te zajebiste babeczki, które rozpływały się w ustach. Musiałem się jej jakoś odwdzięczyć ze ten pyszny i dobrowolny gest, który jak sama stwierdziła zrobiła dla mnie. Nie czułem się z tym dobrze ale jednocześnie skakałem z radości jak mały dzieciak. Jeszcze propozycją z tym układem, który opierał się tylko na seksie. Boże święty... byłem wtedy tak zaślepiony własną rządzą posiadania tej dziewczyny, że zgodziłbym się na wszystko. Mogłem się tylko modlić aby nikt z uniwersytetu się o tym nie dowiedział.
Co ja sobie w ogóle myślałem proponując jej aby udawała moją dziewczynę przy rodzinie? Niech tylko matka powie dwa słowa za dużo i jesteśmy w totalnej dupie, a szczególnie Melania. Nagle usłyszałem jakieś głosy z dołu. Zmarszczyłem brwi i uniosłem głowę aby przysłuchać się nieznajomemu.

- Są dwie opcje, albo śpi albo jest na siłowni idę sprawdzić sypialnie.

Usłyszałem głos mojej matki.

- Kurwa mać...

Warknąłem cicho aby nie obudzić mojego aniołka i nakryłem kołdrą jej nagie piersi, które nachodziły na siebie przez to, że leżała na boku. Upewniłem się, że moja matka nic nie zobaczy i ułożyłem rękę na plecach Melanii. Zamknąłem oczy i udawałem że śpię w momencie, w którym kobieta weszła do pokoju.

- Dzień do...

Zaczęła donośnym głosem jednak nagle zamilkła.

- O słodki Jezu... - stukot jej obcasów rozniósł się po pomieszczeniu. - Andrea, chodź zobaczyć.

Powiedziała szeptem. Westchnąłem głośno w swojej głowie. Kroki mojej siostry, która prawdopodobnie nie miała na sobie szpilek zbliżały się z każdą sekundą.

- O jejku, ale słodko śpią.

Westchnęła szeptem, który był słyszalny bardzo blisko.

- Zrób im zdjęcie.

Powiedziała matka.

- Żadnych zdjęć mamo.

Odezwałem się.

- Za późni braciszku, myślę że powinieneś sobie ustawić jako tapetę w telefonie.

Otworzyłem oczy i uniosłam głowę aby spojrzeć na nią. Przekręciła telefon i pokazała mi nasze zdjęcie.

- Jesteście niemożliwe.

Westchnąłem.

- Zrobię coś do jedzenia.

Perfect Angel [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz