Rozdział 27

3.4K 91 8
                                        

Vincent

Dni tego skurwiela są już policzone. Nieważne co by się działo zapierdolę go jak psa, a Davida opierdolę na czym świat stoi. Jak normalny ojciec nie może ochronić samodzielnie własnej córki?! Nie miałem pojęcia, a jego lekceważąca postawa niesamowicie działała mi na nerwy.

- Musisz skontaktować się z policją, jako były prawnik masz do tego wtyki, więc bezproblemowo powinni ci udzielić informacji...

Powiedział Matteo, kiedy dziewczyny poszły do dziecka.

- Jeśli faktycznie to Clement spowodował wypadek rozpierdolimy go z palcem w dupie, Henk dowiedział się gdzie skurwiel mieszka, możemy go rozpierdolić w mieszkaniu.

- Nie możemy tak po prostu wtargnąc do jego mieszkania i go zabić, może być z nim ktoś więcej, musimy się dobrze przygotować.

Matteo oparł się i zaczął pukać palcami o blat myśląc nad tym jak dobrze to rozegrać.

- Henk ma jakąś dziewczynę, która flirtowała z Clementem, wynajmijmy ją żeby znowu się z nim spotkała w klubie, o którym gadał Henk wtedy podstawimy Melanię i...

- Popierdoliło cię.

Przerwałem mu.

- Wysłuchaj mnie do końca.

- Nie ma pierdolonej opcji, że ona weźmie w tym udział.

Powiedziałem dosadnie.

- Jeżeli Clement ją zobaczy i podejdzie do niej będziemy go mieli na srebrnej tacy, czego nie rozumiesz...

Vincent mocno zaciskając szczęki pochylił się nad stołem i zapytał.

- A może weźmiemy Stellę na przynętę co?

- Ona nie ma z tym nic wspólnego.

Zaprzeczył wspólnik.

- Melania też nie.

- On chce ją, Melania razem z tą dziewczyną od Henka zaprowadzą go w miejsce, w którym nie będzie jego ludzi... to tylko gra Vincent, pozbędziemy się go na zawsze.

Pokręciłem głową.

- Nie ma chuja, tamta laska może sama sobie z tym poradzić.

- Mylisz się przyjacielu. - Zamilkł. Ona nie weźmie w tym udziału. - Będziemy mieli je cały czas na oku, żadnej nic się nie stanie, a każdy będzie miał spokój... - przerwał na chwilę. - przemyśl to.

Nie mogłem pozwolić na to by mojemu aniołkowi stała się jakakolwiek krzywda. Nienawidziłem kiedy chodziła smuta, a co by było gdyby stało jej się coś poważnego. Nie dopuszczał do siebie tej myśli. Przerażało mnie to i nie miałem pojęcia jak z tego wybrnąć.

- Nie tylko Clement jest problemem... - powiedział przypominając sobie o chłopaku. - kilka dni temu Henk przysłał mi zdjęcie Cleménta i Chesa Witchersa.

Matteo zmrużył oczy.

- Kto to?

Zapytał.

- To gość, który napadł wtedy na Melanię... podejrzewam, że wspólpracują ze sobą i właśnie wtedy chciał porwać Melanię i zaciągnąć do Cleménta.

- To niemożliwe...

Powiedział w momencie, w którym dziewczyny właśnie weszły do salonu.

- Vincent spójrz jak twoja ukochana pięknie wygląda z dzieckiem na rękach.

Perfect Angel [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz