Rozdział 45

3.3K 103 0
                                        

Po ogłoszeniu płci dziecka każdy z gości rozszedł się po ogrodzie. Pogoda była piękna, mimo że słońce już niemal zaszło. Andrea i Florencia odciągnęły mnie od Vincenta.

- Oh daj się nam nią nacieszyć, tyle czasu chowałeś ją u siebie.

Westchnęła Florencia. Vincent pokręciło głową śmiejąc się i wrócił do rozmowy z ojcem Brantem.

- Chodź kochaniutka, pogadamy sobie.

Powiedziała Florencia chwycąc mnie pod ramię. Przeszłyśmy jedną ze ścieżek, aby dotrzeć prawie na koniec ogródka gdzie był kącik wypoczynkowy. Usiadłyśmy na miękkich kanapach ogrodowych i się zaczęło.

- Opowiadaj kochana, czy między tobą a Vincentem już wszystko dobrze?

Zapytała Florencia zakładając nogę na nogę.

- Tak, pogodziliśmy się wszystko jest w porządku.

- Dzięki Bogu, że mu wybaczyłaś, biedak nie był sobą.

Westchnęła Andrea gładząc się po brzuchu.

- Czytałam ostatnio, że twój ojciec jest w szpitalu... Czy to prawda kochanie?

Zapytała matka Vincenta ze zmartwioną miną.

- Tak, właściwie to dzisiaj wyszedł.

- A wie że ty i mój brat jesteście razem?

Andrea poprawiła się na kanapie.

- Właściwie to... – westchnęłam ciężko. – cóż, właśnie z tego powodu trafił do szpitala.

- Jak to?

Zapytała Andrea.

- Powiedzieliśmy mu o tym w zeszłą niedzielę, wkurzył się, ja wyprowadziłam się z domu, a on dostał zawału i wylądował w szpitalu... – powiedziałam wprost natomiast nie dostałam odpowiedzi. – To tak w skrócie.

Patrzyły na mnie zszokowane nie mając pojęcia co powiedzieć. Po jakiejś dłuższej chwili spojrzały na siebie, a potem znów na mnie.

- Boże Święty... – nagle Florencia wstała i podeszła do mnie, aby mnie przytulić siadając obok mnie. – tak mi przykro kochana.

Florencia pogładziła mnie po plecach.

- Rozmawiałaś z nim po tej sytuacji?

Zapytała odsuwając się ode mnie.

- Rozmawiałam, jednak dalej nie podoba mu się fakt, że jesteśmy razem... Nie wiem jak długo mu zajmie zaakceptowanie tego ale nie oczekuję, że zrobi to szybko.

- Jejku, jesteś jego jedyną córką i tak cię potraktował... Naprawdę bardzo mi przykro Melanio.

Florencia znów mnie przytuliła. Zerknęłam na Andreę, która właśnie ocierała swoje łzy.

- Andrea nie płacz.

Powiedziałam robiąc mi się przykro.

- Wybacz, ale tak mnie to poruszyło w dodatku te hormony.

Załkała. Westchnęłam cicho. Chyba jest najbardziej emocjonalną kobieta w ciąży jaką widziałam kiedykolwiek.

- Jak się ma nasz mały maluszek?

Zapytałam chcąc odwrócić temat w inną stronę.

- oh... – Andrea otarła swoje łzy i wzięła głęboki oddech. – wszystko jest dobrze, maluszek rośnie prawidłowo i już nie mogę się doczekać aż założę swoje ulubione jeansy.

Perfect Angel [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz