Kunzite
Stało się. W końcu mieliśmy udać się na swoją pierwszą w życiu randkę.
Wyczarowałem dla Rey kilka sukienek i dłuższych sukni, aby miała z czego wybierać. Zostawiłem ją samą w sypialni, a sam udałem się na dół. Nie byłem pewien, jak powinienem ubrać się na randkę jako, że nigdy na żadnej nie byłem, ale na pewno nie miałem zamiaru zakładać garnituru. Nie czułbym się w tym dobrze i pewnie zostałbym wyśmiany przez wszystkich, których mieliśmy napotkać na swojej drodze.
Gdyby jednak Rey zechciała, abym ubrał garnitur, nie zastanawiałbym się nad tym ani przez chwilę. Zrobiłbym dla tej pięknej istotki absolutnie wszystko. Kochałem ją do szaleństwa, a każda jej prośba była dla mnie jak rozkaz.
Postanowiłem wyczarować dla siebie długie czarne spodnie, które opinały moje nogi. Założyłem czarną koszulkę i przejrzałem się w lustrze.
Wyglądałem obrzydliwie. Nienawidziłem na siebie patrzeć. Nie potrzebowałem lustra, aby wiedzieć, że byłem brzydki. To było niedopowiedzenie. Byłem po prostu ohydny. Mój ojciec skutecznie zniszczył we mnie pewność siebie. Czułem się jak śmieć, a nie jak istota, która miała prawo żyć.
Pokręciłem głową i odsunąłem się od lustra. Uznałem, że wpatrywanie się w swoje oblicze mi nie pomoże, a nie chciałem iść na randkę z żoną w podłym humorze. Rey zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Ostatni tydzień był dla niej wyjątkowo trudnym, a moim zadaniem było poprawić jej humor. Rey nie mogła dłużej myśleć o swoim zmarłym bracie, choć wiedziałem, jak bardzo ją to męczyło. Po tym, co się stało, żałowałem, że nie zasłoniłem jej oczu.
Chciałem jednak, aby Rey pożegnała się z bratem i widziała jego śmierć. Moja ukochana miał zbyt dobre serduszko, gdyż nie potrafiła nienawidzić Sama nawet po tym, co jej zrobił. Do ostatniej chwili o niego walczyła i próbowała przemówić mu do rozsądku, jednak się to nie udało. Ten skurwiel już zawsze miał gardzić swoją zbyt dobrą dla tego świata siostrą.
Sam już jednak nie żył, a mnie spadł ciężar z serca. Czułem się o wiele lepiej, odkąd wiedziałem, że Sam umarł. Choć bolało mnie cierpienie mojej dziewczynki. Miałem jednak nadzieję, że dziś będziemy się świetnie bawić i Rey nie będzie musiała niczym się smucić.
W końcu usłyszałem, jak moja ukochana do mnie idzie. Odwróciłem się i oniemiałem.
Rey miała na sobie czerwoną sukienkę sięgającą kolan. Włosy rozpuściła. Nie wykonała makijażu mimo, że wyczarowałem dla niej kilka kosmetyków. Taka jednak o wiele bardziej mi się podobała. Była piękna. Zbyt piękna jak dla mnie.
Powoli podszedłem do mojej ukochanej. Podałem jej dłonie, a ona zaśmiała się jak mała dziewczynka. Słodko chichotała, patrząc na mnie ubranego w taki, a nie inny sposób.
- Na bogów, Kunz. Wyglądasz smakowicie. Mogę wgryźć się w twój tyłek?
Parsknąłem śmiechem. Jaka ona była cudowna i zabawna. Taka piękna i mądra.
- Może później, skarbie. Zabieram cię w końcu na kolację. Deser zostawimy na później.
- Ach, czyli uważasz swój tyłeczek za deser, panie? Rozumiem. Nie dziwię ci się.
- Panie? Rey, czyżbyś chciała, żebym dostał erekcji?
Uśmiechnęła się jak mała kokietka, którą zresztą była.
- Może?
- Może, tak?
Przyciągnąłem ją do siebie, trzymając ją mocno za biodra. Moja ukochana zachichotała i próbowała się wyrwać z moich ramion, jednak oboje wiedzieliśmy, że wcale nie chciała być wolna. Rey uwielbiała mi ulegać, a ja jej się nie dziwiłem. Człowiek (a także potwór morski) musiał mieć w sobie niezwykłą siłę, aby ulec drugiej istocie. Błędnie uważano istoty uległe za słabe. Uległe istoty miały w sobie wiele siły, oddając władzę nad sobą w ręce kogoś, komu ufały i kogo być może kochały.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
