Rey
Kiedy wydostaliśmy się z pałacu Alerona, zamknęłam oczy i panicznie wstrzymałam oddech. Okazało się jednak, że nic się nie stało.
Moje ciało nie wybuchło. Żyłam.
Powoli otworzyłam oczy i zrozumiałam, że mogłam widzieć pod wodą. Czułam się swobodnie. Zupełnie tak, jakby był to mój świat. Świat, do którego należałam.
Kunzite uśmiechnął się do mnie, gdy na niego spojrzałam. Trzymał mnie mocno za rękę. Patrzył na mnie jak na kogoś, kto był piękny. Obserwował mnie jak kogoś, kogo kochał. Ja jednak nie miałam zamiaru ulec jego zapewnieniom. Wiedziałam, że teraz nie byłam już dla niego atrakcyjna, ale Kunzite miał zbyt dobre maniery, aby mi o tym powiedzieć.
Mój ukochany interesował się ludźmi nie bez powodu. Marzył o ludzkiej kobiecie i ją sobie porwał. Ta kobieta jednak z własnej woli zamieniła się w potwora morskiego. Nie zrobiła tego jednak dlatego, że chciała, a dlatego, że musiała. Gdyby nie to, nie udałoby jej się wyrwać z objęć trzymającego ją strażnika i nie udałoby jej się zabić Alerona.
- Kochanie, jak się czujesz? Nareszcie możesz pływać ze mną. Nie masz pojęcia, jak bardzo mnie to cieszy.
Kunz objął dłonią mój policzek. Strażnicy Zagreusa czekali w oddali, aż do nich podpłyniemy.
- Nie wiem, jak się czuję.
- Aniołku...
Kunzite wziął w dłonie moją twarz i spojrzał mi w oczy. Uśmiechnął się z czułością i oparł swoje czoło o moje.
- Wszystko będzie w porządku, kochanie. Jesteś cała i zdrowa.
- Nie jestem cała i zdrowa. Mam w sobie dziecko, które nie jest twoje.
Mój ukochany westchnął ciężko, a ja poczułam, jak do oczu napływają mi łzy.
- Już ci mówiłem, że zaopiekuję się tym chłopcem tak, jakby był moim synem. Możemy podjąć decyzję, aby nigdy nie mówić mu o jego prawdziwym ojcu. Wiem, że będzie to ryzykowne i niemoralne, ale nie chcę, aby ten chłopiec wiedział, czym zajmował się jego tata. Wszystko jednak zależy od ciebie, Rey. Obiecuję, że ze wszystkim sobie poradzimy, ale daj nam szansę.
Potrząsnęłam lekko głową. Wiedziałam, że najlepszym pomysłem byłby jak najszybszy powrót do domu, jednak z jakiegoś powodu nie byłam w stanie tak szybko opuścić tego królestwa.
- Kunzite, mam w sobie res.
- Res? - spytał, przechylając głowę na bok i patrząc na mnie pytająco.
- To odpowiednik phei - wyjaśniłam, patrząc w jego piękne oczy. - Zdążyłam wyjść za Alerona, skarbie. Zostałam jego żoną i wówczas wokół mojego serca zagnieździło się nowe żyjątko. Wiem, że tam jest, choć Alerona już nie ma. Muszę ci powiedzieć o czymś jeszcze.
Kunzite zmarszczył brwi i milczał.
- Aleron mi zagroził, że jeśli nie zgodzę się zostać jego żoną, wówczas pośle po ciebie swoich strażników i cię zabije. Zagroził mi, że powiesi twoją głowę w salonie, abym codziennie musiała na nią patrzeć. Nie miałam wyboru, kochanie. Dlatego zostałam jego żoną. Kiedy jednak to się stało, na moment całkowicie o tobie zapomniałam. Wyleciało mi z głowy wszystko, co dla mnie robiłeś. Pragnęłam Alerona, Kunz. Chciałam jego penisa. Prosiłam, aby mnie wypieprzył. Jest mi wstyd i nigdy sobie za to nie wybaczę. Ty tym bardziej nie musisz mi wybaczać. Nie chcę, abyś to robił. Nie zasługuję na przebaczenie.
Załamałam się. Rozpłakałam się i czułam, że pomimo otaczającej nas wody, po moich policzkach jednak spływały łzy.
Kunzite mocno mnie przytulił. Głaskał mnie po głowie, gdy miałam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Byłam na siebie wściekła. Wiedziałam, że próbowałam ratować Kunza, podpisując na siebie wyrok bycia żoną Alerona. Musiałam to zrobić, jeśli nie chciałam, aby Kunz umarł.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
