Rey
Uciekałam, ile sił w nogach. Słyszałam za sobą bolesne jęki Alerona, ale nie zwracałam na nie uwagi.
- Zaczekaj, kurwa! Stój!
Nie działała na mnie magia króla, więc miałam większe pole do popisu niż wcześniej. Długa suknia przeszkadzała mi w biegu, lecz nie miałam zamiaru się poddać. Za nic nie wyszłabym za Alerona.
To, co robiłam, nie miało większego sensu, gdyż zachowywałam się jak zbuntowana nastolatka. Może mogłabym stąd uciec, gdybym była potworem morskim i umiałabym oddychać pod wodą, ale w moim obecnym stanie ucieczka nie była możliwa. To jednak nie powstrzymywało mnie przed szaleńczym wręcz biegiem.
Oddychałam ciężko. Aleron mnie gonił. Mijałam strażników, ale oni nie wiedzieli, co powinni ze mną zrobić. Nie dostali rozkazu króla, aby mnie zatrzymać, więc tylko stali jak pachołki, którymi byli i patrzyli na mnie z niezrozumieniem. Byłam prawdziwą uciekającą panną młodą.
- Kurwa, stój!
Głos Alerona był coraz bliżej. Nagle poczułam wyrzut silnej magii króla. Zostałam powalona na podłogę, ale zanim w nią uderzyłam, mężczyzna mnie złapał, abym nie zrobiła sobie krzywdy. Kiedy to się stało, Aleron obrócił mnie tak, że leżałam na plecach. Mężczyzna podpierał się rękoma po bokach mojego ciała i patrzył na mnie z obrzydzeniem i wściekłością. Szybko chwycił mnie za nadgarstki i usiadł na moich biodrach, abym nie spróbowała znowu zrobić czegoś, co by mu się nie spodobało. Nie, żebym miała siłę na więcej. Wyrzut magicznej mocy Alerona sprawił, że nie mogłam ruszyć nawet palcem. Nigdy wcześniej nie było ze mną aż tak źle.
- Jesteś odważna, ale niezwykle głupia.
Aleron zaśmiał się, obnażając kły. Jego ogon owinął się wokół mojej szyi, ale mnie nie zabił. Jeszcze nie.
- Nie wiem, co sobie myślałaś, gdy kopnęłaś mnie w krocze. Powinienem zostawić cię w kajdanach, abyś była dla mnie tylko zabawką. Chciałem dobrze. Podarowałem ci trochę wolności, abyś mogła poruszać się po pałacu, ale najwyraźniej byłem dla ciebie zbyt miły i muszę to zmienić.
- Proszę...
Miałam suche gardło. Bardzo chciało mi się pić, ale nie zamierzałam prosić tego skurwysyna o picie. Musiałam sobie jakoś poradzić.
- Och, Rey. Prosiłaś już wiele razy, ale mam dość. Teraz to ja postawię na swoim. Może gdy za mnie wyjdziesz i każę ci nosić kajdany, które będą cię osłabiać, dotrze do ciebie, kim dla mnie jesteś.
Aleron wstał i mnie podniósł. Czułam się jak kukiełka, gdyż oprócz mówienia, nie mogłam robić absolutnie nic. Moje ręce zwisały bezradnie po bokach mojego ciała, gdy Aleron niósł mnie na moją egzekucję.
Łzy spływały mi po policzkach, a ja nie mogłam ich otrzeć. To był mój koniec. Nie było sensu walczyć. Nie miałam po co mu się stawiać. Musiałam pogodzić się z tym, że Kunzite nie miał mnie stąd uratować. Musiałam zrozumieć, że miałam stać się matką dla syna Alerona. Musiałam pojąć, że miałam zostać jego żoną i nie było od tego ucieczki.
Król czerwonych potworów morskich zaniósł mnie do pomieszczenia, które wyglądało pięknie. Było przystrojone odpowiednio na ślub. Pełno było tutaj bieli, złotych ozdób i kwiatów. Nie były to jednak kwiaty, które znałam ja ze swojego świata. Były to podwodne rośliny.
Aleron zaprowadził mnie do stołu, który pewnie miał spełniać rolę czegoś w rodzaju ołtarza. Na stole znajdowała się magiczna księga, którą otaczała niebieska poświata. Na jej widok załkałam. Dotarło do mnie, że to miał być koniec. Miałam zostać żoną diabła. To był koniec życia, które znałam.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
