Rey
Patrzyłam na Scareusa, który miał łzy w oczach. Mimo wszystkiego, co mi zrobił, zrobiło mi się go szkoda. Współczułam mu, ale nie wiedziałam, co powinnam powiedzieć, aby mu pomóc. Choć przecież nie powinnam pomagać jednemu ze swoich porywaczy, prawda?
- Służba królowi Aleronowi nigdy nie była tym, czego chciałem od życia - mówił, a ja słuchałam go z zainteresowaniem. - Chciałem być wolny i móc się uczyć. Tak długo, jak to możliwe. Nie ma nic bardziej interesującego niż nauka. Kiedy miałem osiemnaście lat, zostałem jednak wybrany na trening pod okiem straży królewskiej. Poszukiwano nowych adeptów, którzy w najbliższej przyszłości mogliby służyć królowi. Trenowałem tak, jak inni. Starałem się być jednak przeciętny, gdyż nie chciałem, aby mnie wybrano.
Scareus dotknął drewna krzyża i westchnął ciężko.
- Tak się jednak złożyło, że moje umiejętności spodobały się królowi i postanowił zostawić mnie w pałacu. Po kilku tygodniach treningów i szkoleń nie mogłem nawet wrócić do domu, aby pożegnać się z mamą. Od razu zostałem przeniesiony do pałacu i zmuszony, aby tutaj zostać. Mojej mamie jednak się to nie spodobało.
- Co zrobiła?
Scareus uśmiechnął się ze smutkiem.
- Wdarła się do pałacu. Błagała króla na kolanach, aby pozwolił mi wrócić do domu. Moja mama była schorowana i potrzebowała pomocy. Nikt jej nie pomagał. Nikt oprócz mnie.
- Scareusie...
- Król jednak się wściekł, że mama przyszła do pałacu bez prośby o audiencję. Aleron skuł mnie i zaprowadził właśnie tutaj. Zobaczyłem mamę przykutą do krzyża i płaczącą. Chciałem jej pomóc. Szlochałem i prosiłem króla, aby oszczędził moją mamę i pozwolił jej wrócić do domu. On jednak nie miał zamiaru mnie słuchać. Zabił moją mamę na moich oczach. Tamtego dnia nauczyłem się, że musiałem zawsze i wszędzie być bezwzględnie posłuszny królowi, jeśli chciałem przeżyć.
- Bardzo mi przykro. To musiało być dla ciebie trudne.
Scareus był, jaki był. Nie darzyłam go sympatią, ale on jako jedyny się przede mną otworzył. Starałam się nie myśleć o tym, że może mnie podpuszczał, a jego "spowiedź" może była jakimś testem. Miałam nadzieję, że nie miałam pożałować tego, jak łatwowierna byłam, ale w tej chwili byłam zrozpaczona i bardzo potrzebowałam towarzystwa. Nawet, jeśli to właśnie Scareus miał być moim towarzystwem.
- Owszem. To było dla mnie trudne. Po tym, co powiedziałaś mnie i Orpheusowi w salonie, postanowiłem podzielić się z tobą moją historią. Tylko nie mów o tym królowi. Jeśli dowie się, że wyjawiłem ci prawdę...
- Nic mu nie powiem. Obiecuję. Jakbyś nie zauważył, nie lubię z nim rozmawiać.
Scareus zaśmiał się. Nagle nie wydawał mi się już taki straszny. Gdyby nie stał po stronie króla Alerona, może nawet mógłby stać się moim przyjacielem.
- Jesteś zdecydowanie zbyt dobra dla króla, Rey. Przykro mi, że do niego trafiłaś.
Skinęłam głową, wzdychając ciężko.
- Tak. Mnie również jest przykro.
Położyłam dłonie na swoim brzuchu. Niemal czułam w nim dziecko. Swojego syna.
- Czy dziś naprawdę wezmę z nim ślub?
Scareus odwrócił się do mnie tak, aby móc spojrzeć mi w oczy.
- Tak, Rey. Dzisiaj poślubisz króla Alerona.
- Ale...
- Dam ci radę - powiedział śmiertelnie poważnym tonem. - Nie walcz z nim. Poddaj się, a będzie ci łatwiej. Walka nie ma sensu.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasíaRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
