Rey
- Naprawdę myślałaś, że zostawię cię samą, stokrotko?
Aleron wrócił do pokoju. Mężczyzna rozkuł mi ręce, ale i tak nie miałam zamiaru się ruszyć. Czułam się wyczerpana. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
Wpatrywałam się w sufit i pozwalałam, aby łzy spływały po moich policzkach. Aleron mył ręcznikiem nawilżonym ciepłą wodą moją kobiecość. Po wszystkim otulił mnie kocem jak małe dziecko i położył się obok mnie.
Nie wiedziałam, dlaczego nie byłam w stanie się podnieść. Wszystko niesamowicie mnie bolało, choć przecież nie zostałam pobita ani w żaden sposób uszkodzona. Czułam się jednak niemożliwie wyczerpana.
- Działam na ciebie swoją magią - wyjaśnił władca wrogiego królestwa, głaszcząc mnie po czole i głowie. - Będziesz osłabiona jeszcze przez jakiś czas. Dopóki nie poczuję, że nie stanowisz dla mnie zagrożenia. Jesteś słabiutkim człowiekiem, więc i tak nie dałabyś rady mnie zranić, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Nie musisz jednak martwić się o dziecko. Rozwija się w tobie i jest bezpieczne. Wiesz, że ciąża w naszym świecie trwa tylko dwa miesiące? Już niebawem powitamy nasze dziecko, skarbie.
Odwróciłam głowę w stronę ściany. Przełknęłam ślinę, czując wstyd.
Powinnam bardziej walczyć z Aleronem. Może udałoby mi się nie pozwolić mu na to, aby mnie zapłodnił. Może gdybym była bardziej pewna siebie, wszystko potoczyłoby się inaczej.
Miałam w sobie jednak dziecko. Nie należało ono do Kunzite'a. Mój mąż prawdopodobnie nigdy miał nie dowiedzieć się o tym, że byłam w ciąży z kimś innym. Choć chyba wolałabym, aby się tego dowiedział i mógł ruszyć dalej. Nie mogłabym znieść tego, gdyby tak wspaniały facet jak on był sam.
Kunzite zasługiwał na wszystko, co najlepsze. Był moim cudem. Moim kochanym mężem.
Spojrzałam w dół i zrozumiałam, że na moim palcu wciąż znajdowała się obrączka. Miałam nadzieję, że Aleron nie miał zamiaru mi jej zabrać. Tylko ta obrączka uświadamiała mnie w fakcie, że Kunzite kiedyś istniał i był mój. Przez krótki czas, ale jednak.
Zapłakałam. Nie miałam nawet na tyle siły, aby zasłonić dłonią usta, żeby zdusić szloch. Kręciło mi się w głowie i chciało mi się wymiotować. Było mi niewiarygodnie słabo. Czułam się koszmarnie.
- Już, już. Nie płacz. Zajmę się tobą, moja słodka Rey.
- Nienawidzę cię...
Mój głos był słaby, ale nie miałam siły, żeby pozwolić sobie na więcej.
- Wiem, kochanie, ale pewnego dnia mnie pokochasz. Chciałabyś się dowiedzieć, jakiej płci będzie nasze dziecko?
Mężczyzna położył dłoń na moim brzuchu.
- Och, skarbie. Chyba będziemy mieć synka.
Wydałam z siebie dźwięk pełen rozpaczy przypominający wycie. Zyskałam na tyle siły, aby móc odwrócić się plecami do oprawcy. Aleron jednak nie zostawił mnie w spokoju. Przycisnął pierś do moich pleców i objął mnie jedną ręką w pasie. Dodatkowo jego ogon owinął się wokół mojego ciała.
- Zostaw mnie - poprosiłam, choć chciałam na niego nakrzyczeć. - Bardzo proszę, zostaw mnie w spokoju. Dostałeś to, czego chciałeś. Zapłodniłeś mnie i teraz jestem twoja. Proszę, zostaw mnie.
- Skąd pomysł, że cię zostawię, stokrotko? Teraz, gdy nosisz pod sercem nasze dziecko, nie ma mowy, abym się tobą nie zajmował. Czasami, gdy ja nie będę mógł wykonywać ojcowskich obowiązków, będą się tobą zajmować Orpheus i Scareus. Mam także innych strażników i służących, którym ufam i wiem, że się tobą właściwie zajmą.
CZYTASZ
Sea Monster
خيال (فانتازيا)Rey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
