Uwaga! Rozdział może być nieodpowiedni dla niektórych osób!
Rey
- S-słucham?
Król wyczarował sobie krzesło. Przysunął je do mnie i ustawił oparciem do przodu. Mężczyzna usiadł okrakiem na krześle, opierając dłonie o oparcie. Był silny i dominujący. Władczy i mający świadomość tego, że moje życie było w jego rękach.
- Słodka, Rey. Jesteś taka naiwna, ale pozwól, proszę, że wszystko ci wytłumaczę. Tylko tak zrozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi.
Drżałam. Było mi zimno. Moja szczęka drżała, a serce biło w piersi tak, jakby chciało mi zrobić w niej dziurę, żeby móc uciec na zewnątrz ciała.
- Zacznę od tego, że mam na imię Aleron. Jestem władcą tego królestwa. Rządzę nim od pięciu lat. Gdy miałem trzydzieści dwa lata, moi panujący wówczas rodzice zostali zamordowani. Może twój ukochany małżonek ci o tym nie mówił, ale moich rodziców zabił nie kto inny, jak król Zagreus.
Zamarłam. Nie spodziewałam się tego, ale Zagreus był przecież królem, który miał swoje obowiązki. Gdy królestwu zagrażało niebezpieczeństwo, musiał reagować. Nie popierałam zabijania, jednak królowie byli królami i nie musieli słuchać kogoś takiego, jak ja.
- Wtedy obiecałem sobie, że pomszczę śmierć rodziców. Przełamanie się przez barierę do waszego królestwa nie było jednak takie proste. Obecnie znajduje się tam kilku moich wysłanników z pałacu, aby strzegli porządku. Sam niestety nie mogłem przełamać się przez barierę jako, że została rzucona na mnie klątwa. To jednak nie przeszkodziło mi w tym, aby zdobyć ciebie. Przez wiele lat czekałem na to, aż we wrogim królestwie pojawi się jakaś ludzka kobieta. Teoretycznie król ma ludzką żonę i ludzką kochankę, ale właśnie przez to, że jest rzucona na mnie klątwa, nie mogę mieć nic, co należy do króla. Dlatego wziąłem sobie ciebie. Żonkę zwykłego śmiertelnika. Nędznego obywatela.
Nie miałam siły, aby kłócić się z nim z powodu tego, że wcale nie uważałam Kunzite'a za nędznego obywatela. Był silny, nieustraszony i piękny. Kochałam go całą sobą.
- Ale phei...
Aleron zaśmiał się. Pokręcił głową i spojrzał na mnie z politowaniem.
- Te żałosne phei? Działa ono tylko w tamtym królestwie, Rey. W tym już nie. To oznacza, że tutaj nie jesteś zamężna. Phei tu nie działa. Każdy może cię mieć, człowieku.
Zamarłam. To nie mogła być prawda. Przecież ślub miał podziałać. To właśnie dlatego wyszłam za Kunza. Wcześniej go nie kochałam, więc ślub był koniecznością ze względu na moje bezpieczeństwo.
Okazało się jednak, że to wszystko było nieprawdziwe. Phei mnie nie chroniło. Ono tutaj nie istniało. Już wcześniej poczułam, że było mi tak jakby lżej na piersi, ale nie spodziewałam się, że chodziło o to, iż phei już we mnie nie było. Czy to oznaczało, że naprawdę każdy mógł mnie mieć?
Płakałam. Łzy spływały po moich policzkach, gdy patrzyłam na króla z niedowierzaniem i prośbą o litość. On jednak miał swój cel. Nic dla niego nie znaczyłam. Miałam być dla niego tylko środkiem do celu. Zwykłą zabawką.
- Kunzite cię tu nie znajdzie, Rey - kontynuował król widząc, w jak opłakanym stanie się znajdowałam. - Teraz jesteś moja, a ja mogę zrobić z tobą wszystko, na co będę miał ochotę. Postaram się jednak być dla ciebie uprzejmy, człowieczku. W końcu nic złego mi nie zrobiłaś.
- Proszę...
- Nie proś - rzekł, kręcąc głową. - To nie ma sensu. Twoje prośby na mnie nie podziałają, stokrotko. W naszym królestwie magia działa inaczej, niż w królestwie Zagreusa. Tam nie mogłabyś zajść w ciążę ze swoim mężem z powodu tego, że nie jesteś osobnikiem jego gatunku. Tutaj nie ma to jednak znaczenia. Zapłodnię cię, a ty urodzisz nam małego czerwonego potworka.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
