Rey
-Uciekaj przede mną, dziecinko.
- Słucham?
- Uciekaj, Rey - warknął mi do ucha Kunzite, obejmując dominująco dłonią moją szyję. Wymruczał mi polecenie do ucha, a nogi pode mną ugięły się w kolanach. - Uciekaj przede mną, kochanie. Gdy cię złapię, zajmę się tobą. Przecież wiem, że chcesz przede mną uciekać, prawda?
- Och, Kunz...
Mężczyzna puścił moją szyję. Odwróciłam się do niego, aby spojrzeć mu w oczy. Jęknęłam, gdy ujrzałam w jego czerwonych ślepiach drapieżnika żar. Nie trzeba było wybitnej inteligencji, aby zrozumieć, jak bardzo podniecony i napalony na mnie był. Zresztą tak, jak ja na niego.
- Uciekaj. Już.
Rzuciłam się biegiem przed siebie. Pędziłam korytarzami domu, czując za sobą jego kroki. Nie słyszałam ich, gdyż Kunzite postanowił poruszać się niemal bezszelestnie. Mężczyzna jednak mnie gonił. Podobało mi się to. Kunz spełniał moją fantazję. Już wcześniej to dla mnie zrobił, ale cieszyłam się, że nie poprzestał na pierwszym razie. Gonił mnie jak swoją zwierzynę. Jak ofiarę, którą miał zamiar się zająć. Oczywiście w bardzo niegrzeczny sposób.
Nagle zrobiłam coś żałosnego. Potknęłam się o własne stopy, gdyż tak szybko biegłam i spadłam na podłogę. Jęknęłam przeciągle. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało, ale miałam trochę obolałe kolana.
Odwróciłam się tylko po to, aby ujrzeć zbliżającego się do mnie powoli męża. Oczy Kunza świeciły intensywniej niż zazwyczaj. Mężczyzna oblizał usta i zbliżył się do mnie jeszcze bardziej.
- Co z ciebie za niezdara, skarbie - zaśmiał się, nie wychodząc z roli mojego oprawcy. - Sama wpadłaś w moje łapy.
- Nie, proszę...
Jęknęłam, gdy Kunzite przede mną ukucnął. Wiedział, jak bardzo kręciło mnie odgrywanie roli jego seksualnej niewolnicy. Nie wiedziałam, dlaczego podobały mi się takie rzeczy, ale nie miałam zamiaru mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Wystarczająco już w życiu wycierpiałam. Teraz chciałam żyć tak, jak na to zasługiwałam. Byłam pewna, że miałam popełnić jeszcze mnóstwo błędów, ale byłam na to gotowa. Takie było życie.
- Och, kochanie. Szkoda, że nie mam zamiaru ciebie słuchać.
- Proszę, niech mnie pan nie rani!
- Pan? Jak miło, że już znasz swoje miejsce, kwiatuszku.
- Och, proszę...
Nagle Kunzite wstał i porwał mnie w ramiona. Przerzucił mnie sobie przez ramię i dał mi siarczystego klapsa w pośladek. Zabolało, więc krzyknęłam. Mój mąż, który teraz był moim katem, rozmasował jednak mój tyłek tak, że po chwili ból zastąpiła przyjemność.
- Złapałem cię, więc teraz jesteś moja. Wiesz, co z tobą zrobię, księżniczko?
- Proszę, nie...
- Och, twoje prośby są jak miód na moje uszy, ludzka kobieto. Teraz jednak jesteś moja i zrobię z tobą wszystko, na co będę miał ochotę. Najbardziej nie mogę się doczekać tego, aż cię skuję. Będziesz moją małą niewolnicą. Moją słodką dziewczynką, która będzie grzecznie rozkładała przede mną nogi.
Nie mogłam się nie zaśmiać. Może odgrywaliśmy scenę i weszliśmy w konkretne role, jednak podobało mi się to tak bardzo, że po prostu musiałam się zaśmiać. Czułam się szczęśliwa i bardzo, ale to bardzo podekscytowana. Wiedziałam bowiem, że dziś mieliśmy zrobić coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie robiliśmy.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
