35

1.6K 82 6
                                        

Rey

- Nie! Nie! To niemożliwe!

Krzyczałam, rzucając się na podłodze jak ryba wyciągnięta z wody. Kunzite trzymał mnie na smyczy, ale kompletnie nie rejestrowałam tego, co się działo. Byłam w amoku. 

Sam. 

Mój brat nie żył. 

Umarł, gdyż Zagreus go zabił. 

- Nie! Błagam, to niemożliwe! On nie mógł umrzeć! Nie! 

Głowa mojego brata wybuchła. Sam był przykuty do krzyża, ale to już nie był on. Mój brat umarł. Umarł okropną śmiercią. To nie było możliwe. Po prostu nie. 

- Sam! Braciszku, błagam cię! Dobry Boże, za co to wszystko?!

Wyłam jak ranne zwierzę. Okropnie szlochałam, kręcąc głową. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. W to, że mój brat wpadł do morza z kutra rybackiego. W to, że jakiś obywatel podwodnego świata go uratował. W to, że Zagreus sprawił, że jego głowa wybuchła. 

- Boże, błagam! Sam, nie mogłeś tego zrobić! Nie!

- Kochanie, jestem tutaj z tobą. 

Kunzite zawiązał mi oczy. Wrzeszczałam na niego, ale żadne sensowne słowa nie wydostawały się z moich ust. Byłam na niego wściekła. Za to, że do tego dopuścił. Za to, że kazał mi patrzeć na tą okropną śmierć mojego brata. Za to, że mnie nie ochronił. On nie mógł mnie kochać. Teraz już wiedziałam o tym na pewno. 

- Zostaw mnie! Zostaw!

- Rey, skarbie... 

- Jak mogłeś na to pozwolić?! Mój brat nie żyje! Sam umarł przez ciebie!

- Kotku, on był groźny. Wiesz, że tak trzeba było zrobić. 

- Nie musieliście go tak spektakularnie zabijać! Jak można być takim nieczułym, aby sprawić, żeby komuś wybuchła głowa?! No jak?!

Kunzite mocno mnie do siebie przytulał. Zsunęłam sobie z oczu opaskę, ocierając się o jego ramię. Nie mogłam nie spojrzeć na martwe i upodlone ciało swojego brata. 

Sam był diabłem w ludzkiej skórze. Wiedziałam o tym doskonale. Wiele razy mnie krzywdził i sprawiał, że traciłam pewność siebie i chęć do życia, ale był jedynym pozostałym przy życiu członkiem mojej rodziny. Był moim ukochanym bratem. Chłopcem, który wiele lat temu bawił się ze mną w piaskownicy, a potem postanowił się nade mną znęcać. Mogłam powiedzieć o nim mnóstwo złych rzeczy, ale był moim bratem. 

Zostałam sama. Straciłam mamę, tatę i brata. Nie miałam już rodziny. Byłam na tym świecie zupełnie sama. Zdradzona, upokorzona i niewidząca sensu w życiu. 

Zagreus stanął przede mną. Uniosłam wzrok, gdyż wciąż klęczałam na podłodze i raczej nigdzie się stąd w najbliższym czasie nie wybierałam. 

Patrzyłam na króla z nienawiścią. Wcale nie musiał zabijać Sama w taki sposób. To był jego wybór. Jego wola. To on sprawił, że do końca życia miałam mieć koszmary związane z Samem w roli głównej. Nigdy bowiem miałam nie zapomnieć tego, co się wydarzyło. 

- Nienawidzę cię, potworze! - krzyknęłam, gdy Kunzite próbował mnie uciszyć, a ja wyrzucałam wszystkie swoje żale w stronę Zagreusa. - Powinieneś umrzeć tak, jak mój brat! Jak mogłeś mi to zrobić?!

- Rey, nie myślisz logicznie. Jesteś w szoku. 

- Nie mów mi, co się ze mną dzieje, ty diable! - wrzeszczałam, dławiąc się łzami. - Nienawidzisz mnie, prawda?! Dlatego to zrobiłeś! Chciałeś, żebym cierpiała!

Sea MonsterOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz