Kunzite
- Cholera jasna. Mam synów.
Płakałem jak mały chłopiec, trzymając w ramionach zielonego Cassiana i czerwonego Crew. Moich dwóch synków, którzy przytulali się do mnie mimo, że byli tacy malutcy.
Rey płakała ze zmęczenia, ale i szczęścia. Ruby i Zagreus na szczęście asystowali nam przy porodzie. Było to trudne doświadczenie, ale miałem nadzieję, że Rey czuła się w miarę dobrze.
- Kochanie, sprowadziłaś na ten świat dwóch pięknych chłopców. Wiesz, jak bardzo jestem teraz szczęśliwy?
Ruby przyłożyła zimny ręcznik do czoła swojej najlepszej przyjaciółki. Rey była jednak tak wpatrzona w naszych chłopców, że nie zwracała uwagi na nic innego.
Od momentu, w którym wziąłem na ręce Cassiana i Crew wiedziałem, że ochronię tych chłopców przed wszystkim, co złe. Obiecałem sobie, że będę najlepszym tatą, o jakiego mogli poprosić. Może Crew nie był zielony tak, jak jego brat, ale nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Ten chłopiec był mój. Obaj byli moi.
- Kunz, oni są cudowni.
- Wiem, aniołku. Popatrz tylko na nich. Tacy idealni.
- Jakie oni mają małe stópki! - zaśmiała się Ruby.
- Faktycznie - odrzekł Zagreus. - Są śliczni. My też będziemy mieć takie dzieciaki, kochanie.
- Och, dajmy się nacieszyć Rey i Kunzowi tą chwilą. Chcecie, abyśmy stąd sobie poszli? - spytała łagodnie Ruby.
- Nie. Zostańcie tu, proszę. Jesteście moją rodziną.
Skinąłem głową, popierając słowa mojej pięknej ukochanej. Rey miała rację. Ruby i Zagreus byli naszą rodziną. Kochałem ich oboje. Może nie było między nami zawsze zgody, ale najważniejsze było to, że się wspieraliśmy i zawsze służyliśmy sobie pomocą. Mogliśmy na siebie liczyć. To, z jakim poświęceniem byliśmy w stanie o siebie walczyć mówiło samo za siebie. Byliśmy rodziną, której może nie łączyły więzy krwi, ale to nie było ważne. Najważniejsze było to, jakie uczucia nas łączyły.
- Nie wiem, co powinienem teraz zrobić - powiedziałem lekko spanikowany, gdy Cassian i Crew zaczęli wiercić się w moich objęciach.
- Ruby i ja możemy umyć waszych synków, a wy odpoczniecie.
Rey skinęła głową.
- Tylko ich nie utopcie, błagam.
Zagreus parsknął śmiechem. Wsadziłem mu w objęcia Cassiana, a Ruby wzięła w ramiona Crew. Czułem się dziwnie, oddając im swoje dzieci, ale łazienka znajdowała się na przeciwko, więc wszystko zamierzałem stąd obserwować. Byłem czujnym tatusiem, nie ma co.
Kiedy Ruby i Zagreus poszli do łazienki, zostawiłem otwarte drzwi, aby na nich patrzeć. Nasi synowie byli pokryci krwią, ale obaj byli cholernie piękni. Nie sądziłem, że będę w stanie stworzyć tak wspaniałego chłopca jak Cassian. Crew był jednak równie śliczny, co swój brat. Może miał czerwony kolor skóry, ale miałem wrażenie, że dzięki temu był oryginalny. Był jednak cały mój.
Przemyłem czoło Rey wilgotnym ręcznikiem. Uśmiechnąłem się do niej z dumą.
- Jesteśmy rodzicami, księżniczko.
Zaśmiała się, kiwając energicznie głową.
- Tak. Cholera, nigdy więcej nie chcę rodzić.
Parsknąłem śmiechem. Była boleśnie urocza.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
