Rey
- Grzeczna dziewczynka. Jestem z ciebie bardzo dumny, stokrotko.
Aleron zdjął mi opaskę z oczu, a także pozbawił mnie knebla. Mężczyzna jednak nie rozwiązał moich rąk i nóg. Wciąż siedziałam mu na kolanach i słyszałam w głowie głos Kunzite'a.
- Nienawidzę cię! Tak bardzo cię nienawidzę!
Mój porywacz parsknął śmiechem i pokręcił głową z rozbawieniem. Objął pazurzastą dłonią moją szyję i odchylił mi głowę tak, że musiałam oprzeć jej tył o jego ramię. Siedziałam na jego kolanach przodem do "kamery", czyli dziwnego hologramu. Teraz nie mogłam więc patrzeć w oczy Alerona, ale wcale tego nie chciałam. Nie zamierzałam patrzeć na tego demona.
- Wiem, kochanie. Nienawidzisz mnie, ale co z tego? Myślisz, że mnie to obchodzi?
- Ty potwo...
Nie dałam rady dokończyć zdania jako, że król zasłonił mi usta swoją dłonią. Zaśmiał się, po czym przesunął językiem po moim policzku. Poczułam, jak twardy był. Miałam nadzieję, że nie miał zamiaru znowu we mnie wejść. Nie zniosłabym tego.
Ogon Alerona owinął się wokół mojej talii, mocno mnie przytrzymując. Chciałam wgryźć się w dłoń króla, ale nie było to takie proste, jak myślałam.
- Moja słodka dziewczynka - zaśmiał się król. - Jesteś taka naiwna i niewinna, Rey. Nie dziwię się, że ten twój Kunzite nie chciał cię opuścić. Stało się jednak inaczej, maleńka. Teraz należysz do mnie, a twój były małżonek nie może nic z tym zrobić. Jesteś bezbronna. Zdana na moją łaskę i taka słabiutka. W dodatku masz w brzuchu nasze dziecko. Naszego kochanego synka.
Kiedy Aleron odsunął dłoń z moich ust, krzyknęłam zrozpaczona. Próbowałam zejść z jego kolan, co było żałosne i bezsensowne zważywszy na to, że miałam związane ręce i nogi. Nie ustałabym samodzielnie nawet przez sekundę, mając skrępowane nogi i nie mogąc wykonać ani kroku. Miałam wrażenie, że król czerwonych podwodnych potworów nie pozwoliłby mi jednak się z siebie zsunąć. W końcu byłam dla niego cenna. Miałam w brzuchu jego syna.
Naszego syna.
Łzy spływały bezlitośnie po moich policzkach. Nie mogłam przestać rozpaczać po tym, jak usłyszałam głos Kunza. Niestety nie mogłam go zobaczyć, ale wystarczyło mi to, że go słyszałam.
Mój ukochany był zrozpaczony. Kunzite był gotów zrobić wszystko, aby mnie odzyskać. Ja także oddałabym i zrobiłabym wszystko, gdybym tylko mogła do niego wrócić. Bardzo chciałam znowu z nim być. Chciałam móc trzymać go za rękę i wtulać się w jego bezpieczne, choć zimne i śliskie ciało. Chciałam wziąć z nim kolejny ślub.
Mieliśmy tak wiele planów. Mogliśmy zawojować cały świat. Chcieliśmy tylko się kochać. Nigdy nikogo nie zraniliśmy. To życie nas zraniło. Los jednak postanowił połączyć te dwie zrozpaczone dusze. Wszystko miało być dobrze. Po śmierci Sama trochę pocierpiałam, ale wróciłam do żywych silniejsza. Nigdy bym nie przypuszczała, że zostanę uprowadzona. Wiedziałam o tym, że wrogom Zagreusa zależało na człowieku, ale nie spodziewałam się, że zostanę porwana po to, aby urodzić królowi wrogiego królestwa dziedzica tronu.
- Proszę, uspokój się, stokrotko.
- P-po co się z nimi skontaktowałeś? - spytałam, szlochając tak, że ledwo byłam w stanie mówić.
- Po co? Och, po to, aby zrozumieli, że nie mają po co cię ratować. Naprawdę myślisz, że ten twój cały Kunzite chciałby być z kobietą, która urodzi dziecko innemu?
- Pieprz się! Nienawidzę cię, ty potworze!
Aleron jednak nie brał moich słów na poważnie. Mężczyzna parskał śmiechem. Świetnie się przy mnie bawił. Zapewniałam mu rozrywkę, a on zapewniał mi traumę.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
