Rey
Stało się.
Z własnej woli uprawiałam seks z Kunzite'm.
Leżeliśmy w łóżku. Mój mąż odpoczywał na plecach, a ja leżałam na boku. Moja dłoń wędrowała po jego piersi. Nogę miałam przerzuconą przez jego masywne i silne uda.
Czułam się zaspokojona i bezpieczna. Po seksie z Kunzem było mi dobrze. Wiedziałam, że była to sprawka phei. Starałam się nie traktować phei jak wroga, ale było to trudne. Nie znosiłam, gdy ktoś sprawował nade mną kontrolę. Przypominało mi to bowiem boleśnie to, co robił mi mój brat. Sam uwielbiał mnie poniżać i kontrolować każdy aspekt mojego życia.
Nie chciałam dłużej być tłamszona. Nie żyłam po to, aby ktoś się nade mną znęcał. Kunzite jednak nie miał zamiaru mnie ograniczać. Oczywiście byłam jego żoną i tym samym niewolnicą i nigdy nie mogłam od niego odejść, ale nie traktował mnie jak swojej seksualnej zabawki. Miał do mnie szacunek. Upewniał się przed seksem, czy aby na pewno tego chciałam.
Nie żałowałam, że się ze sobą zabawialiśmy. Było mi dobrze. Moje ciało czuło się bezpieczne i zaopiekowane. Poczułam się tak po raz pierwszy od dnia śmierci mojego taty. Straciłam wtedy kolejnego rodzica i od tamtego dnia nic już nie było takie samo. Żyłam w wiecznym strachu, że mój brat postanowi w końcu mnie zamordować i jak się okazało, miałam podstawy, aby się tego obawiać. Sam na pewno obecnie cieszył się z mojej śmierci, gdyż był pewien, że umarłam. Nie wiedział jednak, że żyłam na dnie morza z mężem, który był potworem morskim. Takiego scenariusza sama bym dla siebie w życiu nie przewidziała.
- Rey?
Uniosłam wzrok. Spojrzałam w zmartwione ślepia męża.
- Tak?
- Na pewno nie gniewasz się na mnie?
- Za co miałabym się na ciebie gniewać? - odpowiedziałam pytaniem. - Za to, że sama prosiłam cię o seks?
Kunzite pogłaskał mnie po głowie. Bardzo lubiłam, gdy to robił.
- Phei przejęło nad tobą kontrolę. Teraz jednak możesz już mnie nie chcieć.
- Uległam phei - wyjaśniłam, co było równoznaczne z przyznaniem się do porażki. Choć czy to aby na pewno była porażka? - Nie ma o czym mówić, Kunz. Chyba się cieszysz, że w końcu masz swojego człowieka, prawda?
Mężczyzna wbił wzrok w sufit. Wpatrywałam się w te niepokojące dziury na jego policzkach. Naprawdę wyglądały strasznie, ale wiedziałam, że Kunzite nie oszpecił się tak celowo. To jego ojciec mu to zrobił. Nie wiedziałam, jakim potworem trzeba było być, aby zrobić swojemu dziecku taką krzywdę. Jego ojciec musiał być wariatem. Dobrze, że król go zabił.
- Nie chcę, abyś była ze mną na siłę. Teraz już jednak ode mnie nie odejdziesz, kochanie. Jesteśmy małżeństwem na wieki.
Przełknęłam ślinę. Zacisnęłam dłoń, którą gładziłam Kunza po plecach, w pięść.
- Skarbie?
Kunzite złapał mnie za podbródek. Obrócił moją głowę tak, abym spojrzała mu w oczy.
- Jesteś ze mną bezpieczna. Nigdy nikomu nie pozwolę cię skrzywdzić. Żaden mężczyzna oprócz mnie nie może w ciebie wejść.
Nie byłam pewna, czy te słowa miały mnie pocieszyć. Brzmiało to jednak bardzo samczo i terytorialnie. Wręcz niepokojąco.
- To znaczy, że tylko ty będziesz rżnął mnie tym swoim wielkim kutasem?
Na początku na twarzy męża zobaczyłam przerażenie. Gdy jednak pacnęłam go w pierś i lekko się uśmiechnęłam, on także się uśmiechnął i wyraźnie rozluźnił.
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
