Rey
Nadszedł kolejny dzień i zbliżało się to, co nieuchronne.
Wizyta w pałacu Zagreusa.
Jadłam śniadanie i zastanawiałam się nad tym, co powinnam zrobić. Wcale nie chciałam widzieć się z królem. Po tym, jak w tragiczny sposób pozbawił życia mojego brata, moja relacja z Zagreusem się zmieniła. Z Ruby siłą rzeczy także. Wciąż uważałam ją za swoją przyjaciółkę, ale przez to, że nie byłam w stanie przebaczyć jej mężowi, nie byłam w stanie rozmawiać także z nią.
Zagreus jednak pomógł w uratowaniu mnie. Zdjął z Kunza klątwę, dzięki czemu mój ukochany mógł swobodnie przepłynąć przez barierę i mi tym sposobem pomóc. Poza tym, Zagreus wysłał z Kunzitem kilku strażników, aby oni również pomogli w akcji.
Bałam się jednak wejść do pałacu króla z wielu względów. Pierwszym powodem było to, że nie chciałam mu przebaczyć. Kolejnym było to, że było mi wstyd za to, jak wyglądałam. Bałam się, jak zareaguję, gdy ujrzę Ruby, Sophię i Luke'a, którzy znajdowali się w swoich ludzkich postaciach.
Była jeszcze jedna rzecz, której się obawiałam. Chodziło o dziecko, które rozwijało się w moim brzuchu.
Czułam się przegrana. Byłam pewna, że Zagreus musiał uważać mnie za kogoś niewiarygodnie słabego. Taka właśnie byłam. Słaba i żałosna, ale nie miałam w swoim życiu nikogo, kto by mnie wspierał. Nienawidziłam siebie i Sam się nie mylił. Mój brat sprawił, że moje poczucie własnej wartości nie istniało. Czułam się koszmarnie, ale musiałam jakoś sobie z tym poradzić.
- Za chwilę będziemy mogli wyruszyć, kochanie.
Kunzite stanął za mną. Położył dłonie na moich ramionach i pochylił się, aby pocałować mnie w usta.
- Ciężko mi się je z tymi pazurami - wyjaśniłam, nie odpowiadając mu bezpośrednio.
- Zawsze możemy je skrócić, ale one szybko odrastają.
Kunz obszedł stół i przysunął jedno z krzesełek bliżej mnie. Usiadł na nim i położył dłoń na moim udzie.
- Nie wiem, czy moja opinia cię obchodzi, ale uważam, że jesteś w tym ciele niebywale seksowna.
Pokręciłam głową. Może powoli przyzwyczajałam się do tego nowego ciała, ale wciąż czułam się w nim tak, jakby było ono dowodem na moją słabość.
- Księżniczko, spójrz na mnie, dobrze?
Kunzite nie czekał, aż na niego spojrzę. Mój ukochany chwycił mnie za podbródek i spojrzał mi w oczy. Starałam się do niego uśmiechnąć, ale nie wyszło mi to najlepiej. Widziałam jednak, jak bardzo Kunzite się starał, aby mnie pocieszać i po prostu przy mnie być, dlatego robiłam wszystko, co w mojej mocy, aby nie widać było po mnie, jak bardzo było mi przykro.
Mój ukochany westchnął ciężko. Pstryknął mnie palcem w czubek nosa, na co się zaśmiałam.
- Jesteś piękna. Proszę, uwierz w to.
- Nie czuję się tak - odparłam, wzruszając bezradnie ramionami. - Wiem, że powinnam przestać płakać. Przepraszam, że jestem taka słaba.
- Wcale nie jesteś słaba, kotku - rzekł, chwytając w duże dłonie moją twarz. - Zabiłaś Alerona. Zawalczyłaś o naszą wolność, Rey. Nie wolno ci myśleć, że zrobiłaś coś złego. Gdybyś nie zdjęła swojej obroży, prawdopodobnie nie byłoby nas tutaj. Prawdopodobnie umarłbym z ręki Alerona, a ty żyłabyś w jego pałacu w charakterze jego żony-niewolnicy. Musiałaś zapłacić cenę za wolność, ale czy twoje nowe ciało naprawdę jest aż tak złe? Czy tak bardzo nim gardzisz?
CZYTASZ
Sea Monster
FantasyRey od urodzenia jest nienawidzona przez swojego starszego brata. Sam twierdzi, że jego siostra sprowadza nieszczęście na rodzinę. Gdy narzeczona Sama umiera, młody mężczyzna postanawia pozbyć się siostry, wrzucając ją związaną do morza i skazując j...
