49. Makaron gryczany

33 2 0
                                        

- To co robimy z tak cudownie rozpoczętym dniem? - usłyszałam melodyjny głos Jungkooka. Po chwili jego lewa ręka zrobiła sobie spacer po moich plecach i szybko wślizgnęła sie pod kołdrę, przytulając sie do mnie.
- To zależy która godzina? - odpowiedzialam jeszcze zaspana.
- 11.48 - poruszył sie żeby zerknąć na budzik.

Objęłam jego nagi brzuch pod kołdrą i bardziej wtuliłam się w bark.
- Zostajemy w łóżku - przerzuciłam lewą nogę na chłopaka.
- Brzmi obiecująco - zamruczał i pocałował czubek mej głowy.
- Proszę cie, jestem zmęczona. Chciałabym jeszcze po leżeć. 

Bo czułam się jakoś dziwnie, osłabiona i smutna. I to napewno nie był kac. Wczoraj dużo nie wypiłam żeby trzymać fason do końca kolacji.

- A może zjemy śniadanie, na co masz ochotę? - usłyszałam troskliwy głos Jungkooka
- Oppa, a przyniesiesz do łóżka?
- Wiesz trochę głupio będę się czuł na dole. Państwo Park. - powiedział nieśmiało
- Daj spokój, z ojcem pracujesz codziennie a mama cie lubi. Wystarczy że wyjżeli przez okno, raczej wiedzą że zostałeś na noc. To przyniesiesz jedzonko na górę?
- A co chcesz? - powiedział i poruszył sie delikatnie żeby wstać, poszedł do garderoby po swoje spodnie i koszule.
- Zaskocz mnie. - uśmiechnęłam sie I obróciłam sie na brzuch żeby spojrzeć na Jungkooka.

Spodnie opinały sie na pupie i ta stała sie bardzo seksowna. Założył koszule i zapiął na dwa środkowe guziki.
- Yuri, masz wyczarować dolne guziki. Zobacz co zrobiłaś - rozchylił dolną część koszuli.
- Włóż do spodni, nie będzie widać.
- Jagiya - mruknął rozpinając spodnie. Moje oczy automatycznie popatrzyły na bokserki, tzn na krocze. I to nic że był uspany, bokserki cudownie opinały śpiącego kutasa Jungkooka.
- Oppa - usiadłam na łóżku zakrywajac sie kołdrą. - pomóc ci?

Podszedł do mnie, a ja natychmiast wyciągnęłam ręce żeby zająć sie koszulą chłopaka. Musiałam go objąć w pasie żeby z tyłu równo ułożyć, wiec moj policzek przytulił sie do umiesnionego brzucha.

- Kocham cie - powiedziałam i cmoknelam go w brzuch.
- Taaak? - usłyszałam ni to zdziwienie, ni potwierdzenie. Chwycił za moją brodę I podsunął do góry. 
- Tak - powiedziałam pewnie. - Chcę żebyś wiedział, ze jestem z Tobą szczęśliwa. - uśmiechnęłam się
- Iii? - jego twarz sie rozpromieniła.
- I kocham cię - powtórzyłam i odsunęłam sie od brzucha. Poprawiłam koszulę układając ją z przodu na zakładkę i odruchowo musnęłam po delikatnie odstajacym członku.
- Nie takiej odpowiedzi sie spodziewałem. - powiedział smutno.

Podciągnął spodnie wyżej i zasunął rozporek chowając w środku koszulę. Wysunęłam odrobinę materiału żeby delikatnie ją poluźnić i jednocześnie ukryć brak guzików, i wyglądało bardzo dobrze.
- A jakiej? - usiadłam na piętach i szczelniej okryłam się kołdrą.
- Że się zgodzisz. Na to żebyśmy byli małżeństwem. - stał i wpatrywał się we mnie a ja nie potrafiłam na niego patrzeć.
- Chyba śniadanie cie woła. - uśmiechnęłam sie I delikatnie opuściłam wzrok na podłogę.

Usłyszałam otwieranie drzwi i po chwili ich zamykanie. Spojrzałam w ich kierunku, zostałam sama. Wstałam z łóżka I poszłam do garderoby, z półki chwyciłam koszulke z Manhattanem i założyłam na siebie. Spojrzałam na siebie w lustrze I złapałam głębszy oddech.

Wyszłam z garderoby i podeszłam do biurka. Stał tam prezent od Hae I SoMin, zerwałam papier i zobaczylam pudlo z pokrywą, otworzyłam je I zobaczylam trzy prezenty. Chwyciłam pierwszy I otworzyłam, ukazał mi sie komplet świec.

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Found My Way //JJK/3Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz