'zakończone'
Jest to kontynuacja "Lost Your Way//JJK/2".
Jungkook i Yuri spotykają się ponownie. Wspólnie spędzają Sylwester i Nowy Rok.
Czy są wstanie, wyjaśnić sobie wszystkie problemy, które ciągną się za nimi od dłuższego czasu? Czy uda się być...
- To co robimy z tak cudownie rozpoczętym dniem? - usłyszałam melodyjny głos Jungkooka. Po chwili jego lewa ręka zrobiła sobie spacer po moich plecach i szybko wślizgnęła sie pod kołdrę, przytulając sie do mnie. - To zależy która godzina? - odpowiedzialam jeszcze zaspana. - 11.48 - poruszył sie żeby zerknąć na budzik.
Objęłam jego nagi brzuch pod kołdrą i bardziej wtuliłam się w bark. - Zostajemy w łóżku - przerzuciłam lewą nogę na chłopaka. - Brzmi obiecująco - zamruczał i pocałował czubek mej głowy. - Proszę cie, jestem zmęczona. Chciałabym jeszcze po leżeć.
Bo czułam się jakoś dziwnie, osłabiona i smutna. I to napewno nie był kac. Wczoraj dużo nie wypiłam żeby trzymać fason do końca kolacji.
- A może zjemy śniadanie, na co masz ochotę? - usłyszałam troskliwy głos Jungkooka - Oppa, a przyniesiesz do łóżka? - Wiesz trochę głupio będę się czuł na dole. Państwo Park. - powiedział nieśmiało - Daj spokój, z ojcem pracujesz codziennie a mama cie lubi. Wystarczy że wyjżeli przez okno, raczej wiedzą że zostałeś na noc. To przyniesiesz jedzonko na górę? - A co chcesz? - powiedział i poruszył sie delikatnie żeby wstać, poszedł do garderoby po swoje spodnie i koszule. - Zaskocz mnie. - uśmiechnęłam sie I obróciłam sie na brzuch żeby spojrzeć na Jungkooka.
Spodnie opinały sie na pupie i ta stała sie bardzo seksowna. Założył koszule i zapiął na dwa środkowe guziki. - Yuri, masz wyczarować dolne guziki. Zobacz co zrobiłaś - rozchylił dolną część koszuli. - Włóż do spodni, nie będzie widać. - Jagiya - mruknął rozpinając spodnie. Moje oczy automatycznie popatrzyły na bokserki, tzn na krocze. I to nic że był uspany, bokserki cudownie opinały śpiącego kutasa Jungkooka. - Oppa - usiadłam na łóżku zakrywajac sie kołdrą. - pomóc ci?
Podszedł do mnie, a ja natychmiast wyciągnęłam ręce żeby zająć sie koszulą chłopaka. Musiałam go objąć w pasie żeby z tyłu równo ułożyć, wiec moj policzek przytulił sie do umiesnionego brzucha.
- Kocham cie - powiedziałam i cmoknelam go w brzuch. - Taaak? - usłyszałam ni to zdziwienie, ni potwierdzenie. Chwycił za moją brodę I podsunął do góry. - Tak - powiedziałam pewnie. - Chcę żebyś wiedział, ze jestem z Tobą szczęśliwa. - uśmiechnęłam się - Iii? - jego twarz sie rozpromieniła. - I kocham cię - powtórzyłam i odsunęłam sie od brzucha. Poprawiłam koszulę układając ją z przodu na zakładkę i odruchowo musnęłam po delikatnie odstajacym członku. - Nie takiej odpowiedzi sie spodziewałem. - powiedział smutno.
Podciągnął spodnie wyżej i zasunął rozporek chowając w środku koszulę. Wysunęłam odrobinę materiału żeby delikatnie ją poluźnić i jednocześnie ukryć brak guzików, i wyglądało bardzo dobrze. - A jakiej? - usiadłam na piętach i szczelniej okryłam się kołdrą. - Że się zgodzisz. Na to żebyśmy byli małżeństwem. - stał i wpatrywał się we mnie a ja nie potrafiłam na niego patrzeć. - Chyba śniadanie cie woła. - uśmiechnęłam sie I delikatnie opuściłam wzrok na podłogę.
Usłyszałam otwieranie drzwi i po chwili ich zamykanie. Spojrzałam w ich kierunku, zostałam sama. Wstałam z łóżka I poszłam do garderoby, z półki chwyciłam koszulke z Manhattanem i założyłam na siebie. Spojrzałam na siebie w lustrze I złapałam głębszy oddech.
Wyszłam z garderoby i podeszłam do biurka. Stał tam prezent od Hae I SoMin, zerwałam papier i zobaczylam pudlo z pokrywą, otworzyłam je I zobaczylam trzy prezenty. Chwyciłam pierwszy I otworzyłam, ukazał mi sie komplet świec.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.