4 lata później.
JUNG HAEIN
- Wujku Haesiu, tęśknie zia mamą i tatą. - usłyszałem przyjemny dziecięcy głosik. Podszedłem do małego szkraba i przytuliłem do siebie.
- Wiem kochanie, ja też tęsknię. Czy namalowałaś obrazek dla mamy? - zapytałem moją drugą miłość, oczywiście zaraz po Yuri.
- Plubuje - odpowiedziała dziewczynka, chwytając czerwoną kredkę. Mama miała być czerwona, tata był już namalowany zieloną kredką.
Zerknąłem na LanMei, która w kuchni szykowała obiad. Podszedłem do niej. Stanąłem opierając się o szafki żeby nadal przyglądać się malej czarnulce.
- Widziałeś jej siniaki? - zapytała.
- Widziałem i wcale mi się to nie podoba. Mimo użytych różnych maści i żeli, one wcale nie maleją. - zmartwiło mnie to bardzo, bałem się reakcji jej matki.
- Yuri, jak się dowie. Marnie to widzę. - odpowiedziała Mei. Nalewała wiśniowy kompot do szklanek. To małej ulubione picie. - Yunabi, chodź się napijesz, dziś jest tak upalnie.
Mała podeszła do nas i ostrożnie chwyciła szklankę, wyciągnąłem rękę w geście pomocy.
- Siama. - usłyszeliśmy.
- Dobrze - odpowiedziałem zaskoczony i przewróciłem oczami.
Dziewczynka z czarnymi, prostymi jak struna włosami, czarnymi dużymi oczami, pieknym uśmiechem z białymi ząbkami, zawładnęła moim sercem gdy tylko ją zobaczyłem. Była taka malutka gdy wziąłem ją na ręce, bałem się że ją upuszczę. Dla bezpieczeństwa usiadłem w fotelu i wtedy Yuri położyła mi ją na ręce. Moja córka chrzestna Yunabi Jeon. Jest uparta, jak jej rodzice. Zawzięta, to po ojcu.
- Dziękuję ciociu Mei - wróciłem na ziemię słysząc jej głos.
- Wracaj do malowania. - odpowiedziała przyjaciółka.
- Mei ty też odpocznij, ja już wszystkim się zajmę. Nie możesz się przemęczać, nie w twoim stanie. - zabrałem jej miskę i odstawiłem na szafkę.
- Na pewno? - uśmiechnęła się.
- Tak. - objąłem ja ramieniem i podprowadziłem na różowy fotel. Mei usiadła i wspólnie z Yunabi, malowały obrazek.
Wróciłem do kuchni i kończyłem szykować obiad.
Mei i SooBin spodziewali się pierwszego dziecka. To już szósty miesiąc więc i brzuszek większy i zmęczenie szybciej. Ale była dzielna i codziennie przychodziła razem ze mną do Yunabi. Czesto odbieralismy ją z przedszkola i zostawaliśmy na godzinkę lub dwie, żeby mała nie odczuwała braku matki. Trwało to już dwa tygodnie, ale dziś miało się wszystko zmienić.
Szykowałem stół do obiadu, ustawiałem talerze dla sześciu osób. Nosiłem półmiski z potrawami. Anna na tą okazję upiekła szarlotkę, wyjąłem ją, i pokroiłem, lody czekały w zamrażarce.
Usłyszeliśmy sygnał domofonu, oznaczało to że za pięć minut będą na dziesiątym piętrze w Apelbaum.
- Yunabi, namalowałaś? - zapytałem
- Jesce tylko jeden kfiatek. - odpowiedziała podekscytowana.
- Jak namalujesz, wynieś kredki do swojego pokoju, bardzo proszę. - bo jednak wolałem, żeby w salonie było posprzątane.
- Sikońcyłam - uśmiechnęła się pokazując ząbki, zebrała wszystkie kredki do pudełka i pobiegła do swojego pokoju.
Mei wstała z fotela i podeszła do lustra w przedpokoju. Zerknęła na makijaż, poprawiła włosy i dotknęła brzucha z grymasem na twarzy.
- Hej - odezwałem się pierwszy. Mei spojrzała się na mnie w lustrze.
- Jest ok. - odpowiedziała, ale jakoś mnie to nie przekonało. Podszedłem do niej. A dziewczyna chwyciła mnie za rękę I przyłożyła ją do swojego brzucha. Poczułem ruch w brzuchu Mei. Napierający, jakby chciało przebić skórę. I ustąpiło. Zawsze się wzruszałem w takim momencie. Yuri ciąże też dotykałem.
- Na pewno tam jest jedno? - Bo znowu poczułem strzał.
- Na pewno. - zaśmiała sie.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Yunabi wyskoczyła ze swojego pokoju. I podbiegła do drzwi z krzykiem na ustach.
- Maammuusiia.
YURI
CZYTASZ
Found My Way //JJK/3
Fanfic'zakończone' Jest to kontynuacja "Lost Your Way//JJK/2". Jungkook i Yuri spotykają się ponownie. Wspólnie spędzają Sylwester i Nowy Rok. Czy są wstanie, wyjaśnić sobie wszystkie problemy, które ciągną się za nimi od dłuższego czasu? Czy uda się być...
