*60*

354 29 6
                                        

Izuku nienawidził zakwasów. Dlatego też, po pamiętnej, lekko szalonej nocy, stwierdził, że wróci do rozciągania się i ćwiczeń, a nawet był kilka razy z rana pobiegać. Katsuki, nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał faktu, że ten robi sobie trening w salonie i zwykle kończył się on seksem na podłodze, bo jego dni Alfy nie do końca odpuściły, a po za tym, tylko pomagał w rozciąganiu.

- To był dwudziesty wytrysk - Katsuki zszedł z chłopaka, bo leżeli na podłodze całkiem nadzy. Izu, ściągnął koc z kanapy i się okrył a mężczyzna przytulił go do siebie. - To znaczy, że już nie mam wymówki by dobierać się do ciebie trzy razy dziennie. - westchnął teatralnie.

- To dobrze - mruknął zielonooki cicho. - Zostało kilka dni, do wyjazdu. Dostałeś już wszystkie wytyczne od Aloisa? - zapytał a ten pokręcił głową delikatnie.

- Czterdzieści osiem godzin przed wszystko dostanę. Tak po za tym, możemy zacząć się pakować. Trzeba wziąć przeciwbólowe, ale też nie wolno nam zapomnieć o seksi piżamach od Yuiego. - parsknął na jego zawstydzenie.

- Yhyyym - mruknął tylko wtulając się w niego. - Pomóż mi wstać. Muszę iść się wykąpać po tym treningu - rzucił z przekąsem, bo już się pogodził, że Alfa się non stop do niego dobierał. - Umawiasz się do lekarza, by sprawdzić czy plemniki są już niegroźne?

- Tak, Już umówiłem wizytę online, na jutro. - stwierdził podnosząc się i pomagając mu wstać. - Uciekaj, bo jak patrzę na ciebie w tym kocu, z tymi roztrzepanymi włosami i przyspieszonym oddechem to znowu mam cię ochotę wziąć - dał mu klapsa a ten pisnął głośno i w podskokach prawie że udał się do łazienki, by wziąć szybki prysznic.

***
Zielonooki usiadł do nauki, bo miał do zdania w tym tygodniu kilka testów, by móc dostać certyfikat świadczący o tym, że może pracować z trudną młodzieżą. Uczył się pilnie, ignorując blondyna, bo ten kręcił się po mieszkaniu i sprzątał aby nie siedzieć bezczynnie. W pewnym momencie jednak zatrzymał się w połowie kroku, bo gdy sprawdzał telefon, rzuciła mu się w oczy wiadomość od Aloisa.

"Zadzwoń. Musimy omówić parę spraw."

Blondyn zaczął myśleć o tym, czy przypadkiem nie zapomniał o jakiejś ważnej rzeczy. Nie, w współpracy z mężczyzną zawsze o wszystkim pamiętał. Ruszył powoli do biura, aby podłączyć telefon do komputera, oraz uruchomić odpowiednie oprogramowanie, by nikt nie był w stanie ich podsłuchać. Oblizał usta z nerwów i wykonał połączenie.

- Katsuki, mój drogi przyjacielu. - głos w słuchawce wydawał się dość szczęśliwy.

- Jak prosiłeś, tak i dzwonię. O jakie sprawy chodzi? - zapytał.

- Jak zwykle, szybki, od razu przechodzący do działania. - oznajmił mężczyzna. - Musisz poczekać chwilę, chłopaki sprawdzają, czy nie mamy satelitarnego podsłuchu - oznajmił spokojnie.

- Oczywiście, że nie mamy, Alois. - oznajmił blondyn. - Zabezpieczyłem się przed tym.

- Taaak, jak zwykle jesteś przygotowany. Świetnie, takiego bohatera nam właśnie trzeba było w naszych szeregach. Chłopaki potwierdzili twoje słowa. Cieszę się, że grasz z nami.

- Przejdź do rzeczy Alois. Doskonale wiesz, że lubię znać konkrety.

- Tak tak, wiem, wiem. Dzwonię by zaprosić cię do siebie na popołudniową herbatę.

- I dla tego zaproszenia sprawdzałeś czy nie mam założonego podsłuchu? - zapytał i westchnął.

- Oczywiście, że nie. Zwyczajnie, ostatnio dostałem informację, że osoba, która ze mną współpracuje, nie do końca jest ze mną szczera. Staram się dowiedzieć kto to.

- I podejrzewacie mnie? - zapytał - Świetne zaufanie. - parsknął, a ten się roześmiał radośnie, jakby opowiadali sobie żarciki.

- Ja nie wątpiłem w ciebie ani chwili, mój drogi, ale sprawdzić trzeba było wszystkich przed wyjazdem. Dobrze, ale do rzeczy. mam termin przemytu Omeg, potrzebuje Cię abyś go zabezpieczył, tak jak rozmawialiśmy. Dlatego też zapraszam cię do siebie. Przekaże ci szczegóły osobiście u mnie w willi.

- W porządku. O której mam się pojawić?

- O osiemnastej. Nie zabieraj ze sobą Omegi. Ona jeszcze jest sprawdzana - oznajmił a ten lekko zdziwiony spojrzał na telefon, bo mężczyzna się rozłączył. Odłączył więc urządzenie i zablokował, po czym ruszył do wyjścia, bo musiał się do tego spotkania odpowiednio przygotować oraz powiadomić Izuku, że wychodzi i nie ma pojęcia kiedy wróci.
Usiadł obok niego na kanapie i wziął jego dłoń w swoją by złożyć na niej pocałunek.

- Muszę iść na spotkanie z Aloisem. Pewnie wrócę późno, więc nie czekaj na mnie. - poprosił a ten przygryzł wargę ale pokiwał głową.

- Będziecie omawiać to co się będzie działo na wyspie? - zapytał i dostał kręcenie głową jako odpowiedź. - To w takim razie...

- Przemyt. - potwierdził mu. - Dowiem się szczegółów, a jutro skończę do biura, by przekazać je szefowi. Po za tym, Alois mówił, że sprawdza swoich ludzi, bo doszły go słuchy, że ktoś donosi. Musimy być ostrożni. Zostajesz w domu, bo cię jeszcze nie sprawdzili. - znowu musnął jego dłoń swoimi ustami.

- Dobrze. O której będziesz wychodził? - zapytał. Cicho odetchnął, że nie musi tam iść, nie chciał patrzeć na tego człowieka.

- Koło siedemnastej, bo jednak ma wille dość daleko, a chciał bym był o osiemnastej już u niego. - mruknął po czym zerknął na zegarek. Miał jeszcze sporo czasu do wyjścia, więc musiał zająć czymś myśli. - Zrobię nam obiad- stwierdził, a ten pokiwał głową I wtulił się w niego delikatnie. Zielonooki miał nadzieje, że nic tego dnia nie pójdzie źle. Gdy się od siebie odsunęli to obserwował jak blondyn się zamyśla i zaczyna kręcić się po mieszkaniu. Starał się skończyć swój kurs, ale nie było mu to dane, bo miał gonitwę myśli u siebie w głowie. Postanowił zamknąć laptopa i napisać do Yui. Nie chciał być tego wieczora sam, a towarzystwo mu się przyda. Poinformował oczywiście blondyna, że przyjaciel przyjdzie. Dzięki temu, że ciężarny wiedział o tym co się u nich dzieje, jakoś łatwiej mu było z nim się uspokoić i pozbierać myśli. - Może wyskoczymy gdzieś na weekend? - zapytał Alfa, a Izuku to wyrwało z przemyśleń.

- Pewnie, gdzie chciałbyś się wybrać? - zapytał a ten wzruszył ramionami.

- Myślałem o jakiejś wycieczce krajoznawczej, może jakaś knajpka na drugim końcu wyspy - oznajmił a ten się uśmiechnął.

- Jestem za. Masz ochotę na wędrówkę? Zawsze chciałem sie wybrać na taki jeden dość łatwy szlak, są tam piękne widoki i na samej górze restauracja, która serwuje właśnie tamtejsze pyszności.

- No pewnie. Przyda mi się trochę rozruszać po zwolnieniu zanim wrócę do pracy - pokiwał głową. - Świetny pomysł. Ogarniesz trasę i mapy? Zatankuje auto i zrobię zapas jedzenia na taki wypad, jakieś przekąski energetyczne i w ogóle.

- Dobrze. Zajmę sie mapami. Masz odpowiednie buty? Ja muszę swoje sprawdzić. - zamyślił się.

- Ogarniemy najwyżej zakupy, cieszę się, że wyszedłeś z propozycją - oznajmił mimo, że tak na prawdę to on zaproponował wyjście. Chciał po prostu by Omega nie myślała o Aloisie i spotkaniu. - To w sumie. Skocze do sklepu teraz, bo później mogą być zamknięte. Napisz mi co byś chciał zabrać na taką wycieczkę z przekąsek. - stwierdził biorąc kluczyki a ten pokiwał głową I złapał telefon.

- Uważaj na siebie - podszedł by musnąć go w policzek. - do zobaczenia - oznajmił a ten odwzajemnił pocałunek i pokiwał głową.

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz