*65*

199 23 13
                                        

Izu leżał cały dzień na Katsukim, przytulając się do niego. Podniósł się dopiero, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, bo wiedział kto to i doskonale też wiedział, że chłopak szybko się niecierpliwi. Otworzył drzwi a Yui uśmiechnął się szeroko i wszedł pewnym krokiem do środka.

- Cześć skarbeńku! - zaświergotał szczęśliwy. Zielonooki uśmiechnął się do niego obolały. - Zaskoczył mnie telefon Katsukiego, bym przyszedł wieczorem na nocowankę, ale nie mam nic przeciwkooo - uśmiechnął się, a ten się zaśmiał. - Chyba mamy parę rzeczy do obgadania coooo? - przeciągnął uśmiechnięty. - Pachniesz kochany tak intensywnie swoim Alfą, że ledwo jestem w stanie się powstrzymać przed zasłanianiem nosaa - przeciągnął szczęśliwy kolejne słowa i przytulił zielonookiego.

- Tak... trochę sobie pogadamy. Cieszę się, ze zrobimy to przed wyjazdem w góry i na wyspę, bo nie będziemy się już widzieć do tych wydarzeń. - oznajmił a ten pokiwał głową.

- Mamy ochotę na coś do jedzenia? Upichce nam coś - oznajmił zmotywowany a ten pokiwał głową. - Może coś słodkiego? - zaczął zadawać pytania kierując się do kuchni. - Ooo cześć Katsuki. - oznajmił, a ten kiwnął głową.

- Zostawiam go w twoich rękach dziś w nocy. - oznajmił blondyn od razu, a ten pokiwał głową o dziwo nie protestując jakby dyskutowali o tym wcześniej.

- Dobrze. Idź już. Nie możesz się spóźnić - oznajmił a ten kiwnął głową. Katsuki podszedł jeszcze do zielonookiego, obejmując go w talii i całując w usta.

- Uważaj na siebie, ok? - zapytał a ten pokiwał głową. - Do zobaczenia. - szepnął i patrzył jak mężczyzna wychodzi. Nie chciał go puszczać na obstawianie tego przemytu, ale wiedział, że musi.

- Eeej. Nie smutamy! Czeka nas noc komedi romantycznych, pyszności, rozmów i narzekania na Alfy! - zachichotał zaciągając go do kuchni. Poszperał po szafkach szukając czegoś dobrego. Zobaczył miks do naleśników, więc jego uśmiech się poszerzył. - Opowiadaj. Co tutaj się wydarzyło. Ledwo stoisz i mówisz, a jednak nie wydajesz się zgorszonyyy - zachichotał. Izuku opowiedział mu to co pamietał, a że było to praktycznie wszystko, to dodawał pikantne szczegóły. Pokazał mu kilka ugryzień i zadrapań, a także przedstawił co nieostrożnie robił Katsukiemu, rumieniąc się mocno. Yui słuchał, bo chciał jak najwiecej wiedzieć, bo w końcu na wyspie chłopak też będzie po tabletce. Dopytał o sam początek, jak ten się czuł po przyjęciu, obliczając ile miał czasu, aby "się zabawić" zanim ten zacznie się domagać kutasa w ustach albo tyłeczku. Chichotał na rumieńce i ściszony głos przyjaciela, ale słuchał dalej. Gdy usmażył naleśniki to zabrał z dodatkami do salonu.

- Rano... był bardzo delikatny. Dotykał ostrożnie. Nakarmił mnie, wykąpał, nasmarował i dał leki. Poprosiłem by mnie przytulał a on to robił bez marudzenia - oznajmił Izuku do przyjaciela na sam koniec. - Czułem się wtedy magicznie. - mruknął a ten pokiwał głową uśmiechając się szeroko.

- Spróbowałbym się tobą nie zająć to bym mu powiedział parę rzeczy do słuchu - oznajmił buntowniczo, ale zaraz potem znowu zachichotał. Rozmawiali o jakiś maściach na ból i obtarcia, bo niestety, to też się pojawiło na ciele zielonookiego. Zapisali kilka rzeczy do kupienia a także zastanowili się ponownie nad wycieczką, bo w końcu była już nazajutrz. Dopisali kilka punktów do odwiedzenia i w końcu siedli do komedii. Cóż, żadne nie mogło się skupić, więc Yui zaciągnął przyjaciela do sypialni, aby pomóc mu się spakować na wyspę, a także na wycieczkę.

- Yuuu, ta piżama? Niee - jęknął brokułek. - Nie będę w stanie uprawiać seksu w górach a ona go niepotrzebnie napali - oznajmił marudząc. - Boli mnie pupa i gardło. Na pewno potrwa to jeszcze kilka dni.

- To będziesz spał nago - blondyn wzruszył ramionami i tak wrzucił koronkową narzutę do małej walizki. - Na wyspę na pewno szlafroczek i kilka piżamek... stringi.. bo w końcu musisz się choć troszkę zakryć. Dwa komplety normalnych ubrań, bo i tak albo będziesz nago albo w kąpielówkach, o ile wypuści cię z sypialni nad wodę. - mamrotał wędrując między małym a dużym bagażem. - Dobra! Wszystko! - oznajmił a chłopak westchnął I zamknął walizki obiecując sobie, że wyciągnie później te koronki i wsadzi normalną piżamę na wyjazd w góry.

- Skąd ty masz tyle energi na to wszystko? - zapytał rozbawiony zielonooki a blondynek zachichotał.

- Magiczna siła mnie napędza - zrobił falę z rąk i się zaśmiał łapiąc za dół brzuszka. - Muszę siusiu!! - oznajmił I ruszył do wyjścia z sypialni. - Włącz jakiś ciekawy film, zaraz będę! - oznajmił a chłopak zaśmiał się i podreptał do salonu, ogarnął trochę stół z przekąskami i usiadł wygodnie. Gdy przyjaciel dołączył to ponownie próbowali się skupić na filmie. Gdy tak siedzieli to dopadło ich zmęczenie, więc gospodarz nakrył przyjacielowi w pokoju gościnnym i zaprowadził go tam, bo ten już tarł oczy. Sam wrócił na kanapę, aby odciagnąć myśli od Katsukiego, bo było na prawdę późno, a ten nie wracał. Gdy usłyszał klucz w drzwiach to poderwał się i poleciał do przedpokoju.
Blondyna trochę zaskoczył widok zielonookiego.

- Czemu nie śpisz? - zapytał od razu a ten się wtulił. - Wszystko w porządku. Nie interweniowałem, siedziałem na dachu i obserwowałem.

- Martwiłem się i tak - mruknął a ten pocałował go w czoło. - Myśl, że może ci się stać krzywda... Przerażała mnie...

- Jestem już tu z tobą. Przebieram się w piżamę i idziemy spać. Gdy wstaniemy muszę się spakować i powinniśmy jechać do sklepu przed wyjazdem. Yui śpi?

- Tak, w pokoju gościnnym... - odpowiedział I puścił go, aby mógł swobodnie się ruszać. Chodził za nim krok w krok, dopóki ten nie położył się do łóżka. Dopiero gdy to zrobił to mógł się położyć i przytulić. Szybko dopadł go Morfeusz, bo był zmęczony już od dawna, ale jakby czekał na blondyna. Alfa objął go mocno i przytulił do siebie czując, że zielonooka postać dopasowuje się idealnie do jego ramion by móc spokojnie przespać resztę nocy.

Zielonooki rano obudził się jako mała łyżeczka. Blondyn przytulał go mocno, do siebie i czuł nawet jego poranny zwód na swoich pośladkach. Leżał chwilę w bezruchu, dopóki Alfa nie zaczął muskać jego karku ustami. Westchnął na to zadowolony i odwrócił się powoli do niego przodem. Zarumienił się, bo czerwone oczy się w niego wpatrywały intensywnie. Mężczyzna wziął udo Omegi i położył na swoim biodrze przyciągając go bliżej do siebie, by móc musnąć jego usta, jednoczenie przesuwając dłońmi po jego udzie kierując się do pośladka.

- Gdyby nie to, że pewnie cię wszystko boli, bym cię wziął w obroty. - oznajmił cicho. - Nawet nie wiesz jaki jesteś seksowny tak z samego rana, Izuku... - zamruczał cicho i musnął go szyję podnosząc się i częściowo nad nim zawisając. Zielonooki zadrżał pod jego spojrzeniem. Te romantyczną i pełną napięcia chwilę przerwało wtargnięcie do sypialni Yui z łopatką do przekręcania jajek w dłoni.

- Cześć kochani! Wstajemy, śniadanko zaraz będzie gotowe! - zaświergotał, a Katsuki i Izuku w jednej chwili parsknęli śmiechem.


Hejka! Zapraszam do komentowania!

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz