*64*

243 23 9
                                        

Katsuki wziął Izuku w kuchni dwa razy, najpierw gdy ten był na plecach, a potem zsunął go z blatu, by obrócić na brzuch, wypiąć do siebie, narzucić jego nogę na blat i zruchać w tej pozycji. Chłopak jęczał z przyjemności, ale i bólu, bo kant stołu non stop czuł na biodrach, co było niekomfortowe. To Katsuki jednak zauważył, że coś jest nie tak, bo Omega nie pisnęła słówkiem na temat niewygodny. Alfa odsunął się kawałek, wychodząc z niego i obrócił do go siebie przodem oglądając jego skórę.

- To nic Alfo, nie chce byś przestał, proszę- jęknął błagalnie zielonooki i klęknął przed nim, łapiąc w dłoń jego penisa by włożyć sobie do ust. - Nie doszedłeś - wymamrotał i zassał się na główce. Mężczyzna położył dłoń na jego głowie i westchnął przez to. Był już po kilku wytryskach, więc nie mógł już tak łatwo dojść, Omega musiałaby się namęczyć, aby ponownie doszedł od loda. Złapał oddech i podniósł chłopaka do góry, łącząc ich usta, ten nie miał nic przeciwko, złapał penisa ręką i zaczął nią na nim poruszać, co spowodowało reakcję w postaci warknięcia. Katsuki szybko zabrał jego dłoń i splótł ich palce razem, bo ten był nie uważny I ciągnął za mocno. Blondyn pociagnął go za dłoń do salonu, po czym usiadł na kanapie, biorąc chłopaka na siebie. Czy trzeba mu było mówić aby się nadział na penisa? Oczywiście, że nie. Gdy tylko się odpowiednio ustawił to nabił się z głośnym jękiem na niego i zaczął skakać. Czerwonooki widział, że brakuje mu sił, jego ruchy były szybkie, ale tak, aby jak najszybciej skończyć, a nie by czerpać przyjemność z tego. Widać głowa chciała seksu ale ciało już nie mogło. Zielonooki doszedł jęcząc przeciągle, i opadł bezwładnie na Alfę, co sprawiło, że penis Katsukiego za bolał, ale tylko na go warknął. Chciał go z niego wyciągnąć, ale ten zajęczał w proteście. - Jeszcze! - wymamrotał podnosząc się z jego klatki, a mężczyzna przysunął go spowrotem by się przytulił.

- Za chwilę. Złap oddech - rozkazał mu a ten mruknął coś pod nosem poruszając biodrami na boki, jakby upewniając się, że penis dalej w nim jest. Jak Alfa się spodziewał, po chwili słyszał miarowy oddech, więc go tylko okrył kocem, by nie zmarzł i przytulił mocno do siebie.

Rano Izuku obudził się na świeżej pościeli. Sam się trochę lepił, Alfa pewnie nie chciał go kąpać, by nie obudzić. Zobaczył przy łóżku karafkę z wodą, więc próbował po nią sięgnąć, ale uderzył w niego zmasakrowany ból. Zakwasy pomieszane z bólem bioder, tyłka i gardła. Jakoś doczłapał się do rogu posłania I ostrożnie wziął do rąk naczynie by wypić wszystko co w nim było. Do sypialni wsunęła się głowa blondyna, a gdy zobaczył, że ten nie śpi to wszedł do pokoju cały.

- Cześć- powiedział i usiadł obok. - Jak się czujesz? - zapytał, a ten jedynie się w niego wtulił. - Zrobię ci kąpiel a potem cię tam zaniosę.

- Jeść - szepnął chłopak cichutko a ten pokiwał głową.

- Dobrze, najpierw cię nakarmię, potem wykąpie. Odpoczywaj, wczoraj zaszaleliśmy. Pamiętasz coś? - zapytał a ten waląc buraka pokiwał głową na tak. - Opowiesz mi później. Na razie się nie forsuj. - pocałował go w policzek a ten znowu skinął głową. Padł na pościel zamykając oczy nie będąc w stanie się utrzymać. Gdy katsuki przyszedł z gulaszem, by ten nabrał sił, usiadł z drobną pomocą i Alfa zaczął go karmić, dopiero gdy zauważył, że ten łyka jak szalony po ostrożnie dał mu miskę, mówiąc, że jest więcej i by się nie martwił. Dopiero po trzeciej ten był w stanie oddać połowę jej zawartości, bo dwie całe wciągnął bez opamiętania.

- Wyciągnęło to z ciebie siły. Co? - zapytał blondyn odkładając. - Zrobię ci kąpiel...

- A... dobrze - szepnął I złapał koc z posłania przytulając się do niego.

- Chciałeś coś powiedzieć? - zapytał a ten pokrecił głową chowając twarz w okryciu. - Izuku. - powiedział blondyn patrząc na niego.

- Czuje... potrzebę przytulenia się... - szepnął cicho, a Alfa bez słowa usiadł na łóżko i przygarnął go do siebie.

- Ułóż się wygodnie. Możemy tu spędzić cały dzień jak potrzebujesz. - oznajmił.

- N-Nie, nie będę cię tu na siłę... tylko chwilę.

- Ale z ciebie głupia Omega. Nic mnie tu nie trzyma siłą. - oznajmił I podał mu z talerza leki przeciwbólowe i witaminy, po czym mocno go przytulił do siebie. Izuku wtulił się w swojego Alfę a dzięki temu, że miał pełny brzuszek i czuł się bezpiecznie, jego organizm stwierdził, że brakuje mu jeszcze snu i przymknął oczy na chwilę. Myślał, że obudzi się sam, ale gdy otworzył oczy, czuł oplatające go ramię, bo musiał się przekręcić, ale Katsuki pozwalał mu wtulać się w swojego bicepsa jak w poduszkę, samemu układając się na dużą łyżeczkę. Zielonooki odwrócił się przodem wtulając w jego klatkę, a ten odłożył telefon na którym oglądał głupoty. - Dobrze spałeś? - zapytał a ten lekko nieśmiało pokiwał głową wtulając się w niego. - Zostało jeszcze potrawki jak masz ochotę, albo ugotuje ci coś. Zrobimy ci kąpiel i będziemy mogli wrócić do przytulania. Będziesz się lepiej czuł, gdy zmyjesz z siebie pamiątki zeszłej nocy - zaśmiał się, gdy zobaczył jego zawstydzoną twarz. Musnął jego usta, a Omega oddała pocałunek, czując się wspaniale przez jego traktowanie. Nie sądził, ze ten potrafi być aż tak opiekuńczy, ale dawał mu wszystko czego potrzebował. Zdecydował się na kąpiel w pierwszej kolejności. Katsuki postawił go pod prysznicem, podstawiając mu krzesło, ale ten pokrecił głową. Mężczyzna postanowił mu pomóc i wykąpał go bardzo dokładnie, a gdy był już czysty to nasmarował maściami i dał mu kolejną porcję leków. Zielonooki poprosił, by go trzymał dla pewności jak będą przechodzić do kuchni, bo wszystko go bolało. Na stojąco zjadł miskę potrawki i wtulił się w mężczyznę.

- Dziękuję, że tak o mnie dbasz - szepnął, a ten musnął go w czoło. - Jak twój penis? Wszystko gra? - zapytał cicho. - Pamiętam, że warczałeś, że mam być delikatniejszy i bym nie gryzł. Przepraszam....

- W porządku, to przez tabletkę- oznajmił patrząc na niego. - Ty byś tak agresywnie go nie łapał i nie ssał, bo dalej się go wstydzisz - zaśmiał się z jego rumieńców. - Ale pokochałem spuszczać ci się na twarz i do gardła, więc liczę że dasz się namówić bez narkotyków - szepnął mu w ucho a ten pisnął i pacnął go w ramię.

- G-Głupek. - mruknął jedynie.

- Zaprosiłem Yui na wieczór do ciebie. Muszę iść obstawiać wymianę, a nie chciałbym byś siedział sam. - oznajmił a ten przygryzł wargę i pokiwał głową delikatnie. - Będziesz mógł mu opowiedzieć jaki szalony byłeś - mruknął figlarnie się uśmiechając a ten znowu pacną go ręką cały zawstydzony jego słowami.


Cześć! Zaprszam do komentowania! Jak wam się podobały ostatnie rozdziały? Było troche ostro, co?

Opiekun (BAKUDEKU)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz