Miałam jedyne pięć minut, żeby nanieść ostatnie poprawki w swoim wyglądzie. Przejechałam usta różowym błyszczykiem i teraz byłam gotowa na wyjście do klubu, gdzie już czekają na mnie znajomi. Poprawiłam biustonosz i śmiało przyznaję, push-up potrafi zrobić robotę nawet przy miseczce A.
Uśmiechnęłam się zabójczo do swojego odbicia w lustrze, bo mój ukochany brunet właśnie wyłonił się z łazienki. Nie odwróciłam się w jego kierunku. Czułam jego rozpalający wzrok na swoim ciele, a kroki były coraz bliżej.
Dreszcz przebiegł po moich plecach tak gwałtownie, jak jego dłoń zderzyła się z moim pośladkiem. Serce przyspieszyło swój rytm, jednak gdy ujrzałam go w odbiciu, zastygłam. Przylgnął do moich pleców, ubrany w same bokserki, a ramiona owinął ciasno wokół brzucha. Jest taki gorący, że przez myśli przemknął mi widok naszego ostatniego seksu pod prysznicem. Gdyby tylko nie musiał iść na nockę, odmówiłabym te imprezę, zostałabym z nim w łóżku i spędzilibyśmy upojnie noc.
Kurwa mać, dlaczego muszę mieć tak piekielnie przystojnego faceta.
Poczułam jego wzwód na pośladkach, a on ewidentnie bawił się ze mnie w najlepsze. Gorący oddech owiał szyje, więc zupełnie odruchowo odchyliłam głowę, by dać mu do mnie lepszy dostęp.
— Zerżnąłbym cię teraz... Wyglądasz tak seksownie, ja pierdolę.
Złożył mokry pocałunek na mojej szyi. Włosy na ciele stanęły dęba, gdy poczułam, jak ogromną ma na mnie ochotę.
— I jak ja mam cię puścić tam samą, powiedz...
Odsunął się ode mnie i podszedł do szafy. Sapnęłam zszokowana i otworzyłam oczy, które miałam zamknięte przez cały ten czas, gdy mnie dotykał. Przytrzymałam się blatu toaletki i wzięłam dwa porządne wdechy, zanim mogłam ponownie na niego spojrzeć.
Pieprzony Alan Braun, jak mógł tak szybko odpuścić!
— To było bardzo niesprawiedliwe zagranie z twojej strony — powiedziałam naburmuszona. Wrzuciłam do torebki telefon i popatrzyłam na niego rozpalona do granic możliwości. Wiedział, że tak zareaguje na jego dotyk.
Dupek jeden, zrobił to specjalnie.
— Teraz mam iść napalona do klubu? No skoro tak chcesz.
Zaciska usta w wąską linię, co widocznie uwydatniło jego kości policzkowe, które swoją drogą, cholernie mnie kręcą. Odchrząknęłam, wsuwając na stopy szpilki. Patrzył na mnie ostrzegawczo, więc tym razem nie musiałam stawać na palcach, żeby obdarować go czułym buziakiem. Narzuciłam ramiona na jego szyję i przyciągnęłam do siebie zachęcająco. Przewrócił oczami i wpił się w moje usta zdecydowanym ruchem. Jedna dłoń powędrowała na kark, żeby pokazać, że tym razem to on dominuje w pocałunku.
Smakował curry, więc nic dziwnego, że nie potrafiłam się od niego oderwać.
Jego wargi były ciepłe, a oddech znacznie przyspieszył, gdy dłonią pogładziłam jego policzek. Jego czuły punkt.
— Masz pisać do mnie co pół godziny. I jeśli cokolwiek złego ci się stanie, masz do mnie dzwonić lub do Chrisa. Jasne?
Pokiwałam posłusznie głową, oblizując znacząco wargi.
— A jak się dowiem, że ten skurwysyn nie potrafi trzymać rąk przy sobie, to go zabiję.
Roześmiałam się ironicznie i ucałowałam kącik jego ust. Patrząc teraz w jego oczy, które z oceanicznej głębi przerodziły się w mroczny szafir, mam obawy, że w tej kwestii nie żartował. Zadrżałam niepewna tego, jaki demon w niego aktualnie wstąpił. Wolę dostosować się do jego poleceń, zwłaszcza, gdy jest zazdrosny.
CZYTASZ
Never Say Never
RomanceFragment książki: „Przez rozszalałe myśli przedostaje się obraz tych jednych, niebieskich tęczówek, które potrafiły przynieść mi radość i ukojenie nawet w najgorszych chwilach. Jednak teraz i one nic nie wskórają. Jestem skazana sama na siebie. - B...
