Wparowałyśmy szybko do mieszkania, zezłoszczone niemiłosiernie. Mieszkanie było zamknięte, więc Danielle musiała odszukać w swojej torbie klucze, co zajęło jej o wiele za dużo czasu. Nie pisnęłam nawet słowa Colinowi o tym, że jego dziewczyna spotkała się na osobności z moim facetem, bo cały nasz plan mógłby pójść w cholerę.
Zastanawia mnie jedynie fakt, dlaczego Alan nie zdecydował się o tym powiedzieć, chociażby przez głupią wiadomość. Zadzwoniłam do Chrisa przed wejściem do domu, bo to od niego mogłam w tym momencie, dowiedzieć się, jak najwięcej informacji. Ta ruda suka musiała mieć konkretny powód, dla którego przyszła właśnie do baru. Pamiętam, jak Braun proponował jej, by go odwiedziła, jednak musiała go nieźle prześwietlić w mediach społecznościowych, że wiedziała, w którym dokładnie miejscu na Brooklynie Alan odbywa zmianę. Chris błagał mnie, bym mu nie wydrapała oczu, bo to jego najlepszy przyjaciel.
Rose jest znana głównie z tego, że wręcz jest stworzona do manipulowania ludźmi i wychodzi jej to z niezwykłą klasą. Choć wiem, że mój ukochany jest odporny na jej urok, nie mam pojęcia, co wymyśliła tym razem.
— Jak go znajdę, to go normalnie zabiję — wycedziła Danielle przez zęby, zarzucając torbę na ramię, zaraz po tym, jak zrzuciła z siebie kurtkę.
Nie spodziewałabym się, że aż tak agresywnie zareaguje na wiadomość o tym, że Braun jeszcze niedawno widział się ze swoją eks. Ma świadomość, że skrzywdził mnie faktem, iż nie pisnął nawet słówka.
Przyjaciółka opowiadała mi o tym, w jakim stanie przez cały ten czas rozłąki był Alan. Nie mógł spać, praktycznie nie jadł nic, nie wspominając o piciu. Odmawiał nawet alkoholu, wieczorami zamiast wypić piwo ze współlokatorami, zamykał się w pokoju i po prostu wpatrywał się w sufit. Po trzech dniach zaczęło mnie to martwić. W końcu przyszedł moment, gdy wkręcił się na tyle w wir pracy, że nie byłam w stanie dodzwonić się do niego praktycznie wcale.
Pracował od dnia do nocy, by brać jak najwięcej godzin i przestać myśleć, choć na chwilę o tym, że nie ma mnie w naszym wspólnym mieszkaniu. Z jednej strony to cholernie urocze, a z drugiej strasznie niepokojące. Nie chciałam, żeby cierpiał przez tę sytuację do takiego stopnia, że podupadnie na zdrowiu psychicznym, jednak to było nieuniknione.
Tak bardzo za nim tęskniłam, że nawet w głowie miałam wizję tego, jak będzie wyglądać nasze pierwsze spotkanie po tej pieprzonej rozłące. W tym scenariuszu nie uwzględniłam jednak Rose ani tego, że spotka się z nią w tajemnicy przed całym światem na zapleczu...
— Chodźmy do pokoju skopać mu dupsko.
Skinęłam głową i ruszyłyśmy do naszego wspólnego, małego ,,królestwa", jednak nie zastałyśmy tutaj chłopaka. Uśmiech zszedł mi momentalnie z twarzy. Chris powiedział, że zmienił Alana w pracy tylko dlatego, by chłopak mógł odespać tak wiele nieprzespanych nocy. Przełknęłam mocno ślinę i zostawiłam sportową torbę z rzeczami w kącie. Podwinęłam rękawy bluzy, a szczęka machinalnie zacisnęła się przez myśl, że chłopaka tak naprawdę tutaj nie ma.
Wyminęłam Danielle i ruszyłam do salonu, bo jedynie w tym miejscu mógł podziewać się brunet. Odetchnęłam z ulgą, gdy ujrzałam go, śpiącego smacznie na kanapie. Leżał w samych bokserkach, przyciśnięty do materaca, jakby wyzionął z siebie ducha. Ręce opadły mi wzdłuż ciała, a wszelka złość ze mnie uleciała tak szybko, jak zdążyła się zebrać.
Uciszyłam Danielle, która zaczęła tupać, jak słoń i w dodatku przeklinała pod nosem. Zagroziłam jej palcem, że jeśli go obudzi, przestanę być dla niej miła. Ucieszył mnie fakt, że posłusznie przyjechał do domu i faktycznie położył się spać, bo teraz potrzebował tylko tego, by się zregenerować. Blondynka mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem i wyminęła mnie, by dostać się do kuchni. Ostrożnie usiadłam obok chłopaka, by go nie zbudzić przez przypadek i złożyłam na jego czole delikatnego całusa. Miałam ochotę skakać z radości, że w końcu widzę go na żywo, a nie przez głupią rozmowę wideo. Telewizor był wyłączony, więc jak tylko rozebrał się i położył, tak śpi do teraz. Pogładziłam go delikatnie po głowie i również skierowałam się do kuchni, gdzie Danielle już parzyła sobie kawę. Popatrzyła na mnie spode łba, ale ostatecznie również otrzymałam kubek z kawą, za co serdecznie podziękowałam.
CZYTASZ
Never Say Never
RomanceFragment książki: „Przez rozszalałe myśli przedostaje się obraz tych jednych, niebieskich tęczówek, które potrafiły przynieść mi radość i ukojenie nawet w najgorszych chwilach. Jednak teraz i one nic nie wskórają. Jestem skazana sama na siebie. - B...
