Podeszłam do młodej pary i życzyłam smacznego, uprzejmie się uśmiechając. Przychodzą do naszej kawiarni odkąd sięgam pamięcią i są bardzo sympatycznymi ludźmi.
Dlaczego?
Powód jest prosty. Zawsze zostawiają mi napiwki za miłą obsługę.
Nic dziwnego, w pracy muszę chociaż zachowywać pozory, że jestem miła i bardzo dobrze wychowana.
Kto chciałby przyjść do kawiarni, gdzie obsługa jest wiecznie naburmuszona? Podejrzewam, że nikt by nie skusił się na taki lokal, nawet jeśli ceny byłyby o połowę niższe, niż w większości restauracji.
Naleśniki ze szpinakiem pachną naprawdę przepysznie, kucharka w naszej kawiarni uwielbia swoją pracę i przykłada do tego największą wagę.
Nie zdarzyło się jeszcze, że komuś nie smakowało to, co przyrządziła. Dochodziła godzina osiemnasta, a co się złym wiąże? Niedługo skończy się również moja zmiana. Będę mogła wrócić do domu i cieszyć się po prostu widokiem Alana, który dziś idzie na nocna zmianę. W sobotę zawsze jest największy ruch, nieważne czy jest to klub, restauracja, czy kręgielnia. Ludzie zachowują się jakby coś ich opętało. Gdy przychodzi godzina 20, natychmiast wychodzą z domu i ruszają że znajomymi na grubą imprezę. Pracę mogłabym skończyć już o godzinie osiemnastej, jednak szefowa zaproponowała mi o wiele większą stawkę, niż mam na co dzień, żebym tylko pomogła Alice, mojej koleżance z pracy.
Grzechem byłoby to, gdybym się nie zgodziła na tak zachęcającą prośbę z jej strony. Z resztą zarówno mi, jak i Alanowi zdecydowanie przyda się powiększenie budżetu, chociażby o te kilka stów.
Mamy w planach, by przeprowadzić się do własnego gniazdka za jakiś czas. Ktoś mógłby pomyśleć, że mieszkanie z przyjaciółmi musi być niesamowitym przeżyciem. To prawda. Dopóki nie musisz podnosić z podłogi również majtek chłopaka przyjaciółki. Wtedy pojawia się problem.
Po Alanie przyzwyczaiłam się sprzątać, Jednak po Chrisie nienawidzę sprzątać. Jest największą fleją z całej naszej czwórki. Chciałabym wrócić kiedyś do domu, w którym panuje nieskazitelny porządek. Mieszkając Z Chrisem wiem, że jest to niemożliwe.
Musimy zacząć myśleć poważnie naszej przyszłości, W końcu mieszkamy ze sobą już dobrych pięć lat. No i nie zapominajmy o tym, że nie zawsze mamy chwilę dla siebie, jeśli mamy na to ochotę. Po dłuższym czasie staje się to po prostu uciążliwe.
— Cześć, Adele.
Odwróciłam wzrok od telefonu. Dopiero teraz dotarło do mnie, że nie mogłam oderwać się od naszych wspólnych zdjęć z Alanem, które mam w galerii. No tak naprawdę to od Alana bez koszulki. Gdy zobaczyłam, kto stoi za ladą, wzdrygnęłam się, co na pewno chłopak zauważył. Dziwne, jakby nie zauważył, że urządzenie prawie wyleciało mi z rąk na podłogę. W ostatnim momencie chwyciłam smartfon i odetchnęłam z ulgą. Na nowy telefon raczej nie mogłabym sobie pozwolić, głównie dlatego, że to Irwin mi go zasponsorował, gdyż poprzedni najzwyczajniej stracił swoją żywotność.
Żartuję.
Wypadł mi z rąk wprost do wody, gdy latem chciałam Alanowi zrobić zdjęcie. Na całe szczęście ojczym jest bardzo wyrozumiały. Gorzej z mamą...
Ona od razu na mnie naskoczyła i mówiła, że jestem nieodpowiedzialna.
— Naygin, hej — powiedziałam zmieszana, widząc jego przepraszający wzrok. Nie rozmawialiśmy ze sobą od momentu, gdy Alan postanowił bronić mnie przed ,,natrętnym typem" (tak go nazwał).
Jednak muszę przyznać, choć może to być mylne wyobrażenie. SMS, którego do mnie przysłał, brzmiał dwuznacznie. Mógł przecież napisać od razu, że wszyscy nasi znajomi z roku wybierają się na imprezę do klubu i może miałabym ochotę dołączyć. Wtedy Alan nie zareagowałby tak napastliwie, jak w tamtej chwili, jednak w pełni go rozumiem. Ja zareagowałabym podobnie, gdyby jakaś siksa wysłała mu taką wiadomość. Gdy Alan zablokował go wszędzie, gdzie to tylko możliwe, miałam ogromne wyrzuty sumienia. Chciałam go odblokować i przeprosić za porywczość ukochanego, ale jeśli by to zobaczył, mógłby się zdenerwować. Lub jeszcze gorzej. Wkurwić. Tego bym nie chciała.
Nikt by nie chciał.
CZYTASZ
Never Say Never
RomanceFragment książki: „Przez rozszalałe myśli przedostaje się obraz tych jednych, niebieskich tęczówek, które potrafiły przynieść mi radość i ukojenie nawet w najgorszych chwilach. Jednak teraz i one nic nie wskórają. Jestem skazana sama na siebie. - B...
