Podniosłam się gwałtownie do siadu, słysząc dźwięk przychodzącego połączenia na mój telefon. Sięgnęłam odruchowo po telefon, leżący na szafce nocnej i bez zastanowienia odebrałam, nawet nie patrząc na to, kto próbuje się do mnie dobijać.
— Tak, słucham? — odezwałam się z chrypą w głosie i przetarłam leniwie oczy.
Rozejrzałam się po pokoju i dopiero teraz do mnie dotarło, że Alana nie ma przy moim boku. Słońce zaczęło przedzierać się przez zasłonięte rolety, co dało mi do zrozumienia, że już nastał dzień. Odsunęłam urządzenie od ucha i spojrzałam, która jest godzina i po usłyszeniu znajomego głosu w słuchawce, nie musiałam nawet patrzeć na wyświetlacz. Moja własna mama zdecydowała się mnie obudzić w niedzielę o dziesiątej rano. Ma naprawdę niesamowite wyczucie czasu.
Słyszałam przez chwilę jej oddech w słuchawce i niewyraźną rozmowę w tle. Zmarszczyłam zdezorientowana brwi i wsłuchiwałam się w obcy, męski głos, którego nigdy nie miałam okazji usłyszeć.
— Mamo?
— O matko, zapomniałam, że do ciebie zadzwoniłam! Adele, kochanie, dawno nie byliście na obiedzie u nas! Może wpadniecie dziś? Mam dla ciebie niespodziankę — powiedziała entuzjastycznie i mogę przysiąc, że wyobraziłam sobie matkę przede mną, jak zadowolona wyrzuca ręce w powietrze.
Opadłam plecami na materac, gdy usłyszałam w słuchawce głos Irwina i to, jak błaga, żebyśmy pojawili się na dzisiejszym obiedzie. No cóż, mamie byłabym w stanie odmówić, jednak ojczymowi za żadne skarby nie jestem w stanie. Odpowiedziałam szybko, że będziemy o dwunastej i rozłączyłam się, gdy tylko oznajmiła, że nie może się doczekać naszego przyjazdu. Odłożyłam smartfona na szafkę i leniwie przeciągnęłam się pod kołdrą.
Popatrzyłam w dół i dotarło do mnie, że wczorajszy wieczór to nie był sen. Uśmiechnęłam się szeroko, zakrywając odkryte piersi i zagryzłam dolną wargę na wspomnienie tej cudownej randki. Nadal jestem pod ogromnym wrażeniem, że mój ukochany sam wpadł na pomysł kolacji i zaplanował ją ze szczegółami. Miałam ochotę krzyczeć z radości.
Zwłaszcza, gdy usłyszałam muzykę, dobiegającą z kuchni, co oznaczało, że Alan jest w domu. Aż poczułam mrowienie w miejscu intymnym na samo wspomnienie. Tego, jak mnie dotykał i całował. I tego, jak otulił mnie do snu.
Odrzuciłam kołdrę na bok i natychmiast pognałam do łazienki, by doprowadzić się do ładu. Popatrzyłam na swoje odbicie, które aż wołało o pomstę do nieba. Przez ten piekielny seks, nawet nie zdążyłam zmyć makijażu, bo chwilę po tym, zasnęłam w najlepsze. Starałam się odświeżyć jak najszybciej, żeby chłopak nie musiał długo na mnie czekać, jednak samo umycie twarzy zajęło mi dziesięć minut. Umycie zębów i uczesanie włosów poszło gładko, więc po wyjściu z łazienki, założyłam na siebie jedynie koszulę ukochanego, która leżała na podłodze od wczorajszej nocy. Wdychałam z nieukrywanym zadowoleniem jego perfumy, a gdy byłam już w pełni gotowa, by przywitać bruneta, ruszyłam w kierunku kuchni.
Ujrzałam go już z korytarza. Stał tyłem do mnie w samych bokserkach, a jego tyłek prezentował się niczym z okładki jakiegoś seksownego magazynu. Mruknęłam zadowolona i na palcach podeszłam do futryny i się o nią oparłam. Skrzyżowałam ramiona na klatce piersiowej i patrzyłam na to, jak wykłada z patelni jajecznicę na talerze, nucąc przy tym pod nosem tekst piosenki, która aktualnie leciała w radiu. Zagryzłam dolną wargę i roześmiałam się pod nosem.
— Dzień dobry.
Przylgnęłam do jego odkrytych pleców i poczułam, jak lekko wzdryga się przez mój nagły ruch. Nie spodziewał się mnie tutaj tak samo, jak ja nie spodziewałam się jego. Ucałowałam czule jego bark, a on mruknął pod nosem. Włożył patelnię do zlewu i obrócił się do mnie przodem. Popatrzyłam na niego z dołu i zagryzłam wnętrze policzków.
CZYTASZ
Never Say Never
Storie d'AmoreFragment książki: „Przez rozszalałe myśli przedostaje się obraz tych jednych, niebieskich tęczówek, które potrafiły przynieść mi radość i ukojenie nawet w najgorszych chwilach. Jednak teraz i one nic nie wskórają. Jestem skazana sama na siebie. - B...
