Rozdział 8.

19.1K 1K 127
                                    

Wsiadłam do samochodu razem z Danielle na tylne siedzenia, bo Chris oczywiście zajął moje miejsce obok Alana. Burknęłam jedynie zdenerwowana pod nosem, zrzucając torbę z ramienia i położyłam ją obok siebie.

Popatrzyłam na przyjaciółkę, która miała dokładnie taki sam wyraz twarzy, jak ja, bo nadal nie dowiedziałyśmy się, co zaplanowali po basenie. Czekałyśmy i ubiegałyśmy się o jakąkolwiek informację, gdzie nas zamierzają zabrać, ale nic z tego. Zbywali nasze pytania i rozmawiali o wczorajszym meczu w piłkę nożną i wymieniali nazwiska zawodników, których nawet nie kojarzę.

Przysunęłam się bliżej blondynki, by nie słyszeli naszej rozmowy.

— Wiesz, kogo wiedzieliśmy na basenie? — wyszeptałam do jej ucha, bo Alan prosił mnie, bym na razie zostawiła tę wiadomość w tajemnicy, jednak Danielle mówię od zawsze o wszystkim, więc tego również nie mogłam pominąć. Cwaniacki uśmiech przemknął po jej twarzy i patrzyła na mnie wyczekująco. — Rose i Colina.

Wybałuszyła na mnie oczy i przyłożyła dłoń do ust. Wcześniej zapomniałam po prostu wspomnieć jej o tym, że są razem w związku prawdopodobnie od momentu, gdy się przespali w liceum. Pokręciła głową na boki i rozejrzała się po okolicy, przyswajając do siebie tę informację, jakby oznaczała koniec świata.

— Połączyła ich wspólna zdrada. Ciągnie swój do swego.

Przyznałam jej absolutną rację skinieniem głowy i opowiedziałam jej krótko o tym, co widziałam na pływalni, a szczególnie o ogromnym i z pewnością bolesnym sińcu, który pokrywał połowę pleców dziewczyny.

— Muszą mieć niezłe fantazje. Może nawet ją poddusza w łóżku? Od zawsze była taka sukowata.

Roześmiałam się mimowolnie, co zwróciło uwagę chłopaków. Zapadła między nami cisza, więc odwróciłam wzrok od Danielle i udawałam, że patrzę na okolicę. Czułam na sobie wzrok Brauna, przez co przełknęłam ciężko ślinę i usiłowałam na niego nie spojrzeć.

Wiem, że dziewczyna nie potrafi trzymać języka za zębami i z pewnością powie Chrisowi wszystko, z najmniejszymi szczegółami.

Oczywiście, jeśli Alan już jej nie uprzedził.

Brzuch wydał z siebie wygłodniały okrzyk, a ja od razu oblizałam usta, gdy zatrzymaliśmy się przed pizzerią. Przybiłam przyjaciółce piątkę, bo już w szatni na basenie rozmyślałyśmy, co to może być za niespodzianka, no i miałyśmy rację.

Byłam zmęczona i głodna.

— Braun, czytasz mi w myślach. Kto wie, może to nas kiedyś los połączy?

— Glayn, wzięłaś swoje tabletki na schizofrenię?

Prychnęłam niekontrolowanie, gdy wyszliśmy na zewnątrz i stanęliśmy pod oszklonymi drzwiami pizzerii. Chris zareagował dokładnie w taki sam sposób i otworzył przed nami drzwi, byśmy mogli wejść do ciepłego i przytulnego lokalu. Rozejrzałam się po ogromnym pomieszczeniu i próbowałam odszukać wolny stolik, jednak wszystkie były zajęte.

Niech to szlag.

— Chodźcie za mną — powiedział Alan i ruszył w głąb restauracji.

Zmarszczyłam brwi, gdy poprowadził nas w kierunku drugiej, mniejszej sali, gdzie było równie przytulnie, co w głównym pomieszczeniu.

Zapach pizzy unosił się w powietrzu i powodował, że w moich ustach pojawiło się więcej śliny, niż planowałam. Patrzyłam na obrazy powieszone na ścianach, a w miejscu, do którego akurat weszliśmy, panował półmrok.

Bardzo mi się podoba, będziemy przychodzić tutaj znacznie częściej.

— A tutaj kolejna część niespodzianki.

Never Say NeverOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz