Skończyłam malować się w trzydzieści minut, więc zanim przyjedzie Alan, muszę tylko i wyłącznie założyć na siebie wcześniej uszykowaną bieliznę i czerwoną sukienkę, którą Danielle znalazła w szafie. Nawet nie miałam pojęcia, że jeszcze ją mam, to kiecka z czasów licealnych. Ciekawe tylko, czy jeszcze zdołam się w nią wcisnąć. Przez cały ten czas blondynka miotała się w kuchni, jak wesz po włosach, by dopiąć wszystko na ostatni guzik, zanim przyjedzie Chris i zacznie marudzić.
Spakowała dwie duże torby ubrań i kosmetyków, a przypominam, że już jutro wracają. Widać, że się stresuje powiedzeniem rodzicom Chrisa, że jest w ciąży, jednak będą niezwykle szczęśliwi z faktu, że zostaną dziadkami. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze i stanęłam na równe nogi. W końcu mogłam posprzątać wszelakie kosmetyki, filiżanki po kawach i doprowadzić blat do porządku po tym, jak Nate przygotowywał dla siebie posiłek.
Alan planowo powinien być za godzinę, więc mam jeszcze sporo czasu. Nie wiem, co zaplanował, ale szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać. Dawno nie byliśmy na romantycznej randce, a mam nadzieję, że nie zaplanował wyjścia do kina, bo byłabym zbyt odstrzelona na takiego rodzaju wyjście. Wysprzątałam kuchnię i minęłam się z Natem, który już posłusznie czekał na kanapie na przyjazd Chrisa, tym razem nie trzymał w dłoni puszki z piwem tylko z sokiem pomarańczowym. Skomentował mój makijaż głośnym gwizdnięciem i powrócił wzrokiem do ekranu telewizora, bo najwidoczniej był w nim niezwykle fascynujący film.
Alan: Nie mogę doczekać się, aż cię zobaczę...
Zapiszczałam pod nosem podekscytowana i odłożyłam kosmetyki na toaletkę, by móc mu odpisać. Wystukałam na klawiaturze, że bardzo za nim tęsknię i również nie mogę doczekać się, aż wróci do domu. Rzuciłam urządzenie na łóżko i wróciłam do łazienki, by popsikać się perfumami, które dostałam od ukochanego na Gwiazdkę.
Chciałam go zaskoczyć, dawno nie widział mnie tak wyszykowanej, więc nic dziwnego, że nie mogę doczekać się jego reakcji, gdy mnie zobaczy. Na chwilę zdjęłam z siebie koszulkę Alana tylko po to, by ubrać na siebie czarną, koronkową bieliznę z podwiązkami, a następnie ponownie ją założyłam. Zaraz po tym drzwi frontowe trzasnęły, a w domu rozniósł się głos Chrisa. Przewróciłam oczami i wyszłam na korytarz, napotykając przyjaciela, uśmiechniętego od ucha do ucha.
— A co to za ślicznotka? — Udałam ruch wymiotny i przywitałam się z chłopakiem, który próbował przekazać mi komplement w taki sposób, by nie wyszło niezręcznie. Udało mu się tylko dlatego, że wypowiedział to z obrzydzeniem, wymalowanym na twarzy. — A tak serio, pasuje ci taki makijaż. Już nie wyglądasz, jak czternastolatka. — Uderzyłam go w ramię, udając urażoną przez te słowa.
— Dziękuję, Chris. To bardzo miłe z Twojej strony — powiedziałam ironicznie i wspólnie przekroczyliśmy próg salonu, do którego aktualnie Danielle wnosiła torby.
Chłopak jak z automatu wystrzelił w jej kierunku i wyrwał jej z rąk torby bez żadnego słowa. Wszyscy patrzyli na niego, jak na wariata, a on jedynie zgromił ukochaną spojrzeniem i czekał, na jakiekolwiek słowo z jej strony.
— Cześć kochanie? — Skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej i zmierzyła go wzrokiem. — Możesz mi powiedzieć, co teraz robisz? — zapytała pretensjonalnie.
— A możesz mi powiedzieć, co ty robiłaś? Przecież nie możesz dźwigać. — Blondynka przewróciła oczami, a ja usiadłam obok Nate'a, który zajadał kanapki z szynką. — Przypominam, że jesteś w ciąży.
— Chris, to dopiero pierwszy miesiąc, spokojnie. Jeszcze będę miała czas, żeby nie dźwigać. — Machnęła lekceważąco ręką i powróciła do swojego pokoju, jakby nigdy nic. Chris jedynie jęknął bezradnie i wyszedł z torbami na korytarz, nie mówiąc już ani słowa. Nate szturchnął mnie, a następnie objął ramieniem. Wziął łyk soku i skwasił się, jakby wypił co najmniej litr wódki.
CZYTASZ
Never Say Never
RomanceFragment książki: „Przez rozszalałe myśli przedostaje się obraz tych jednych, niebieskich tęczówek, które potrafiły przynieść mi radość i ukojenie nawet w najgorszych chwilach. Jednak teraz i one nic nie wskórają. Jestem skazana sama na siebie. - B...
