Dom był gigantyczny.Na zewnątrz już można było naliczyć kilkanaście ludzi.Ile w takim razie jest w domu?
Stał tam ogromny basen,a już na zewnątrz słychać było dudniącą muzyke.Ludzie pili,pływali w basenie albo poszli zapalić.
Gdy weszliśmy do środku o mało nie uciekłam.Muzyka była niesamowicie głośna.Dudniła mi w uszach.Na parkiecie tańczyło wiele ludzi ocierając się o siebie.Prawie wszyscy byli już wstawieni.Na stole stały przekąski i alkohol.Były też lasery które tworzyły kółka i różne wzorki na ścianach,podłodze i na ludziach oraz kula dyskotekowa na suficie.
Caroll jest mega bogaty.
-Siemaneczko-przywitał się z nami Caroll.-żarcie na stole,tak jak alkohol,ale większość alko jest w kuchni.No i ten...miłej zabawy-pomachał nam i zniknął.
-Chodź-Amy złapała mnie za ręke i ruszyła ze mną do kuchni,a ja starałam się omijać spocone i pijane ciała.Amy najwyraźniej to nie przeszkadzało.
Dopchałyśmy się do kuchni.Amy nalała mi drinka i podała szklanke.Wypiłam troche i skrzywiłam się.Ostry trunek przeleciał mi przez gardło.
-Gdzie Matt!?-krzyknęłam,aby usłyszała mnie przez dudniącą muzyke.
-Z dziewczyną-odkrzyknęła dopijając drinka.Zrobiłam to samo.Idzie się przyzwyczaić.Początkowo było niedobre,ale z czasem przywykłam.
-Ruszamy na parkiet laska-nim się obejrzałam Amy chwyciła mnie za ręke i pociągnęła w strone parkietu.
Po drinku i czterech shotach poczułąm buzujący alkohol i dałam się ponieść muzyke.Tańczyłam z przyjaciółką starając się odprężyć.I po trzech piosenkach mi to wychodziło.
Zmęczone runęłyśmy na czerwoną kanape obok liżących się osób.
Wzięłyśmy piwo i zaczęłyśmy bełkotać jedząc chipsy.Już nawet nie wiem o czym gadałyśmy.Alkohol dał o sobie znać.
Poznałyśmy pare osób z którymi pogadałyśmy.Zawieranie znajomości po pijanemu jest dużo lepsze.
-Chodź tańczyć-wybełkotałam i wstałam z kanapy.Razem z Amy chwiejnym krokiem poszłam na parkiet.Już nawet nie interesowało mnie co się działo.
Podczas tańca poczułam,że ktoś chwyta mnie za biodra,ale się nie przejmowałam.Ocierałam się o niego kusząco i chyba mu się to podobało,bo się przybliżył.
Pocierałam się o jego krosze kręcąc przy tym biodrami.
-Chcesz się napić?-spytał mi do ucha,a ja kiwnęłam głową.Chwycił mnie za ręke i poszedł ze mną do kuchni.
-Pójdę tylko na chwile-powiedziałam.
-Wracaj szybko skarbie-usłyszałam gdy opuszczałam kuchnie.
Poszłam do toalety i załatwiłam swoją potrzebe.Umyłam ręce starając się omijać pijane laski usiłując robić makijaż.
Poszłam na dół i usiadłam obok chłopaka który czekał z dwoma drinkami.Uśmiechnął się,co ja odwzajemniłam.
-Twój drink-powiedział podając mi napój.
-Dzięki-wybełkotałam.Nawet nie wiem jak miał na imie.Chwyciłam zimną szklanke i przechyliłam.Dotknęłam alkoohlu ustami i już miałam go wypić gdy poczułam,że ktoś chwyta mnie za ramie.Cofnęłam wykonaną wcześniej czynność cały czas trzymając szklanke w dłoni.Mój obraz był zamazany.Nie wiem kto chwycił mnie i gwałtownie pociagnął za ramie.
Gdy obraz zaczął się wyostrzać dostrzegłam postać.
Max.
Co on tu robi?
-Nie pij tego-warknął mierząc morderczym spojrzeniem mojego "towarzysza".
-Idź z tąd-fuknął nieznajomy blondyn którego nie poznałam nawet imienia.
-Widziałem co jej dosypałeś-syknął.
-Spierdalaj-mruknął blondyn.
-Myślisz frajerze,że możesz tak wykorzystywać głupie i naiwne laski na swoją korzyść?To sie pomyliłeś.
-Powiedziałem,żebyś spieprzał.
-Po moim trupie-warknął,na co blondyn wywrócił oczami i spojrzał na mnie.
-Chodź,idziemy do mnie-chwycił mnie za ręke,a ja że byłam pod wpływem alkoholu poszłam za nim,jednak zostałam chwycona za drugą ręke przez Maxa.
-Ona nigdzie z tobą nie pójdzie-syknął.
-Puść mnie-wybełkotałam do Maxa.
-Podziękujesz mi za to-powiedział nie spuszczając wzroku z chłopaka.-jeżeli jej nie puścisz głupi huju to przysięgam,że nie dożyjesz jutra.
Blondyn spiorunował Maxa wzrokiem,a następnie po woli puścił moją ręke i oddalił się.Stałąm wmurowana widząc oddalającą się sylwetke chłopaka.
-Chodź-Max pociągnął mnie za ręke,a ja nie wahałam się i poszłam za nim.
Wyszłam z imprezy i odjechaliśmy.
MAX
Siedziałem akurat przy stoliku gdy widziałem jak jakiś frajer dosypuje coś komuś to drinka.
No to się chłopak zabawi.
Uśmiechnąłem się pod nosem gdy zauważyłem jakąś dziewczyne która bierze od niego drinka.
Chwila.
O kurwa.
To przecież Emily.Nigdy nie sądziłam,że ta nieśmiała dziewczyna będzie zdolna opić się i pójść na impreze.Chociaż...jest zajebiście seksownie ubrana.Ta rozkloszowana sukienka i podkoszulek.Wygląda dużo lepiej niż zazwyczaj.
Stop Max.O czym ty pieprzysz?
Wstałem i ruszyłem do dziewczyny starając się jak najszybciej przedrzeć przez pijanych,tańczących ludzi.
Gdy mi się to udało zauważyłem,że Emily przechyla szklanke.Jeżeli nic nie zrobie w końcu odczuje skutki tego co ten frajer jej dosypał.W pore do niej podbiegłem i chwyciłem ją za ramie,a ta zdezorientowana spojrzała na mnie.
Oczywiście ten idiota co jej tego dosypał nie chciał wyjść bez niej,ale po paru niemiłych słowach i szantażu odpóścił.Gdy wyszedł ja spojrzałem na Emily.Była już nieźle wstawiona.Patrzyła swoimi zdezorientowanymi oczami po całym domu jakby czegoś szukała.
-Chodź-mruknąłem i chwyciłem ją za ręke.Mimo,że też byłem pijany jeszcze jako tako trzymałem się na nogach,za to ona obijała się o każdego i co chwile przewracała.
W takim tempie nie wyjdziemy z imprezy za rok.
Chwyciłem ją i wziąłem na ręce w stylu panny młodej.Dziewczyna nie upierała się,najwidoczniej już kompletnie nie reagowała.Możliwe też,że napisała się troche tego drinka i tabletka zaczęła działać.
-Kręci mi się w głowie-jęknęła gdy wyszliśmy na zewnątrz.Nocne zimne powietrze owiało mi twarz.Wywróciłem oczami i wsadziłem dziewczyne na tylne siedzenia.Sam odpaliłem silnik i ruszyliśmy.
-Emily-zacząłem po chwili niezręcznej ciszy.-ile tego drinka wypiłaś?
-Jakieś...trzy cztery.I shoty...i piwo...-bredziła.
-Nie o to chodzi.Ile wypiłaś tego co postawił ci ten chłopak.
-A nie wiem-jęknęła z uśmiechem jakby to ją bawiło.Podkuliła nogi i oparła się o szybe.Kątem oka widziałem,że lekko drży więc okryłem ją kocem który znalazłem gdzieś w aucie.
Wiedziałem,że się z nią nie porozumieć,więc siedziałem w ciszy.
Gdy dojechaliśmy zauważyłem,że dziewczyna już śpi.
Świetnie.W moim samochodzie.
Odnalazłem w jej torebce kluczyki.Wziąłem ją na ręce,a ta mruknęła coś pod nosem i ułorzyła głowe na moim torsie.Udało mi się otworzyć drzwi.Teraz tylko kwestia znalezienia pokoju.
Gdy otworzyłem pierwsze drzwi spali w nim rodzice dziewczyny.
Ups.
Szybko je zamknąłem.Za drugim razem weszłem do środka.Nieźle tu mieszka.I ładnie pachnie w tym pokoju.
Stop Max.Stop!
Połorzyłem ją na łóżku,a ta znowu coś powiedziała niezrozumiałego i przewróciła się na drugi bok.Nie będe jej przebierać.Uzna,że jestem idiotą który ją obmacywał,więć tylko zakryłem ją kołdrą i uśmiechnąłem się widząc jak śpi.Następnie wybiegłem z domu i wsiadłem do samochodu.Chwile tak siedziałem oparty o kierownice.
Co się ze mną dzieje?
CZYTASZ
Love Story
Novela JuvenilNieśmiała siedemnastoletnia Emily przeprowadza się z rodzicami do nowego miasta.To wszystko jest dla cichej nastolatki nowe,zważywszy,że nie miała za wielu przyjaciel w nowej szkole.W nowej już pierwszego dnia popada w kłopoty przez co zyskuje sobie...
