47

11.2K 411 15
                                        


Siedziałam cicho.Nie pośpieszałam go.Ale widać,że się denerwował i bał się zacząć.
-Więc-zaczęłam,a on na mnie spojrzał.
-Teraz to ja się denerwuje.Słuchaj Em-usiadł bliżej mnie tak,że czułam jak nasze kolana się stykały.-jesteś dla mnie ważna,to chyba wiesz...
-Jak bardzo?-spytałam z uśmiechem.
-Prosze cie,nie dobijaj mnie bardziej-westchnął,a ja pokiwałam głową.-nigdy nie czułem tego do dziewczyny co ty.Ja...przepraszam cie za te szkody które ci wyrządziłem na początku.Nie wiedziałem,że jesteś tak spoko laską.Tak...zajebistą.Ta rozmowa jest trudna,bo myślałem,że jutro do ciebie przyjdę i zdąże ją jakoś zaplanować w głowie,ale skoro przyszłaś dzisiaj to stwierdziłem,że ci powiem i...będe miał po wszystkim.Zaczynałem cie bliżej poznawać.I stwierdziłem,że nigdy nie poznałem tak fajnej laski.Niektóre były na chwile.Wiesz...zaliczyć i tyle.Ale ty...ty jesteś inna.Jesteś wyjątkiem,bo nie myśle przy tobie tylko o jednym.
-Zaczynam się niepokoić Max-powiedziałam śmiejąc się nerwowo.
Chłopak oparł głowę o kanape i włorzył ręce do kieszeni,a potem na mnie spojrzał.
-Kocham cie Emily.
Czy...czy on to powiedział?Nie.To jest sen z którego zaraz się obudze.Nie wiem co powiedzieć.Nie chodzi o to,że nic do niego nie czuje.Strasznie mnie tym zaskoczył.Całowaliśmy się,spaliśmy w jednym łóżku,nawet byliśmy na randce,ale...nie wiedziałem,że on do mnie...że...to mój najlepszy dzień w życiu.Teraz wiem czemu się tak denerwował.Dwa słowa...właściwie to trzy sprawiły,że kompletnie mnie zatkało.

Siedziałam z otwartymi ustami i nie wiedziałam co powiedzieć.Do oczu nagromadziły mi się łzy.
Max oparł ponownie głowę o kanape i zamknął oczy.
-Teraz możesz iść-szepnął nie patrząc na mnie-albo uciec ode mnie,nakrzyczeć.Cokolwiek.Musiałem ci to powiedzieć.I przepraszma jak cie w jakimś stopniu uraziłem.Ale czuje się lepiej,że to wyrzuciłem.
-Nie wybiegne z płaczem-zaczęłam,a on spojrzał na mnie.-po prostu strasznie mnie zszokowałeś,dlatego się nie odezwałam.To był dla mnie szok.W pozytywnym znaczeniu,bo...ty...mi powiedziałeć coś takiego.MI.Że wielki Max powie co czuje.Ale wiesz co-wstałam i usiadłam na nim okrakiem,a on spojrzał na mnie z wielkim zdziwieniem.-ja bałam ci się to powiedzieć,że mnie wyśmiejesz,albo wygadasz wszystkim-szepnęłam.

-Czyli...ty też...że...ty...no-zaczął się jąkaś,a ja kiwnęłam twierdząco głową.Max uśmiechnął się,połorzył dłonie na moich biodrach i wbił się w moje usta.Od razu oddałam pocałunek i połorzyłam ręce na jego nagim torsie badając tu każdy jego mięsień.
Gdy się od siebie odsunęliśmy Max oparł czoło o moje i uśmiechnął się.
-Muszę kupić ten garnitur,prawda?-spyttał,a ja uśmiechnęłam.
-W dresach nie pójdziesz.
-No dobra.Ale za to ty ubierz jakąś zajebistą sukienke.
-Już kupiłam.
-Jaką?

-Dowiesz się na weselu-powiedziałam i wstałam z jego kolan.On szybko się podniósł i złapał mnie w talii.
-Nie powiesz mi?-szepnął na ucho przygryzając jego płatek,a mnie przeszedł dreszcz.
-Nie kochany-zachichotałam.-za dwa tygodnie.
-Nie mogę się doczekać-szepnął.-będą tam jacyś chłopcy?

-Jacyś na pewno będą,a co?
-Pewnie będą sie na ciebie patrzyć.
-I co?-zaśmiałam się chcąc się z nim troche podroczyć.
-Jak jakiś na ciebie spojrzy...nie ręcze za siebie.

-Oj,zazdrosny jesteś-powiedziałam obracając do iego przodem.
-Jak cholera-odparł i pocałował mnie,a ja pod wpływem jego siły oparłam się o ściane pogłęniając pocałunek.
-Muszę już iść.
-Musisz?-jęknął.
-Mhm.Pamiętaj.Kup jakiś ładny garnitur.
-Nie znam się na tym,ale się postaram.

Cmoknęłam go w usta i wyszłam z domu.Od razu wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać SMS-a do Matta.

Ja-Zgodził się! :D

Matt-Świetnie.Wiedziałem!No to teraz pozostaje mi życzyć wam dobrej zabawy :)

Ja-A dziękuje <3 :D

Schowałam telefon do kieszeni i ruszyłam do domu.
Weszłam do pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko z uśmiechem.Cieszyłam się jak mała dziewczynka.
Kocha mnie.Max mnie kocha!

Nadal nie mogę w to uwierzyć.

Max-Pomożesz mi?

Ja-Mam pomóc Wielkiemu Maxowi?Hm...a w czym :D

Max-w wyborze garnituru.Nie znam się na tym :(

Ja-Też się nie za bardzo znam,ale...dobra.Znam łaske Pana. Xd

Max-Ale jesteś hojna <3 Dziękuje ci kochanie.Jutro nie dam rady.Może we wtorek?Pojedziemy po szkole.

Ja-Oki :)

Odłorzyłam telefon i postanowiłam sprawdzić co jest potrzebne na jutro do szkoły i troche się pouczyć.

***

-Ten nie.Nie pasuje ci-pokręciłam głową widząc jak Max prezentuje się w swoim garniturze.
-Boże,Em.Zlituj się.Przymierzam już setny garnitur.A jak dla mnie są takie same.
-Bez gadania.Teraz wiesz jak to jest chodzić na zakupach z dziewczyną.
-Niestety wiem.
-Przymierz ten-powiedziałam podając mu wieszak z ubraniem.Max niechętnie wszedł do przymierzalni,a po chwili wyszedł prezentująć granatowy garnitur z biała koszulą i krawatem w kolorze łososiowym.
-Idealny-klasnęłam w dłonie.
-Wreszcie-jęknął.
-A tobie?Podoba się?
-Jeżeli tobie się podoba to mi też-powiedział obejmując mnie w talii.

-Ściągnij garnitur,bo go zemniesz-powiedziałam odsuwając się.Max wywrócił oczami i przebrał się w normalne ciuchy,a potem kupił garnitur i wyszliśmy.
-Powiedziałaś już ciotce,że idziesz z kimś?-spytał trzymając mnie za ręke.
-Tak.Wczoraj zadzwoniłam.Ucieczyła się jak dziecko,że ktoś ze mną przyjdzie.
-Świetnie.Też chce ich poznać-powiedział i pocałował mnie w usta.-to co?Idziemy na naleśniki?Ja stawiam.

-Skoro stawiasz to idę-zaśmiałam się.

Love StoryOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz