- Jesteśmy przyjaciółmi. - Alice zaczęła naśladować mój głos, po czym zaśmiała się. Głośno przęłknęłam ślinę.
- Tak, to prawda. - powiedziałam.
- Szczęścia kochani. - po swoich słowach znowu weszła do pokoju Aaron'a.
Złowrogo popatrzyłam na Leo. Zmarszczyłam brwi i ruszyłam do swojego pokoju, po chwili poczułam uścisk na swojej dłoni i byłam już przyciągnięta do klatki piersiowej bruneta.
- Mówiłem, że jak cię dogonię to się do ciebie przyssam i nie puszczę, sama zaczęłaś kochanie. - cwanie się uśmiechną po czym znowu wpił się w moje usta. Tym razem całował mnie namiętnie mocno przyciskając mnie do swojego ciała.
- Przestań. - powiedziałam między pocałunkami lekko się uśmiechając.
- Dlaczego miałbym? Złapałem cię, i mogę cię całować ile tylko mam ochotę. - odsunął swoje usta od moich.
- Ale chcę już spać. Jutro czeka nas długa podróż. - westchnęłam.
- Możesz spać nawet do 11:00, bo wyjeżdżamy wieczorem.
- To nie zmienia faktu, że jestem śpiąca. - powiedziałam.
- No dobrze. - powiedzial o czym wszedł do swojego pokoju lekko zły.
A niby to kobiety mają humorki.
Westchnęłam po czym położyłam się do łóżka i zasnęłam.
***
- Marcelina wstawaj! - ktoś nagle krzyknął obok mnie przez co przestraszyłam się i krzyknęłam otwierając oczy. Podniosłam się przecierając je.
- O co chodzi? - spojrzałam na Leo.
- Jest alarm. Szybko się pakuj i wracamy do domów.
- Jaki alar?! - krzyknęłam wyskakując z łóżka. Z szafy wyjęłam walizkę i zaczęłam do niej pakować co popadnie.
- Coś w akademii znowu jest nie tak. Wszyscy muszą się ewakuować. - powiedział pomagajac pakować moja walizke. Wybieglam do lazienki i zabralam kometyczke i szczoteczke. Zamknelam walizke i w ostatniej chwili chwyciłam swój telefon.
Wybieglismy z mieszkania ciągnąc za soba walizki i trzymajac się za ręcę.
Światła na korytarzu migają, a wszędzie słychać wiski, jęki, przeraźliwe krzyki.
- Leo, co się dzieje?! - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Potem, ci powiem teraz nie ma czasu. Alice, Aaron i John już na nas czekają.
- Powiedz, że nie umrzemy.
- Jesteśmy wampirami, a wampiry to bardzo niebezpieczne dla innych istot stworzenia.
- Ale ja nie jestem w stu procentach wampirem! - krzyknęłam, kiedy wychodziliśmy już z akademii, a mnie ogarnął gorszy chłód.
- Jak to?!
- Porozmawiamy o tym poźniej.
- Dobrze, chodź już. - pociągnął mnie w miejsce, gdzie stał samochód. Leo pośpiesznie włożył walizki do bagażnika po czym szybko do niego weszliśmy, a John natychmiast ruszył i wzbił się w powietrze. Mocno wtuliłam się w Leo. On nie odezwał się słowem tylko jeszcze bardziej przyciągnął moje ciało do siebie.
Dopiero teraz zerknęłam na godzinę. Jest 5 nad ranem.
Jestem jeszcze śpiąca.
Ziewnęłam czym przykułam uwagę Leo. Lekko pogłaskał moją głowę przez co jeszcze bardziej miałam ochotę zasnąć.
Zamknęłam oczy i już po paru minutach spałam w objęciach mojego 'przyjaciela od całowania'.
~*~
Przepraszam za to, że nie było mnie tak długo.
Nie miałam pomysłu co do tej książki i skupiłam się na innej. Mam zamiar już niebawem skończyć tą książkę. Niedługo pojawi się kolejny rozdział.
Jeszcze raz przepraszam!
Pozdrawiam 💓
CZYTASZ
Zapomnij
VampirosMoje błękitne oczy zaczęły zmieniać barwę na ciemniejszy odcień, spod malinowych ust wyłoniły się śnieżno-białe kły. Ręce oparłam o zlew i spojrzałam w dół, lecz moje blond włosy zasłaniały mi pole widzenia. ^°^°^°^°^°^°^°^°^°^ [Fikcja literacka: Mi...
